Pozycja materiału w rankingach:
69-letni dziś naukowiec (lekarz, ekonomista i filozof) Harald Vetter, ojciec czwórki dzieci i szczęśliwy małżonek, postanowił tematem swej pracy profesorskiej uczynić zagadnienie budzące wiele kontrowersji i którego sam nie rozumiał - homoseksualizm.
Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.00)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
badacz świata 11.02.2011 08:15
Tekst tendencyjny, mało ma wspólnego z rzeczywistością. Nie znam pracy H.Vettera, więc nie wiem, czy on, czy autorka tekstu mija się z prawdą, ale np. na temat badań zgodności bliźniąt co do orientacji seksualnej można znaleźć http://en.wikipedia.org/wiki/Biology_and_sexual_orientation#Twin_studies . Z tych badań wynika, że zgodność bliźniąt jednojajowych nie jest idealna, choć większa niż dwujajowych. Z tego można wnioskować, że nie tylko czynniki wrodzone, ale również środowiskowe mają wpływ na orientację. Na stronie http://en.wikipedia.org/wiki/Homosexual#Fluidity_of_orientation jest dyskusja na temat dynamiki kształtowania orientacji seksulanej w ciągu życia.
Autor usunął profil 18.07.2010 02:05
"Ewolucja nie pozbyła się raka, to jest widocznie potrzebny, więc to naturalne? Zespół Downa, fenyloketonuria, mukowiscydoza, to przypadłości, które w toku ewolucji nie zostały wyparte, a zatem są potrzebne, naturalne? Sutki u mężczyzny nie zostały wyparte, więc są potrzebne? Małe palce u rąk są praktycznie nieużywane, ale ewolucja się ich nie pozbyła, ale widocznie są potrzebne? Można tak mnożyć przykłady.
!Dobór naturalny radzi sobie z homoseksualistami w ten sposób, że są oni homoseksualistami. I koniec, nie rozmnażają się.!
Ale nadal się pojawiają i najpewniej będą pojawiać. Nie jest znana geneza homoseksualizmu, ale jeżeli genowa, to eugenika nie ma sensu - potrzebaby kilkaset pokoleń czystek a i tak może się zdarzyć, że jakaś losowa mutacja przy zapłodnieniu doprowadzi do nawrotu."
Medycyna bardzo skutecznie walczy z doborem naturalnym. Homoseksualizm nie ma nic do rzeczy z wymienionymi chorobami. A rak to też inna działka, za to tendecja do raka może być genetyczna, ale medycyna również to ogarnia i ludzie dziedziczą tendecje.
Tomasz Sroczyński 30.08.2009 17:56
I post scriptum które w bardziej zrozumiały sposób posłuży za komentarz do Twojej tezy, jakobym troszczył się o życie swoich genów:
Nie troszczę się.
Ktoś dyskutuje o "obyczajowości" i "dopuszczalności" homoseksualizmu - mam na ten temat własne zdanie.
Ktoś dyskutuje o naturze homoseksualizmu - tu nie ma kompromisów, wiemy dość, nie licząc samej genezy homoseksualizmu.
Ponownie apeluję o nie mieszanie w dyskusjach dwóch rzeczy, jakimi są wiedza i światopogląd.
Pozdrawiam.
Tomasz Sroczyński 30.08.2009 17:14
"Tomku, Ty tak bardzo troszczysz się o życie "swoich" genów. Co sądzisz o wybiciu czarnych?"
Nie zajmowałem się tym zagadnieniem, natomiast traktuję ich jak równoważnych nam homo sapiens sapiens. Istnieje teoria, że wszyscy ludzie pochodzą z Afryki, inna, że w pewnym momencie ludzkość oblegała stopniowo cały świat z jednoczesnym wykształceniem się poszczególnych ras. Jeszcze inna głosi, że pojęcie rasy jest "z dupy":
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rasa_cz%C5%82owieka
"Badania genetyczne ostatnich lat (projekt poznania ludzkiego genomu) nie wykazują, żeby pojęcie rasy (lub przynależności etnicznej) miało uzasadnienie genetyczne.
>>Badania DNA nie wskazują, żeby osobne podgatunki (rasy) istniały pośród ludzi współczesnych. Chociaż można zidentyfikować geny odpowiedzialne za cechy fizyczne pojedynczego osobnika, na przykład za kolor skóry lub włosów, to jednak nie ma jednoznacznego szablonu genetycznego pozwalającego na odróżnienie jednej rasy od innej. Podobnie nie ma genetycznej podstawy na rozróżnienie przynależności etnicznej. Ludzie żyjący w tym samym regionie geograficznym od wielu pokoleń mogą mieć wspólne allele, ale żaden z tych alleli nie występuje u wszystkich osobników jednej populacji i żadnego osobnika innej populacji.<<"
Byłbym skłonny przychylić się do tej teorii, natomiast potrzebuję więcej czasu na zastanowienie.
A - "czarnych" proponuję pisać dużą literą, chyba że Cię posądzą o kryptomoheryzm.
Jeszcze jedna uwaga - w dyskusjach na tym portalu o aborcji i homoseksualizmie póki co skupiałem się na suchej wiedzy, nie zaś na światopoglądach, co mi zarzucasz. I tak przykładowo jestem świadom nienaturalności celibatu np. w wykonaniu duchownych mojego wyznania, oraz nie do końca korzystnej monogamii oraz akceptowania pewnych norm moralnych, ale mój światopogląd zawiera spójną opinię na ten temat.
Wrócisz: link ?
Najdłużej pisałem jakiś tekst przez osiem dni. Jeżeli problemem jest kilka postów pod rząd to powiedz, skleję je w jeden i przeredaguję, aby łatwiej kontynuować dyskusję.
Pozdrawiam.
Autor usunął profil 30.08.2009 13:03
Jest mi na pewno wiadomo, że przyroda nie zna kąta prostego, tak jak kąt prosty nie może znać się na przyrodzie. A forma pośrednia tertium non datur zakłada m.in., że dwa wpisy nie mogą być jednocześnie fałszywe. A skoro tak, to warto przytaczać miłe słowa pod adresem heteroseksualistów i homoseksualistów.
I na tym portalu nie ma spraw ważniejszych od poruszania erotyki, seksu, wzajemnego dopełniania się. Można się o tym przekonać po ilości artykułów, wpisów itd.
cdn. będzie o trzeźwej miłości w starożytnej Grecji - (spór) pomiędzy Lukianem z Samostat i Jego oponentami (konflikt dotyczy tematu przedstawionego przez Aleksandrę)
Agnieszka Wojewoda 30.08.2009 00:03
Miło przeczytać takie trzeźwe słowa:)
Andrzej Sienkiewicz 29.08.2009 23:58
Po co ta dyskusja - naukowa, czy pseudonaukowa? Czy nie wiadomo Wam, iż przyroda nie zna kąta prostego więc są formy pośrednie; przejścia, z jednej do drugiej. Czy świat jest czarno-biały? Musi się wszystko zaszufladkowywać?? Czy homoseksualizm jest zaraźliwy, jak świńska grypa, że trzeba temu zapobiegać? Czy publiczne pokazywanie się z kim się aktualnie sypia, np. z małżonką nie jest afiszowaniem się ze swoimi upodobaniami seksualnymi? Czy na tym świecie, w tym kraju i na tym portalu nie ma ważniejszych tematów od seksu?... Pytania retoryczne, oczywiście.
Autor usunął profil 28.08.2009 18:36
Homoseksualizm i historia, Homoseksualizm i nauka, Homoseksualna praktyka, Homoseksualizm i religie - To cztery główne bloki tematyczne wokół których koncentruje się autorka artykułu. I to być może jest jego zaletą, że w takim a nie innym kształcie został napisany. Zabrakło mi może najważniejszej kwestii Homoseksualizm-gospodarka, bo spór toczy się nie tylko: o uznanie danej racji historycznej, czy o przyjęcie przekonywującego dyskursu naukowego, czy akceptację najbardziej skutecznej techniki seksualnej, czy odrzucenie rzekomo szkodliwego oddziaływania religii na swobodę zachowań seksualnych -lecz w dłuższej mierze to finanse mogą określać dominujący i jednoznaczny charakter dyskusji (raczej walki) o przyznanie „pełni” praw jednej tylko grupy społecznej, na co nie może być pełnej zgody.
Autor usunął profil 28.08.2009 18:22
Który dowód naukowy w tej dyskusji przyjąć za najbliższy mojemu subiektywnemu stanowi wiedzy na temat homoseksualizmu. Autorka powołuje się na H.Vettera, Barbara zaś podważyła obiektywność i naukowość tej krytycznej analizy, Aleksandra natomiast podważyła czelność czy (bez)czelność Barbary, niczego przy okazji nie wyjaśniając. Pani Miłka zwróciła uwagę na niekompetencję i podawanie danych nieprawdziwych przez autorkę. Tomek jak zwykle z wysokiego poziomu zanalizował pracę, przedstawiając logiczne tezy. Jedna pozycja zaciekawiła mnie ze strony pani Miłki-przytoczony link(o tym poniżej). Pani Miłka stwierdziła, że badania Kallmana są podważane przez Wielu. W odpowiedzi na to Aleksandra zripostowała, ze Jej badania (czytaj p. Miłki) są – cytat „Podobnie, jak i cała masa badań przytaczanych przez Ciebie, Droga Miłko”. Czy na pewno? Z artykułu szwedzkich naukowców „Homoseksualizm-geny czy środowisko” pod kierunkiem Niklasa Lingstroema z Karolinska Institutet można się dowiedzieć m.in. że „Wyniki badań zwracają uwagę na to, że wprawdzie genetyka wpływa na naszą seksualność w ważnym, choć umiarkowanym stopniu, to czynniki środowiskowe mają znaczenie dominujące”. Pracę szwedzkich autorów opublikowało Archives of Sexual Behaviour. Co to za pismo? Z tym pismem nie ma żartów. To najwyższa półka z rangi prac naukowych, bo znajduje się ono na liście tzw. Listy filadelfijskiej poz. 798. i ma najwyższą punktację 24 pkt. „Czasopisma na liście filadelfijskiej są w założeniu najlepszymi z branży, a publikacja w nich ma mieć większą wagę niż w mniej znanych czasopismach”. Dlatego ta pozycja mnie zainteresowała.
Dlatego uważać trzeba z zarzutami, że przytaczane przez DO badania to naukowy bełkot.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)