Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24214 miejsce

„Czyżby diabeł ostatnią skrzynię otworzył?” Wojenne losy Polaków

Gdyby spisać wszystkie historie ludzi, których dotknęły wydarzenia II wojny światowej, z pewnością zabrakłoby papieru, a tomy, gdyby powstały, wypełniłyby niejedną wielką bibliotekę.

 / Fot. Helena PiotrowwskaNie ma chyba nikogo z Polaków, którego bliskich by wojna nie skaziła i nie naznaczyła cierpieniem, bólem i utratą członka rodziny. W tym wielkim zbiorowisku wybrać osoby, o których chce się napisać, których losy pokazać, nie jest łatwo.

Helena Piotrowska, autorka zbioru wspomnień uczestników II wojny światowej – „Czyżby diabeł ostatnia skrzynie otworzył?” – nie miała łatwego wyboru. Losy jej bohaterów to nie tylko tułaczka po ziemiach polskich, ale też po Europie i świecie. Wszystkie wspomnienia bez wyjątku naznaczone są bólem i cierpieniem, choć czasem trafiają się jaśniejsze promyczki radości i nadziei. Są nimi szczęścia odnalezienia w zawierusze wojennej swych bliskich w najmniej spodziewanych miejscach, życzliwość obcych ludzi, czy nawet jajecznica ze skwarkami i kromka chleba, a dla dzieci cukierki, które czasem dostają z rąk przedstawicieli wrogiej armii. W opowieści Heleny Piotrowskiej historie wojenne nie są czarno-białe, bo nie ma ludzi całkowicie złych i całkowicie dobrych. Są okupanci mordujący, eksterminujący, ale też po stronie wroga czasem trafiają się zwykłe, ludzkie przejawy życzliwości. Czasem niemiecki żołnierz potrafi wesprzeć działania ruchu oporu, bo jest mu zwyczajnie żal mieszkańców okupowanej Polski, czasem kolaborant nie doniesie, bo uzna, że i przeciwnik ma prawo do jakiegoś tam życia.

Opowieści spisane przez Helenę Piotrowską nie są więc jednoznaczne, a niejeden z tych losów mógłby stanowić gotowy scenariusz filmu sensacyjno-przygodowo-wojennego. Mnie urzekła jedna z historii, Aleksandra Akińczy, choć i pozostałe 26 opowieści jest fascynujących i wzruszających. Zwłaszcza losy kobiet, matek, żon, córek, sióstr zmagających się z trudnym okresem okupacji niemieckiej i sowieckiej są porywające. Nie są to przeżycia łatwe i często ich echa rzutują na czas powojenny i kładą się długim, bolesnym cieniem na całe życie, jak choćby eksperymenty medyczne, którym zostały poddane. Mnie urzekł los Alka Akińczy, który przeszedł jako młokos kampanię wrześniową, przymusową pracę u bauera, walki partyzanckie w okupowanej przez Niemców Polsce i akcję „Ostra Brama” na Wileńszczyźnie w 1944 roku, liczne ucieczki, w tym z armii Berlinga i trudne początki w powojennej Polsce zdominowanej przez komunistów. W opowieści Heleny Piotrowskiej jest m.in. barwna historia uczestnika kampanii wrześniowej Mariana Rapackiego, powojennego działacza sportowego i patrona Muzeum Sportu w Olsztynie. Zadziwiają losy nastoletniej Marty, która jako dziecko musi zmagać się z wojenną biedą i walczyć o przetrwanie. Najbardziej wstrząsające są jednak losy dzieci, które brutalnie dotykają przeżycia wojenne, a zwłaszcza śmierć bliskich, częstokroć rodzeństwa. Tu wybija się na czoło historia Stanisławy Kwiatkowskiej, która pokazuje, jak wojna niszczy psychikę dzieci, że bywają same zdolne do zabijania oraz Danuty Mackiewicz-Fic, która wojnę przeżyła jako małe dziecko, ale konsekwencje wojenne, a zwłaszcza stresy, choroby i śmierć odbiły się na jej bliskich. Losy powojenne dla dzieci, zwłaszcza tych z Wileńszczyzny, czy Kresów – we Lwowie, Podolu i Wołyniu oraz w Generalnej Guberni, też nie są łatwiejsze. Wygnani z rodzicami ze swojej ziemi trudno adaptują się w nowej rzeczywistości i niejedną gorzką łzę muszą przełknąć, by odnaleźć swe miejsce w nowym świecie. Małe dzieci takie jak Marysia Kozłowska nie rozumiały zawiłości wojennych i dopiero, gdy bezpośrednie konsekwencje przemocy i zbrodni niszczyły ich dzieciństwo, poznały czym jest wojna. Tragiczne są też losy zesłańców w Kazachstanie, którzy trafiają na tzw. „białe niedźwiedzie” na początku lat 40., po wkroczeniu sowietów na Wileńszczyznę i Kresy. Życie często stawiało przed nimi najtrudniejsze wybory i zmuszało do twardej lekcji patriotyzmu. Młodzi i bardzo młodzi ludzie za swe oddanie ojczyźnie trafiali do sowieckich Gułagów, wielu cierpiało prześladowania ideologiczne w powojennej Polsce.

Wojna też rozrzuca rodziny po świecie i nie wszystkim dane było wrócić. Część ginie na frontach daleko od ojczyzny, część pozostaje z dala od kraju, po wojnie podporządkowanego sowieckim sojusznikom, inni są na zesłaniu na Syberii.
Jeśli wracają do ojczyzny, to jak Bolesław Zinkiewicz z Nowej Wilejki koło Wilna za działalność w AK padają ofiarami prześladowań sowietów. Bolek Zinkiewicz walczył również w ruchu oporu we Francji i brytyjskich siłach powietrznych RAF. Koszmary wojenne prześladowały go jednak całe życie. I nie tylko jego. Terror hitlerowski i stalinowski pozostał niezatartym wspomnieniem bohaterów opowieści Heleny Piotrowskiej. Niezwykłe są losy Anny Zofii Mendelskiej-Czuryłło i jej rodziny, naznaczone walką ze zmieniającymi się okupantami – sowieckim, niemieckim i znów sowieckim. Wstrząsające są zwłaszcza historie wydarzeń na Wołyniu, widziane oczami dzieci i nastolatków. Trudno przytoczyć tu nawet w największym skrócie opisy tych trudnych losów, choć może warto wspomnieć o Marie Jean Vincent Piotrowskim, z urodzenia Alzatczyku, synu polskich emigrantów i jego drodze na Warmię i Mazury oraz losach powstańców warszawskich w niewoli. Autorka spisała historie swych bohaterów bardzo starannie, dodając rys historyczny i wpływ losów wojny na dzieje ich życia. Nic bowiem nie dzieje się w oderwaniu od historii, bo to ona przerzuca ludźmi jak pionkami po wielkiej szachownicy.

„Moim rozmówcom trudno gehennę wojenną zapomnieć, mimo że życie płynie, wypełnia się treścią i samo tka zbawczą zasłonę. To tak, jak powiedział Apollinaire: nie wleczemy całe życie zmarłego ojca na plecach, ale wiemy, że leży pod ziemią, po której stąpamy. «Czyżby diabeł…» to jednocześnie rzecz o niciach, które łączą ludzi i zdarzenia. Ile z nich się krzyżuje, choć sobie tego nie uświadamiamy? Książkę tę powołuję w celu rodzenia się pokory, tolerancji, jak również ku przestrodze i łamaniu stereotypów, bo to, czego się kurczowo trzymamy, choćby to była nadzieja czy wiara, jak uważa Henry Miller, może się okazać chorobą, która nas zabija..” – mówi we wstępie autorka tych niezwykłych relacji zwykłych ludzi, których czasem mijamy obojętnie, nie znając ich trudnych przeżyć i cichego bohaterstwa. Opowieści czyta się jednym tchem z wypiekami na twarzy. To fascynująca i, co najważniejsze, oparta na faktach lektura. Warto po nią sięgnąć, bo z tych historii można się dowiedzieć niezakłamanej prawdy, opowiedzianej z uczuciem i współczuciem.

Swą barwną i pasjonującą relację ludzkich losów pisarka kończy słowami – „Marzeniem jest współistnienie narodów i rozwój bez dążenia do politycznej przewagi jednego narodu nad drugim, w poczuciu bezpieczeństwa, pełne sensu, z możliwością realizacji celów i miłością do drugiego człowieka.” Jak słowa te mocno brzmią w naszej rzeczywistości naznaczonej agresją na Ukrainie, terenach nam historycznie bliskich. Jak współczesność splata się mocno z polskimi losami sprzed wielu lat.
Książkę Heleny Piotrowskiej „Czyżby diabeł ostatnią skrzynię otworzył” wydała Oficyna Druków Niskonakładowych w Olsztynie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.