Facebook Google+ Twitter

„Daj mi!” Iriny Dienieżkiny poraża bólem

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-09-12 17:54

Nie oczekiwałam zastrzyku literatury pięknej. Książka miała być lekka, doskonała na zajęcie kolejnego leniwego letniego popołudnia.

Irina Dienieżkina Słońce zachęcająco grzało mnie w policzek, sięgnęłam po książkę z biurka i wygodnie ułożyłam się w fotelu na tarasie.

„Daj mi!” Iriny Dienieżkiny to zbiór jedenastu opowiadań, których tytuły absolutnie nie zapowiadają tak interesującego wnętrza, jakim się ono okazało. Opis książki umieszczany, jak to zazwyczaj bywa, na okładce, też raczej zniechęcał do sięgnięcia po tę lekturę. Nie wiem, jaki cel przyświecał osobie, która stwierdziła w opisie: „Rosyjska Masłowska pisze o pokoleniu pepsi, MTV i telefonów komórkowych”. Trudno uwierzyć, że w ten sposób chciała zachęcić do kupna tej pozycji. Dopiero zapowiedź autorki: „To wszystko jest o mnie, o moich przyjaciołach, o naszym życiu”, zaciekawiła mnie na tyle, że chciałam usłyszeć szelest kartek i poczuć zapach druku.

O czym jest książka? Co chce przekazać młoda, bo zaledwie 21 letnia, autorka? Myślę, że ból dnia codziennego. Ból życia młodego, zagubionego człowieka. Ból poznawania samego siebie i rozczarowania drugim człowiekiem. Opowiadania Iriny przesycone są takim właśnie bólem, ale też pragnieniem miłości, bliskości, zapomnienia, normalności. „Daj mi!” jest książką wulgarną, prowokującą czytelnika do drapieżnej obrony przed natrętnym nożykiem do masła w dłoni Marty… A jednak zaczęłam popierać obecność nożyka do masła, uznałam jego rację bytu, użyteczność, nowe zastosowanie. Zrozumiałam irytację Marty, bohaterki jednego z opowiadań pt. „Postscriptum”. Pomyślałam: "Dlaczego właściwie nie nożyk z czerwoną rączką?"

 
W opowiadaniach Iriny Dienieżkiny odnajduję wołanie o pomoc, o zmiany, ale również chęć prowokacji wyłącznie dla prowokacji. Jednak w trakcie lektury odnajduję w niej także własne myśli, odczucia i pragnienia. Wiem, że z kolejną przewróconą stroną powoli poskładam swój własny świat, obraz samej siebie.

„Daj mi!” pokazuje życie emocjonalne młodzieży, nie tylko rosyjskiej. W zachowaniu dzieci z kolonii widzę uczucia młodszych koleżanek, w oczach Marty mogę dostrzec cierpienie przyjaciółki, w myślach Wołkowej odczytuję myśli dawnej znajomej. Przykładów jest więcej.

Czy taka książka powinna zainteresować? Przesycona jest przekleństwami, szarością bólem, pachnie alkoholem, papierosami i seksem. Jednak nie to jest tematem tej książki. To tylko sposób przeżywania bólu spowodowanego brakiem czystej, prawdziwej miłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

jekaterina ina
  • jekaterina ina
  • 28.11.2011 17:23

racze nie zachwyca. recenzując, pod łaknienie miłości i ciepła, ze wszystkiego można wyciągnąć jakąś głębie. słaba pod względem formy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się,widząc recenzję ''Daj mi" bo zaliczam ją do poruszających lektur. Kto nie zna, niech poczyta.To świetny obraz współczesnego pokolenia rosyjskiej młodzieży, napisany ciekawym językiem. Irina Dienieżkina studiowała dziennikarstwo - jej wrażliwość na problemy społeczne doskonale widać w książce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiemy mniej więcej, jakie problemy maja Polki teraz oraz jakie miały w stanie wojennym. Myślę, że Rosjanki, Białorusinki, Ukrainki, Bułgarki itp. mają jeszcze gorsze życie od naszych rodaczek. Jeśli nie jest genialna albo/lub piękna a marzy o cukierkowym świecie, to sięgają dna jeszcze gorzej jak Polki. Współczuję. Pozazdrościć Niemkom, Francuzkom, Norweżkom...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witamy w klubie W24

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.