Facebook Google+ Twitter

Czyżby dni trenera Liverpoolu były już policzone?

Po dziewiątej porażce w zaledwie dwudziestu meczach, kibice i prasa na Wyspach domagają się głowy Roya Hodgsona.

Shankly Gates / Fot. wikipedia.orgJak na razie postawa Liverpoolu w tym sezonie bije na głowę wszystkie najczarniejsze scenariusze. Oczekiwania kibiców były bardzo niskie, lecz nikt nie przewidywał takiej katastrofy. Porażka u siebie z najgorszą drużyną w lidze, Wolves, tuż przed Nowym Rokiem przyprawiła wszystkich w klubie o ból głowy. Pogrom, bo tak trzeba nazwać porażkę 3-1 w Blackburn z Rovers, może przechylić szalę goryczy.

Roy Hodgson - bardzo rzadko miał w tym sezonie powód do uśmiechu / Fot. wikipedia.orgRoy Hodgson ma 63 lata i w swojej karierze prowadził nawet Inter Mediolan oraz reprezentację Szwajcarii. Był także trenerem wspomnianego już Blackburn Rovers. Właściwie jego jedyne sukcesy przypadają na koniec lat 80, kiedy jako trener szwedzkiej drużyny Malmo FF, wygrywał mistrzostwo tamtejszej ligi. W poprzednim sezonie doprowadził Fulham Londyn do finału Ligi Europejskiej, a kilka spektakularnych zwycięstw zaowocowało ofertą pracy właśnie w Liverpoolu, gdzie zastąpił Rafaela Beniteza, który nota bene został już zwolniony z funkcji menadżera Interu.

Decyzja w sprawie przyszłości Hodgsona zostanie podjęta przez właścicieli klubu w najbliższych dniach. Według bukmacherów w Anglii faworytem do objęcia posady jest Frank Rijkaard, a tuż za nim Martin O'Neill. Sam Benitez znajduje się na 9 miejscu i w przypadku jego powrotu na stanowisko menadżera za każdego funta postawionego właśnie na niego można wygrać aż 17. Oczywiście jest to wręcz niemożliwe i nikt nie podejrzewa właścicieli o zatrudnienie zwolnionego trenera, co byłoby graniczącym z absurdem brakiem wyobraźni.

Oprócz Gerrarda, Fernardo Torres w Liverpoolu nie ma z kim grać / Fot. wikipedia.orgNo, ale co dalej z drużyną? Przy tej postawie zakwalifikowanie się do jakichkolwiek europejskich pucharów będzie drogą przez mękę. Obecnie Liverpool ma tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową. Zatrzymanie Fernando Torresa w klubie ubiegłego lata, było nie lada wyczynem, lecz chyba nikt już nie łudzi się, że jest to ostatni sezon el nino w mieście Beatelsów. Po tego utalentowanego napastnika zawsze jest długa kolejka chętnych, do której ostatnio dołączył Bayern Monachium. Torres najprawdopodobniej wyląduje w Barcelonie, gdzie jego koledzy z reprezentacji będą wręcz zasypywać go pięknymi podaniami.

Nie da się ukryć, że w Liverpoolu, oprócz Gerrarda, tak naprawdę to Hiszpan nie ma z kim grać. Odchodząc z Atletico Madryt liczył, że na Anfield będzie odnosił sukcesy. Bardzo się mylił, bo nie wygrał niczego. Tą drużynę czeka przebudowa, jest za dużo przeciętnych "kopaczy", którzy nie wnoszą do drużyny nic. W tej sytuacji będzie niezmiernie trudno kupić światowej klasy zawodnika, bo wszyscy najlepsi będą chcieli grać w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Nadchodzą więc ciężkie czasy dla kibiców LFC i ich końca nie widać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.