Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Czytelniczka "Przyjaciółki" z 1967 roku, a kobieta współczesna

Pozycja materiału w rankingach:

14972 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 10pkt

Oceń:

Czytelniczka "Przyjaciółki" z 1967 roku, a kobieta współczesna

Współautorzy:
Sandra Meunier


Czym współczesna kobieta różni się od czytelniczki "Przyjaciółki" z drugiej połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku? Podobieństw jest więcej, niż można się spodziewać. Zapraszam do lektury

Informacje z regionu
malopolska.naszemiasto.pl

Sferą w której odnotować można największe zmiany na pewno jest obyczajowość. Dzisiejsze kobiety są bardziej pewne siebie, mają mniej wątpliwości co do właściwości swoich zachować. – Mam 18 lat. Czy wypada czesać się w warkocz? – pyta „Przyjaciółkę” czytelniczka i otrzymuje odpowiedź, że owszem, ale lepiej owijać go – jakby dziś powiedziano - „na Julię Tymoszenko”. Można przypuszczać, że współczesna 18-latka decyduje o swoim warkoczu sama, nie zastanawiając się co wypada, a co nie. Dziś kobiety nie pytają także komu i kiedy się kłaniać, czy wychodzić po chłopaka wracającego z wojska, czy przepraszać po kichnięciu.

Nie zmieniła się za to kobieca dbałość o wygląd. 40 lat cywilizacyjnego postępu zwiększyło jedynie paletę ułatwiających ją środków. W „Przyjaciółce” z 1967 roku najwięcej miejsca poświęca się włosom i cerze. „Masz włosy z natury suche? Umyj je szamponem z dodatkiem oliwy i jajka. (…) Przywrócisz puszystość włosom skłonnym do przetłuszczania przez regularne mycie ich specjalnym szamponem do włosów tłustych. (…) Matowe włosy nabiorą blasku, gdy natrzesz je olejem rycynowym na kilkanaście godzin przed myciem” te i wiele innych porad można było znaleźć wówczas w rubryce „Twoje Włosy”. Język nie różni się od języka współczesnych reklam i portali poradnikowych, a więc i adresatka nie mogła się diametralnie różnić od dzisiejszej.

Dla kobiet od zawsze najważniejsze były dzieci. Tak było 500 lat temu, tak jest także i dziś. Nie inaczej rzecz miała się w latach 60. W rubryce z poradami dominującym tematem są właśnie maluchy. - Czy jeśli roczne dziecko ma wydęty brzuszek, to czy to coś groźnego? Czy dziecko może mieć od urodzenia platfus? – pyta czytelniczka. Dziś zapewne każda kobieta zna odpowiedzi na te pytania na długo przed porodem, z serii poradników dla przyszłych mam dołączanych do czasopism spełniających role, jakie 40 lat temu pełniła na przykład „Przyjaciółka”. Współczesna matka pyta o inne rzeczy, ale stopień jej zainteresowania zdrowiem dziecka na pewno jest porównywalny z ówczesnym.

Charakterystyczna dla kobiet chęć bycia modną była przez redakcje dostrzegana także w latach 60. „Dwa tygodnie trwał moskiewski Festiwal Mody, światowa rewia wdzięku, młodości i radości życia. (…) Modne są zatem kołnierze na szerokiej szyi, ale modne stały się również kołnierze pod szyję. (…) Angielska moda szczególnie upodobała sobie guziki. Chociaż suwaki robią karierę, to w światowej modzie nadal uporczywie powtarza się i….guzik” – przeczytać można było w „Przyjaciółce”. I choć dziś suwak pewnie nie robi już kariery, to guzik nadal się powtarza, a nawet jak przestanie się powtarzać, to z pewnością kobieta będzie chciała się o tym dowiedzieć pierwsza. Choć pewnie dowie się z czasopisma o modzie, którego 40 lat temu jej nie oferowano.

Inną rzeczą niezmiennie kojarzącą się z płcią piękną jest kuchnia. Kabaczki: w cieście, nadziewane, zapiekane, suflet po bułgarsku - w rubryce „Dla każdego coś dobrego” nie wzbudziłyby zdziwienia także u współczesnego czytelnika. I w obecnie wydawanej prasie kobiecej przepisy zajmują sporo miejsca. Dopóki istnieje prasa kobieca, dopóty będzie w niej miejsce na kulinaria. To chyba pewne.

- Chciałabym odmalować okna od zewnątrz, bo farba prawie zupełnie od nich odeszła. Jak się do tego zabrać - pyta „Przyjaciółkę” zaradna i samodzielna czytelniczka. Inna pisze, że jej „różowe zasłony z plastiku, które wiszą w łazience, straciły kolor, stały się matowe i brudnoszare”. Z kolei „na wykonanie serwetki z aksamitką potrzeba około 45 dkg jasnej włóczki średniej grubości”, a
„znakomitym sposobem na wyczyszczenie przybrudzonych przedmiotów srebrnych i posrebrzanych jest przecieranie ich do połysku flanelką, lekko skropioną olejkiem kamforowym” Dbałość o schludność w domu i o ładne drobiazgi – tę cechę przypisuje się kobietom bez względu na czasy, zmienia się tylko sposób dbania. Dziś pewnie serwetkę czy zasłony czytelniczka by kupiła, a okna odmalowałby na jej zlecenie malarz.

Patrząc na postęp jaki dokonał się w różnych dziedzinach życia od tamtych czasów, czytelniczka „Przyjaciółki” z roku 1967 nie różni się aż tak bardzo od kobiety współczesnej Dziś świat kobiet jest na pewno bardziej zróżnicowany, wtedy na przykład o businesswoman nikomu się raczej nie śniło, ale pewnie głównie dlatego, że i o biznesie nie było co marzyć. Przepaść między ówczesną kobietą, a jej dzisiejszą następczynią, najgłębsza jest tam, gdzie zwiększyły się możliwości. Potrzeby jednej i drugiej są podobne. Obie chcą dobrze wyglądać - smarują się innymi kremami. Obie chcą być modne – choć moda się zmienia. Obie dbają o dzieci - choć z innych źródeł czerpią wiedzę i mają więcej do tego środków. Obyczajowość kobiety sprzed 40 lat różni się od dzisiejszej, ale rozwój w tej sferze nie dziwi, jest czymś naturalnym. Bardziej na pewno zadziwia powolny rozwój mężczyzn, którzy tak w latach 60, jak i dziś, chcą rządzić światem. Choć w głębi duszy pewnie przyznają, że budują go przecież dla kobiet.
 / Fot. Dawid Sobolewski
Michał Piotr Kościuszko OFFline profil autora

Autor: Michał Piotr Kościuszko

Napisz do autora

Artykuły (33) Galerie (3) Średnia ocen (3.93)

Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 11

Sortuj komentarze:

Michał Piotr Kościuszko 10.07.2010 00:23

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 44

Dziękuję za odzew

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pionkowska 08.07.2010 10:14

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 59

Nie zgadzam się z Panią Aliną, nawet jeśli (tak jak sobie życzy) traktować jej tekst "z przymrużeniem oka". Po prostu nie ma w nim prawdy i tyle, za to jest wiele pewnie... wyobraźni. Możliwości rozwoju osobistego i korzystania z życia każdy stwarza sobie sam - znam dzisiaj osoby młode, które są mocno zagubione i takie, które prą do przodu czasem "po trupach" i te w środku. Tacy i tacy byli od zawsze, w PRL także. Znam dobrze środowisko młodych ludzi, ale przede wszystkim obserwuję własną rodzinę i ich przyjaciół. Naprawdę różnie z tym bywa - jedno jest pewne żyją w lepszym świecie, bo wolnym i mają prawo wyboru, które jest najważniejsze dla człowieka. Oczywiście to prawo wyboru i nasz obecny system polityczno-gospodarczy stwarza więcej możliwości, ale najwięcej zależy od nas samych.
Gdybym miała przyznać rację Pani Alinie, albo Autorowi tekstu musiałabym zaprzeczyć swemu życiu, życiu moich rodziców, a także życiu moich przyjaciół, bliskich, którzy wiele w życiu osiągnęli, a nie jest to środowisko związane, i nie było nigdy wcześniej, z żadną partią polityczną. Kiedy poprosiłam kilkanaście osób o przeczytanie tekstu i komentarzy - zwykle było wzruszenie ramion, zdziwienie, albo padało słowo "bzdury". Dziękuję Pani Alinie za dyskusję, Autorowi za tekst. Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dorota Walkowiak 06.07.2010 21:51

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 54

Sądzę, że w dzisiejszych czasach singielki i single mają większe możliwości rozwoju osobistego i korzystania z życia. Takie możliwości kształtują mentalność. Dodają odwagi. Dzisiaj młodzież jest odważniejsza. W rodzinach, mimo, że z reguły oboje małżonkowie pracowali przeważał jednak tradycyjny podział ról. Jednak być może, że w innym środowisku bywało tak, jak pisze pani Alicja. Myślę że tekst pana Michała ani mój nie pretendują do rangi pracy naukowej. To po prostu lekkie teksty, które należy traktować z przymrużeniem oka. Artykuł pana Michała bardzo mi się podoba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pionkowska 05.07.2010 12:30

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 54

Pani Alino każdy oczywiście ma prawo do własnej oceny czasów swojej młodości, jednak to co Pani tutaj napisała to absolutne... bzdury. Przepraszam za zbyt nieładne słowo, ale ten tekst tylko na to zasługuje. A tak w ogóle czym różni się dzisiejsza "singielka", "singiel" od tych sprzed lat "starej panny", czy "starego kawalera" - niczym. Tamci też musieli pracować, aby utrzymać siebie, a w rodzinach zwykle pracowali oboje małżonkowie i nie było czasu na to, aby tylko żona gotowała czy sprzątała - jednak pracowali razem i w domu i poza domem. Oczywiście ja też wolę dzisiejsze warunki życia, ale głównie z powodu wolności, możliwości wyboru, wolnych mediów, możliwości podróżowania - ten wspaniały paszport w domu... I jeszcze jedno czym różni się dyrektorka w firmie państwowej od tej która pracuje dzisiaj jako dyrektor w korporacji - haruje tak samo, a zwykle dużo więcej. To takie same "bizneswoman" tylko inaczej się je nazywa. Co innego jeśli pracuje się na swoim tylko, że wtedy był to tzw. "prywaciarz", a dzisiaj biznesmen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dorota Walkowiak 05.07.2010 01:05

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 51

Myślę, że artykuł prowokuje do dyskusji, tylko, że jak już zostanie otwarta ta puszka Pandory... ,więc może lepiej jej nie otwierać? Nic nie mówić? Ale powiem. Kobiety zmieniły się. Mężczyźni również. Doskonale widać to w porównaniu, które przedstawił autor. Zwłaszcza jak zestawi się to z własnymi wspomnieniami. Ja w roku 1967 byłam małą dziewczynką. To był czas kiedy kobiety gremialnie ruszyły do pracy. Dzieci musiały być samodzielne. Zgadzam się z autorem, że "o businesswoman nikomu się raczej nie śniło". Jeżeli już to tylko się śniło. Te czasy - to w zasadzie była jeszcze "szalejąca komuna". Sektor prywatny był bardzo mały i gnębiony podatkami. Marzeniem kobiet były stanowiska dyrektorskie w państwowych instytucjach. Aby awansować "płynnie" trzeba było zapisać się do PZPR albo ZSMP, w kwestionariuszach osobowych przy przyjęciu do pracy w miejscu wyznanie najlepiej był wpisać wierząca - niepraktykująca. Źle było widziane, jeżeli ktoś miał w rodzinie księdza, albo przestępcę. Jeżeli dopełniły tych formalności awansowały i to chyba częściej niż w dzisiejszych czasach. Tyle o biznesie.
Kobiety były przebojowe podobnie jak dzisiaj ale w domu za wszelką cenę starały się dogodzić mężczyźnie. To prawda. To bardzo duża różnica w porównaniu do dzisiejszych czasów. Niektóre kobiety chodziły do pracy na 5:00 rano aby na 14: ugotować mężowi regularny, domowy obiad. Taka była obyczajowość: potwierdzeniem wartości kobiety było posiadanie męża i utrzymanie go przez całe życie. O znalezieniu się na szczycie rankingu kobiet decydował wiek, w którym wstąpiło się na ślubny kobierzec: najlepiej jeżeli było to przed dwudziestym rokiem życia. Oznaczało to, że dziewczyna była piękna i miała powodzenie. "Stara panna" to była straszna obelga, "kobieta porzucona" też mogło doprowadzić do depresji. Dzisiejsze dziewczyny nie obawiają się samodzielności: świat przed nimi stoi otworem. W związkach stawiają warunki, jeżeli nie są zadowolone - odchodzą. Mają mieszkania, samochody, pracę. A mężczyźni. Chyba z nimi gorzej. Wtedy wielu mężczyzn zadowolonych z tego, że żona współuczestniczy w materialnym utrzymaniu rodziny, w tajemnicy przed innymi mężczyznami pomagało w domu. Dzisiaj jest równouprawnienie, jednak jest również ostra rywalizacja między kobietami i mężczyznami, dlatego różnie z tą pomocą bywa. Osobiście uważam, że plusów i minusów tamtego życia i dzisiejszego jest jednakowa ilość. I jak śpiewał Jan Kaczmarek w swojej piosence "Pero, pero bilans musi wyjść na zero" ... http://www.youtube.com/watch?v=PspnSmKwfu4

Komentarz został ukrytyrozwiń

Livia Kolan 04.07.2010 14:19

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 47

Ciekawy materiał i za to 5+

Sporo uogólnień. Wypadałoby porównywać czytelniczki "Przyjaciółki", a więc wnioski oprzeć na zestawieniu numeru z 1967 roku, z jakimś z 2010. Bardziej od markowych szpilek, interesują mnie dobre treki; nie czytam przyjaciółki, tylko Poza trasą http://www.poza-trasa.pl/ , czy to znaczy, że nie jestem "współczesną kobietą"? To oczywiście pytanie retoryczne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pionkowska 04.07.2010 13:58

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 48

Autor napracował się i to trzeba przyznać Panu Michałowi na +. Jednak sporo tu stereotypów, a także zwykłej nieprawdy o nas, o tamtych latach, o obyczajach tych w domu i tych w pracy. Niestety dość często ukazują się tego typu materiały, zwłaszcza w tv widać kompletną niekompetencję i niefrasobliwość w przedstawianiu, a zwłaszcza ocenianiu tamtych czasów, które przecież nie są wcale takie odległe. Żyją ludzie którzy mają 40, 50, 60, 70 i więcej lat - są w pełni aktywnymi ludźmi i nie warto pisać czegoś co budzi tylko uśmiech i pewne zażenowanie, że ktoś kto to pisze nie potrafi np. porozmawiać z osobami znajomymi, z rodziną, sąsiadami i spróbować uczciwie czegoś dowiedzieć się. Jednak Autorowi przyznaję 5+ za chęci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Piotr Kościuszko 04.07.2010 10:08

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 44

no i ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 04.07.2010 00:20

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 52

"Kobieta urodziwa jest jakby z natury lekkomyślna, a co za tym idzie-nieodpowiedzialna". Kobieta ładna - lekkomyślna i głupiutka, kobieta brzydka - mądra i odpowidzialna. :) Stereotyp aktualny 40 lat temu jak i dzisiaj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Piotr Kościuszko 03.07.2010 23:59

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 50

Nie mam pojęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.