Facebook Google+ Twitter

Czym zajmuje się w nocy straż miejska?

Wracając do domu nocnym autobusem mimochodem poznałem tajniki pracy straży miejskiej w Warszawie. Zapamiętałem, że w nocy każdy obywatel jest na straconej pozycji, bo może zostać odwieziony do... izby wytrzeźwień?

fot. AKPA Druga w nocy. Wracam od znajomych, byłem na małej imprezie. Czekam na autobus. Jest piekielnie zimno. Na przystanku oprócz mnie jest trzech młodych chłopaków, sprawiają wrażenie trochę pijanych. Jeden z nich wdaje się ze mną w rozmowę, pyta gdzie jadę itd. Wreszcie przyjeżdża autobus, niestety okazuje się, że w środku temperatura jest bardzo zbliżona do tej na zewnątrz, czyli ujemna. Jeden z chłopaków podchodzi do kierowcy:
- Proszę pana, tu jest zimno...
(brak reakcji)
- Proszę pana, nam jest zimno.
(brak reakcji)
- Czy mógłby pan włączyć ogrzewanie?
(brak reakcji)
- Haalo! Może mi pan odpowiedzieć?!

Mimo, że ten chłopak nie zachowywał się agresywnie, nie awanturował się, autobus się zatrzymuję. Chwilę później podjeżdża radiowóz straży miejskiej, otwierają się drzwi i wchodzi strażnik, rozmawia chwilę z kierowcą i zwraca się do chłopaka:
- O co Ci chodzi?
- Tu jest zimno...
- A chcesz się przejść?
- Nie, chciałem tylko... tu jest zimno.
- A może chcesz na izbę wytrzeźwień, tam jest cieplej?
- Nie, tu po prostu jest zimno.
- No to wysiadamy.

W tym momencie interweniują koledzy delikwenta, ale na nic się to nie zdaje. Cała trójka wysiada ze strażnikami. Autobus odjeżdża. Bardzo korciło mnie, by spytać się jakim prawem strażnik tak traktuje tego chłopaka, ale ponieważ sam byłem po alkoholu wolałem nie ryzykować. Na pewno znalazłby się na mnie jakiś paragraf... Wracając do domu zastanawiałem się, czy aby na pewno na tym polega praca straży miejskiej?

********
Nie udało nam się skontaktować z kierowcą autobusu, ale od dyspozytora z zajezdni "Stalowa" w Warszawie dowiedzieliśmy się, że straż miejska wzywana jest w wyjątkowych sytuacjach. – Nie wzywamy służb mundurowych tylko dlatego, że ktoś prosi o włączenie ogrzewania – wyjaśnił nam pracownik zajezdni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Co ma Pan na myśli, Panie Bartku? Może jakiś przykładzik? Ludzie nie wiedzą co tak na prawdę dzieje się w S.M.. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa sytuacja...

Odnajduje sobie stare artykuły i czytam, oceniam :) Plus ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słuchajcie, S.M. nie przyjechała ot tak sobie. Napewno było to zlecenie od radiooperatora, czyli od osoby przyjmującej zawiadomienie od osoby zgłaszającej. W tym przypadku był to na pewno kierowca autobusu. Strażnicy podjęli interwencję, po zapytaniu kierowcy autobusu, który na pewno wskazał osoby, które według niego zakłócały.. Takiej interwencji i rozpatrywania za i przeciw, nie można zrobić w autobusie, ponieważ za długo by to zajęło czasu. Był świadek i sprawa załatwiona.. Z resztą załogi interwencyjne S.M coraz częściej w nocy wykorzystywane są do parkowania i innych błachych spraw. Zamiast rozglądać się za bandziorami, strażnicy pilnują w nocy kamer, stoją z lizakiem na niektórych warszawskich ulicach, albo ganiają pieski, gdzie wyręczają hyclów w pracy. Dlatego coraz więcej ludzi z Referatów patrplowo-interwencyjnych i szybkiego reagowania odchodzi z pracy w warszawskiej S.M. ponieważ wykonują to, do czego nie czują powołania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspólczuje ci powaga cóż...ty miałeś szampanski chumor komuś się nudziło no i pech dopadł cię tej nocy życie..?
A i pan kierowca....pech

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widziałem dziesiątki podobnych sytuacji... Nigdy do końca nie wiadomo, kto tu ma rację. Tymek, czy jesteś pewny, że ci młodzi ludzie nie byli agresywni ? Napewno swoim zachowaniem nie stwarzali poczucia zagrożenia ? Jeśli nie - to kierowca był chamem. Wezwał S.M. żeby się pozbyć intruzów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.