Mam 40 lat, jestem samotna, czy mam jeszcze szanse kogoś spotkać? Wokół mnie są same pary, albo beznadziejni mężowie samotnych żon.
To pytanie i podobne zadają tysiące samotnych kobiet, które mają przy sobie dorastające dziecko, albo jeszcze gorzej, są pracoholiczkami bez jakiegokolwiek życia rodzinnego.
Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, jednak każda z nas ma obowiązek dać sobie szansę.
Szansa, oznacza, że można zrobić coś inaczej.
Pominąć rutynę, codzienne przyzwyczajenia i obowiązki. Czasami trzeba zmienić ciuch, fryzurę, wypracować uśmiech na twarzy.
Wszystko o czym piszę jest łatwe, wymaga tylko konsekwencji, a przedtem postanowienia.
Wrócę do najłatwiejszego, to znaczy uśmiechu.
Polecam w każdym momencie, a najlepiej teraz. Uśmiechnij się do siebie, nawet jeśli nie masz ochoty i utrzymaj ten grymas przez 20 sekund.
Zwyczajowo akcja budzi reakcje, jednak udowodniono, iż działając od tyłu, (jeśli masz problem z akcją, czyli wyobrażeniem sobie czegoś przyjemnego), możesz to osiągnąć uruchamiając reakcję.
Często stosuję to ćwiczenie, gdy jadąc do pracy czuje się niewyspana, lub mam nietęgi nastrój, czasami z błahego powodu.
Robię grymas uśmiechu, a już za moment moje ciało przepełnia dobry nastrój, szczególnie robi się śmiesznie, gdy pomyślę, że może ktoś z tą dziwną miną mnie zobaczyć. Uśmiech, dobre samopoczucie, to podstawa dobrych kontaktów.
Następne, co masz do zrobienia to zmiana przyzwyczajeń. Zapisz się na kurs masażu albo jogę, zadzwoń do znajomych i wyskocz do klubu. Ważnym jest byś robiła to z przekonaniem, że chcesz coś zmienić, dotknąć nowych doświadczeń.
Takie wyjście do ludzi nie gwarantuje nowego związku, jednak pozwala na zmianę spojrzenia.
Dostrzeżenie nowych możliwości a może i nieoczekiwanych zdolności.
Zapominając o poprzednich przyzwyczajeniach pozwalasz wejść w swoje życie nowej energii, która wyzwolona pozwoli przyciągnąć do siebie nowe zdarzenia.
Czasami trudno znaleźć motywację. Fakt, lubimy użalać się nad sobą, szukać winy wokół, a nie w sobie. Jednak każda z nas powinna pamiętać, że po coś żyje na tym świecie i pewnym jest, że nie po to, by się zadręczać.
W tworzeniu wokół siebie dobrej energii ważnym jest, by szukać kontaktu z ludźmi przepełnionymi optymizmem, nie pozwól się dołować przez pseudo przyjaciół. Pół godziny w miłym towarzystwie potrafi zagwarantować dobry nastrój do końca dnia.
Pozytywne rezultaty przynosi również zrobienie czegoś dla siebie, np. poranna gimnastyka, a jeszcze lepiej, choć pół godziny biegania, które pozwoli naszym endorfinom zaszaleć. Można też iść do szkoły, taka nauka w dorosłym wieku niesamowicie odmładza. Osadza nas w nowych realiach, buduje nowe przyjaźnie, pozwala doświadczyć niezapomniane chwile. Jeśli nie szkoła, studia, to choćby jakiś kurs, który przeniesie nas z domu w sobotnie i niedzielne popołudnia do innego wymiaru, poza rutynę codziennego dnia.
A gdyby nie pomogło? Robiąc to wszystko stałaś się inną kobietą, poznałaś nowe możliwości i ludzi. Wiesz już, że jakość życia jest wyznacznikiem dobrego nastroju.
Paulo Coelho napisał o takich jak ty:
„Wojownik wie, ze żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Wie, że nie może walczyć sam. Jakiekolwiek by były jego zamiary, zawsze potrzebuje innych ludzi. Musi z kimś omówić strategię, poprosić o wsparcie, a w chwilach wytchnienia powspominać z kimś bitewne przygody. Jednak nie pozwala nikomu pomylić koleżeństwa z brakiem pewności siebie. Jest przejrzysty w działaniu, lecz tajemniczy w swoich planach. Wojownik światła tańczy z przyjaciółmi, lecz nie oddaje w niczyje ręce odpowiedzialności za własny los.”