Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1883 miejsce

Czym są "Zasady śmiesznego zachowania"?

"Ci co mówią, że mają wszystko gdzieś, właśnie nie mają wszystkiego gdzieś... bo ci, co mają wszystko gdzieś, tego nie mówią" - takim mottem opatruje swoją książkę Emil Hakl. Czy oznacza to, że jego bohater ma wszystko gdzieś?

okładka / Fot. wydawnictwo AferaJak zdefiniować określenie śmieszne zachowanie? Sposób bycia/postępowanie, które bawi, jest tematem drwin. Tymczasem zachowanie bohatera Emila Hakla jest żenujące i niepoważne. Raczej nie ma w nim nic zabawnego.

Tytuł powieści - "Zasady śmiesznego zachowania", jest trochę złudny, gdyż przywodzi na myśl poradnik. Jednak książce tej daleko do poradnika. To raczej intymna spowiedź bohatera - 50-letniego Honzy, który przechodzi kryzys wieku średniego. Powieść podzielona jest na 3 części, będące 3 obrazkami z życia bohatera: "Dawaj wyżej!", "Zasady śmiesznego zachowania" oraz "Cmentarz na plaży".

Pierwsza część dotyczy latania Honzy na paralotni po zażyciu psychotropów. Jest to jego debiut, więc zbiera mu się na wspomnienia: Tu na górze jednostka nagle uświadamia sobie, jak ze wszech miar przekracza własne możliwości. Jak zwykle pierwsze skrzypce gra samowspółczucie. Poruszenie wywołane świadomością własnej małości, bo jak tu nie być dumnym z własnej małości. Jak tu się nią trochę nie pochwalić. (…) Nikt nie może być pewien, czy nie robi już tylko za najzwyklejszego błazna. Wspomnienia z różnych lat mieszkają się ze sobą, są trochę chaotyczne.

Drugi obrazek jest już bardziej klarowny, a Honza wydaje się być bardziej sympatyczny. Pewnie też z uwagi na to, co robi - opiekuje się umierającym ojcem, który ma raka jelita grubego. Człowiekiem, którego przez całe życie raczej ignorował. Możemy poznać reakcje ojca na wieść o chorobie, śledzić jego pobyt w szpitalu oraz ostatnie chwile jego życia. Choć na chwilę przestaje być lekkoduchem.

W trzeciej części Honza wraz z dwoma kumplami, Rulpem i Murgim, płynie łódką w dół delty Dunaju. Opowieść ta przywołała mi na myśl "Trzech panów w łódce, nie licząc psa" Jerome'a K. Jerome'a. Jednak nie jest to typowa męska wyprawa, jak w przypadku owych panów. To raczej misja, spełnienie ostatniej woli ojca. Bohater ma bowiem rozsypać jego prochy do Morza Czarnego, najbardziej z obrzydliwych mórz.

Z opowieści tych wyłania się obraz pisarza, który nie nadąża za światem, żyje z dnia na dzień. Jest cynikiem i melancholikiem. Ma trudne relacje z ojcem oraz stroni od kobiet, które są ekstrawertyczkami i unika stałych związków. Kobiety widzą w nim niedojrzałego egocentryka, zażywającego psychotropy. Jedna z byłych partnerek charakteryzuje Honzę dość ostrymi słowami: Jesteś wiecznie niezadowolony, podkurwiony, nieokreślony, nie można się do ciebie zbliżyć, nie dasz się nabrać, robisz z siebie gwiazdę, chlejesz, rżysz jak koń, w środku cały się trzęsiesz, potem bierzesz stilnox, żeby zasnąć. Chcesz tak umrzeć? Chcesz i jeszcze będziesz z tego strasznie dumny. Z kolei inna wysyła mu równie niemiłego smsa: To nie ja jestem w dupie tylko ty, bo pisanie zastąpiło ci żywych ludzi. Rodzi się pytanie, czy bohater nie jest przypadkiem alter ego autora?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście książka jest dość specyficzna. Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bardzo się przekonałam do autora i książki, natomiast z przyjemnością czytałam Weronikę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.