Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

2627 miejsce

Dział: Hyde Park

Ocena: 94pkt

Oceń:

Czym jest dogoterapia?


Próby znalezienia definicji "dogoterapii" doskonale ilustruje porzekadło "im dalej w las tym więcej drzew". Co organizacja, fundacja czy indywidualny dogoterapeuta - to inna definicja. Aby nie szukać daleko wystarczy zajrzeć na strony fundacji i osób zajmujących się dogoterapią.


Żartobliwie można dodać jeszcze, że i sam termin dogoterapia doskonale pasuje do bałaganu w tym temacie, ponieważ jest nieszczęśliwym językowo zlepkiem słów, sprzecznym z regułami języka polskiego. Uśmiech znika jednak natychmiast, gdy pomyśli się, że pod szyldem dogoterapii funkcjonują zarówno odpowiedzialni fachowcy z doskonale wyszkolonymi i certyfikowanymi psami, jak i osoby z dobrymi chęciami, którym jednak brakuje zarówno adekwatnej wiedzy jak i wyszkolonego oraz sprawdzonego psa. A wszyscy nazywają siebie dogoterapeutami i każdy ma swoją wizję dogoterapii. Nakłada się na to lawinowo rosnąca ilość pracujących z psami osób i fundacji w efekcie mody na dogoterapię, konserwatyzm działania niektórych "prekursorów" czy agresywna autokreacja niektórych osób na "ekspertów dogoterapii". Nie dziwi więc, że środowisko jest podzielone i trudno jest im wszystkim znaleźć wspólny mianownik. Dlatego co najmniej nadużyciem jest gdy ktoś mówi, że reprezentuje "środowisko dogoterapeutów", wypowiada się w jego imieniu czy w interesie. Należy wówczas pamiętać, że reprezentuje tylko siebie lub najwyżej swoją fundację. A to co głosi, odpowiada jego wyobrażeniu o dogoterapii, którego wcale nie muszą podzielać inni dogoterapeuci czy osoby zainteresowane terapią z udziałem psa.

Dogoterapeuci szczycą się prawie 25 latami dogoterapii w Polsce. Piękna rocznica, tylko czego? Przez ten czas nie wypracowano wspólnej definicji dogoterapii. Środowisko dogoterapeutów jest różnicowane i rozproszone, więc nie ma wpływu na to kto do niego dołączy i nazwie się dogoterapeutą. A może tak nazwać się każdy. Może pracować jak chce, z psem jakim chce. Może założyć fundację dogoterapeutyczną. W tej sytuacji jedynie rozsądek rodziców, opiekunów i personelu placówek może ochronić podopiecznych przed działaniami nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistą terapią, a niekiedy wystawiającymi uczestników na ryzyko. Często są to działania w dobrej wierze, lecz czy powinno to usprawiedliwiać brak elementarnej wiedzy, bądź bezmyślność ? Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wystarczy wspomnieć wywiady z okazji tegorocznego Dnia Dogoterapii w audycjach: Cztery pory roku - opisywane formy pracy z psem świadczą o naruszaniu zasad bezpieczeństwa (niepełnosprawna osoba sama wyprowadza psa na spacer i odpowiada za niego !) czy w Sygnałach Dnia - wmawianie efektów niemożliwych do osiągnięcia (cytat "Wiele razy zdarzyło się, że dzieci z porażeniem dotykając futra psa odzyskiwały władzę w dłoniach").

Nie powinno więc dziwić, że część osób zajmujących się terapią z udziałem psa, które nie chciały być kojarzone z tego rodzaju działaniami i wypowiedziami odłączyła się od dogoterapii i pod nazwą kynoterapia stworzyła standardy zajęć z udziałem psa. O tym innym podejściu do tematu zajęć z udziałem psa napiszę zapewne z okazji Dnia Kynoterapeuty, który w 1. rocznicę powołania zawodu kynoterapeuta będzie po raz pierwszy świętowany w tym roku 1 lipca, a centralne obchody odbędą się na wyspie Wielka Żuława.

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Bianka

Bianka 30.08.2011 15:44

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 2

Bardzo ciekawy artykuł. Komentarze zaś przeciwnie. Ataki ad personam zamiast polemiki. To pokazuje, że autor ma rację, a oponenci nie mają innych argumentów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
8(

8( 06.08.2011 19:03

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 23

no tak, kynoterapia nie jest podzielona,bo jak ktoś wam nie pasuje, to wylatuje, nie rozumiem takiego wylewania żalów i pisania jak małe rozkapryszone dziecko,
do tego osoba bez wykształcenia i wiedzy w tym kierunku wypowiadająca się o czymś czego nie praktykuje, hmm niech każdy sobie sam odpowie,czy warto takiej osobie wierzyć i uważać za znawcę,
o wielu partaczach po waszym kursie i nauce nie wspominając,
szkoda tylko,że wystawiacie taką opinie nie tylko o sobie,ale i o tych,co coś wnoszą w tą dziedzinę

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Kała

Marta Kała 26.07.2011 21:26

Ocena: Ocena pozytywna 16 Ocena negatywna 32

oczywiście, nie można tu pominąć faktu, że dogoterapia nie jest cudownym lekiem łagodzącym wszelkie dolegliwości, ale autor tego artykułu ma w tym temacie - niestety- najmniej do powiedzenia, śmiesznym jest i niebezpiecznym zarazem , że z nadmiaru czasu czy tez bezrobocia w tej dziedzinie znalazł sobie sposób na realizacje siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
dogoterapeutka

dogoterapeutka 26.07.2011 21:24

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 26

Owszem, wśród dogoteraputów sa oszołomy podające sie za cudotwórców. Tacy są również wśród kynoterpautów. I tu i tu. Tak samo jak i zarówno wśród jendych jak i drugich można spotkać naprawdę wspaniałych fachowców w tej dziedzinie. Co do standardów utworzonych przez kynoterapeutów, a raczej przez PTK... cóż, nie wiem czy świadczą one tak na korzysć tego odłamu ludzi pracujących z psami. Bo pies pracujący w kynoterapii to zniewolony podgłówek, pracujący czasami po 16 godzin w tygodniu cięgnięty za ogon przez swojego przewodnika ( fakt z zajęć pokazowych w psem podczas zakonczonego niedawno kursu organizowanego przez PTK, dającego kwalifikacje do wykonywania zawodu kynoteraputy).Jeżeli standardy PTK nie uwzględniają zupełnie dobrostanu psów wiec cóż się dziwić ze dogoterapeuci nie chcą ich przyjąć jako obowiązujące? Poza tym w swoich doswiadczeniach z kynoterapia zetknęłam sie z panią z kiosku prowadzącą zajęcia kynoterapeute, pania fotograf itp. nie wiem czy świadczy to o ignorancji organizacji wydającej takim ludziom certyfikaty, czy moze o tak wysokim poziomie ich kursów? Byłam na jednym z nich.... mam mieszane uczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Kała

Marta Kała 26.07.2011 21:18

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 28

autor tego tekstu pisząc, że pod szyldem dogoterapii czy kynoterapii występują często pseudofachowcy, którym brakuje adekwatnej wiedzy, konserwatyzm działania niektórych "prekursorów" czy agresywna autokreacja niektórych osób na "ekspertów dogoterapii", zapomniał dopisać, że ma tu na myśli siebie i I pozwolę jeszcze raz go zacytować:Należy wówczas pamiętać, że reprezentuje tylko siebie lub najwyżej swoją fundację. To co skutecznie robi od kilku lat to sieje ferment w środowisku, podjudza i knuje. Sam przy tym nie mając pojęcia na czym polega terapia wspomagana udziałem zwierząt. Jego działania to zwykłe pajacowanie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Lichnerowicz

Marta Lichnerowicz 26.07.2011 18:45

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 31

Pani Jadwigo, jeśli nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o urażoną dumę, pieniądze albo jedno i drugie. Nie podoba mi się na podwórku zabawa w chowanego, zabieram zabawki na drugie podwórko i bawię się w.. szukanego!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Olka

Olka 24.06.2011 13:50

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 19

Muszę sprostować, że podział na dogo i kyno nastąpił już dawno temu bo w 2006 roku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 24.06.2011 07:17

Ocena: Ocena pozytywna 104 Ocena negatywna 41

Reasumując - wszystko normalnie: dogoterapia weszła w tryby zwyczajowej konkurencji po polsku, czyli jest moja i najmojsza. Podział dogoterapii na kynoterapię zaowocuje zapewne w najbliższej przyszlóści podziałem na: funlandoterapie, jamnikoterapię, owczarkoterapię i kundloterapię, dostepną dla nie stowarzyszonych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.