Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12333 miejsce

Czym jest autyzm?

Autyzm to choroba psychiczna, zwykle ujawniająca się między drugim a piątym rokiem życia, przejawiająca się stanem alienacji i niemożnością prawidłowego rozwoju zachowań społecznych i umiejętności posługiwania się językiem.

- Czytałam wiele książek i wreszcie znalazłam „Małego księcia”. Wątek o małym lisku traktuję jakby dotyczył autyzmu. Mówi o 'oswajaniu' i 'stworzeniu więzów' - powyższe słowa należą do terapeutki, pani Magdaleny Grodzkiej-Gużkowskiej, która przez wiele lat prowadziła terapię dzieci chorych na autyzm. O jej pracy można przeczytać w dwóch jej książkach: „Płacz bez łez” oraz „Szczęściara”.

Wszystko zapowiadało się dobrze

Anna M. z synem - Marcinem. / Fot. P.NiewiadomskiAutyzm, według najnowszej encyklopedii, to choroba psychiczna, zwykle ujawniająca się między drugim, a piątym rokiem życia, przejawiająca się stanem alienacji i niemożnością prawidłowego rozwoju zachowań społecznych i umiejętności posługiwania się językiem. - Poród miałam wyznaczony na drugiego września 1976 roku i w tym właśnie dniu urodziłam swojego syna - mówi Halina Sokół, mama 31 - letniego już Norberta, chorego na autyzm. - Byliśmy bardzo szczęśliwi, mieliśmy ślicznego synka. Tak było do około trzeciego roku życia.

"Chodź pobawić się ze mną - zaproponował mały książę - jestem taki smutny… - Nie mogę bawić się z Tobą - odparł lisek. Nie jestem oswojony."

Magdalena Grodzka-Gużkowska. / Fot. P.Fabjański / PrzekrójPomiędzy drugim a piątym rokiem życia dziecko, rozwijające się do tej pory w prawidłowy sposób, zaczyna izolować się od otoczenia. - Zauważyłam, że Norbuś przestaje bawić się zabawkami, a najwięcej przyjemności sprawia mu opukiwanie rączką różnych przedmiotów i słuchanie ich dźwięków. Nie patrzył już w oczy, kiedy coś się do niego mówiło; także przestawał mówić. Odczuwałam to tak, jakby syn mój zamknął się w jakimś świecie, jakby był zamknięty w jakiejś bajce.

Podobne zachowanie można zauważyć u innego dziecka autystycznego, Marcina. - Jeśli jednak coś mu się szczególnie spodobało, potrafił się tym bawić całymi godzinami. Wtedy zupełnie nie reagował na bodźce zewnętrzne. Trzeba go było dotknąć, czasami nim potrząsnąć, wtedy dopiero się budził - mówi mama Marcina, Elżbieta Niewiadomska.

Wikimedia Commons,public domain. Autor:	Ioannes.baptista. Na obrazku: autism awareness ribbon. / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Autism_awareness_ribbon-20051114.png- Zauważyłam, że lubi wciskać się w różne ciemne kąty, na przykład do szafy. Potrafił też zawinąć się w zasłonę i siedzieć w ten sposób nawet godzinę - mówi mama 33-letniego Marcina, Anna Malisz. Dziś autyzm jest znaną chorobą. Jeśli jest wcześnie zdiagnozowana i prowadzona jest systematyczna terapia przez specjalistę, są bardzo duże szanse na to, by dziecko wyzdrowiało. Inaczej było 20 lat temu, gdyż lekarze nie znali tego schorzenia. Ich reakcja po zbadaniu dziecka autystycznego często była taka sama: - Usłyszałam, żebym oddała syna do zakładu zamkniętego, bo z niego nic nie będzie, a ja jestem młoda i mogę urodzić jeszcze dużo zdrowych dzieci - twierdzi pani Elżbieta. Każdy rodzic po usłyszeniu takich słów staje się bezradny. Osoba, która miała im pomóc, sugeruje tak banalne rozwiązanie. Najłatwiej jest pozbyć się tego, co „inne”.

"Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej…"

Od lewej: Halina S. z synem - Norbertem, Marcin N., Marcin M., Elżbieta N. / Fot. P.NiewiadomskiTerapia dzieci autystycznych jest bardzo trudna i z pewnością uczy cierpliwości. - Moja wędrówka po lekarzach trwała 3 lata nim trafiłam do Magdy Grodzkiej - wspomina pani Halina. Dzięki niej mój syn umie sam jeść, ubrać się i załatwić potrzeby fizjologiczne. - Najtrudniejsza była nauka jedzenia - twierdzi pani Ela. - Ciągnął mnie za rękę, bym go nakarmiła, krzyczał i mną szarpał, jednak nie próbował jeść samodzielnie. Piątego dnia głód zwyciężył. Zjadł wtedy, nieudolnie i z ogromną wściekłością, kilka łyżek zupy mlecznej, cała stołówka biła mu brawo, a ja ryczałam jak głupia.

Terapia z małym Marcinem też nie była łatwa: - Codziennie bawiłam się z nim w rozrzucanie grochu (robił to bardzo niechętnie), malowanie rączkami, którego też nie cierpiał, ponieważ nie znosił kontaktu z czymś mokrym i śliskim - wspomina jego mama.

Mam dziecko upośledzone umysłowo

W terapii ważna jest akceptacja dzieci autystycznych. Rodzice muszą zatem pogodzić się z faktem, iż do końca życia będą wychowywać dziecko upośledzone. - W 1981 roku wyjechałam z mężem i Norbusiem na obóz rehabilitacyjny, który odbył się w Kirach koło Zakopanego. Któregoś wieczoru, gdy dzieci już spały, Magda zorganizowała spotkanie rodziców i kazała każdemu z nas powiedzieć coś na temat swojego dziecka. Wszyscy mówili rzeczy najmilsze: że jest piękne, najukochańsze, najdroższe. Z niczyich ust jednak nie padło stwierdzenie, że ma dziecko upośledzone. Każdy z nas musiał zatem powiedzieć: mam dziecko upośledzone umysłowo. Odbyło się to przy ogólnym płaczu, ale dziś wiem jak okazało się to ważne.

Rodzice Norberta, i obu Marcinów zaakceptowali fakt, że ich synowie nigdy nie będą już zdrowi. Zrozumieli, że posiadanie takich dzieci nie jest karą i już nie pytają siebie: Dlaczego mnie spotkał taki los? Ponadto stali się bardziej wrażliwi na ludzką krzywdę. Kochają swe pociechy, gdyż twierdzą, że miłość do dziecka jest najważniejsza w terapii. Mimo, iż leczenie chłopców zaczęło się dopiero, gdy mieli po 5 lat, rodzice i tak dziękują Bogu za Panią Magdę, która jako jedyna w Polsce, wiedziała wówczas, jak pomóc tym dzieciom.
- Warto życie przeżyć, by pomóc jednej rodzinie – twierdzi Magdalena Grodzka-Gużkowska - a
ja miałam ten zaszczyt.

W 1984 roku, dzięki bohaterkom tego reportażu, powstał w Łodzi Ośrodek Adaptacyjny Dla Dzieci i Młodzieży, a w 2000 roku Ośrodek Rehabilitacyjny dla Dzieci i Osób Dorosłych z Autyzmem – Navicula, którego dyrektorem jest dr n.med. Anna Rozetti-Szymańska. Systematyczna rehabilitacja przynosi rezultaty. - Nie należy się poddawać – twierdzi pani Halina - Trzeba tylko pracować z dzieckiem i być konsekwentnym!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

(+) Ważny temat i wspaniale opisany. Brawo Aniu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.01.2008 19:20

Poruszylaś bardzo ważny temat i za to (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważny temat, opisany z dużą delikatnością, a to nieczęsto się zdarza. Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" bo zajęłaś się ważnym tematem i zrobiłaś to w dobrym stylu. Mimo że choroba dawno już została opisana, to świadomość ludzi na jej temat nadal jest niewystarczająca. Warto przypominać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

:), dziękuję i naprawdę ABSOLUTNIE nie mam Ci za zle Twojej uwagi:). Wrecz przeciwnie! - dziękuję Ci za nią:). Ja dopiero się uczę i takie podpowiedzi są dla mnie b.ważne! Takze bardzo o nie proszę:). I jest mi milo, ze zainteresowalas sie tym artykulem i go przeczytalas. Pozdrawiam serdecznie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anula chodzi tylko o to, żeby przyzwoici ludzie nie byli nigdzie podpisani w stylu "Halina S.", "Marcin N." bo to się kojarzy z przestępcami. Całkiem inaczej brzmi "pani Halina".
Możesz wprowadzić tę poprawkę i redakcja Ci ją zatwierdzi.
To czy w tekście są pełne dane, czy nie, nie ma takiego znaczenia, jak to, żeby nie podpisać kogoś w stylu generalnie zarezerwowanym w mediach dla przestępców.
Ale to jest kwestia wtórna. A cały artykuł wyszedł Ci naprawdę bardzo fajny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dokładnie to Macieju mnie porwało, dla autorki duży (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełne imiona i nazwiska zostały umieszczone w artykule - skróty nazwisk, tak jak napisalas, umiescilam tylko pod zdjęciem - moze dlatego, by bylo bardziej ekonomicznie. Wezmę oczywiscie Twoje zdanie pod uwagę, gdy będę podpisywac kolejne zdjęcia:).Dzięki! Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) A artykuł w ogóle bardzo ważny i przydatny. Szczególnie informacja, że ta choroba jest uleczalna, a to co robili dawniej lekarze tylko szkodziło. Teraz jest inaczej, jeśli tylko trafi się na specjalistę, który wie, jak autyzm leczyć. Choćby tylko dla tego przekazu wspaniale, że napisałaś ten artykuł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam do Ciebie ogromną prośbę - jeśli Twój artykuł nie dotyczy przestępców, to nie podpisuj ludzi na zdjęciach w ten sposób. Nie rób im krzywdy. Nie pisz "Halina S.", "Marcin N". Bo to pasuje do "napadli na sklep". Szczególnie, że pod spodem, w tagach i tak podajesz ich nazwiska. Napisz "Halina Sokół [albo pani Halina, albo Halina] z synem Norbertem" "Marcin, drugi Marcin i jego mama Elżbieta".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.