Pozycja materiału w rankingach:
Angielskie nianie straszyły Napoleonem niegrzeczne dzieci. Czego to ludzie nie wymyślą!
Ale hiszpański król, trzymając się stołka, sprowokował zamieszki w Madrycie. Coś jak bitwę o KDT. Napoleon nie potrzebował nawet połowy tego czasu co Hanna Gronkiewicz-Waltz by rozprawić się z "kupcami". Był już pewny, że nikt mu nie podskoczy i że może wszystko. I, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, zrobił najgłupszą rzecz w swoim życiu. Wyprowadził "zadymiarzy, kiboli i hołotę" za miasto i po prostu rozstrzelał. Pewnie i dziś wielu chciałoby tak zrobić. Upiekło by się Napoleonowi, gdyby w krzakach nie siedział Goya i nie uwiecznił wszystkiego na swoim obrazie.
Przyjaźni dotąd Napoleonowi Hiszpanie, wpadli w gniew. Samorzutnie pojawiały się zamieszki w kolejnych miastach, aż wreszcie cała Hiszpania stanęła w ogniu.
Bo w oną żywota Hiszpani porę ostatnią cosik dziwnego zaczęło się dziać: niebo poszarzało kiej zgrzebna płachta, księżyc zaszedł, wszelkie światłości pogasły, że cały świat oślepł nagle i zatonął w burych skołtunionych topielach, a coś zgoła niepojętego jakby wstało gdziesik i szło ciężkimi krojcami wskroś mroków, że ziemia zdała się kolebać. (Przeróbka fragmentu o śmierci Boryny z "Chłopów" Reymonta).
Ziemia szybko zasłała się trupami.
Jeńców, naturalnie, nie brano. Drzewo jest za małe, by powiesić na nim tego człowieka. Dlatego jeden żołnierz ciągnie wieśniaka za nogi, a drugi postawił mu but na ramionach.
Jedyne co można było zrobić dla bliźniego, to zakopać w zbiorowej mogile. Tyle z szacunku, co z lęku przed epidemią.
Francuz chce zaznać chwili "przyjemności" przed dalszą walką. Nie wie, że dla niego wojna zaraz się skończy.
Gwałt zbiorowy. Reszta wojaków długo nie opłakiwała kolegi z poprzedniego obrazka.
Ciągnie tę kobietę. Dziecko wypadło jej z rąk. Leży na ziemi. Nic to! Żołnierz przeciąga przez nie matkę, jak przez jakiś kamień. Nie jest dobrze urodzić się w czasie wojny. Wspomnijmy choćby to dziecko z "Sąsiadów" Grossa. Wrzucone za nóżkę do płonącej stodoły.
Hiszpanie, co się dziwić, bronili się zażarcie. Siekierą na broń! Powstanie Warszawskie nie było takie okrutne.
Kobiety też walczyły. Chodziło o być albo nie być całego narodu.
Napoleon wyrzynał całe wsie, miasteczka. Jak popadło. Czy on chciał dokonać eksterminacji całego narodu?
Hiszpan wraca do tego, co zostało z jego domu. Żona i dziecko, oczywiście, martwe.
Biada złapanym przez wieśniaków francuskim żołnierzom. We Francji, po rewolucji i późniejszych, licznych, wojnach, zaczęło brakować mężczyzn. Napoleon brał więc do armii 17-letnich chłopców. Może jednego z nich tu widzimy. Dwaj chłopi ciągną go za nogi, trzeci bije kijem. "Zasłużyła, napoleońska świnia! A masz, chamie! Za moją zamordowaną ciężarną żonę!".
"I co wieśniaku? Zabiłeś mojego najlepszego towarzysza broni. Masz za swoje!".
Żołnierz z poprzedniego obrazka nie zdążył wypowiedzieć wszystkiego, co mu leżało na sercu. Ani się obejrzał, jak dosięgła go wiejska "sprawiedliwość". Goya spluną na ten swój rysunek przekleństwem "motłoch". Nie ma znaczenia, czy bijesz słusznie czy niesprawiedliwie. Kij, jak karabin, jest magiczną różdżką. Każdy, kto chwyta kij zmienia się w ludzkiego śmiecia. Tu to nieszczęście dotknęło widoczną na rysunku kobietę. Gdyby miała więcej szczęścia i urodziła się w innym czasie byłaby może słodką blondynką. Chłop zaraz wsadzi żołnierzowi zaostrzony pręt w odbyt. Czy naprawdę nie jesteśmy do tego zdolni? Dużo trzeba?
Karze żołnierzom znęcać się nad wieśniakami.
Okaleczone trupy każe wystawiać na pokaz na rozstajach dróg. To akurat mało straszny rysunek. Trupa nadział na na zaostrzony pal! Wielkie rzeczy. Daleko ci, żołnierzyku, do okrucieństwa, daleko.
Poćwiartowane ciała wieśniaków wyglądają, na Boga, jak jakieś stare rzeźby! Istni bracia Wenus z Milo. Zachwycali byśmy się nimi, gdyby były zrobione z kamienia i wystawione w muzeum. Tym razem, to jednak nie czas odłamał im ręce, głowy i genitalia. Zrobił to Napoleon. Ten rysunek, jak chyba żaden inny demaskuje kłamstwo wszelkiej ideologii. Za pięknymi, wzniosłymi ideami, które symbolizuje rzeźba-sztuka, kryje się zawsze straszne ludzkie cierpienie.
Trupy.
Tu też trup. Można by pomyśleć, że dziewczyna wraca z zabawy dorożką do domu.
I tu trupy.
Tu też trupy? Boże, ile tego?
Zrzygać się na to wszystko.Zobacz także:
Artykuły
(40)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.53)
Wiek: 110 | Miejscowość: Helsinki | Kraj: Polska
O mnie: O każdej rzeczy na świecie można napisać tyle samo dobrego, co złego.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Waldemar Kowalski 14.08.2009 13:06
Co do Napoleona i Polaków u jego boku. Być może za dużo tego ale temat jest mi bliski, więc musiałem:
1). Służba w legionach była koniecznością wynikającą z ówczesnej sytuacji, Napoleon wyraził "chęć", Polacy postanowili skorzystać traktując to jako ogromną szansę (choć początkowo starano się służyć w republikańskiej armii francuskiej - Dyrektoriat skierował Dąbrowskiego do Napoleona walczącego we Włoszech - swoją drogą ile się musiał naprosić aby ten go przyjął i raczył wysłuchać).
2). Mam nadzieję, że pierwsze zdania to ironia - "Napoleon jako mąż opatrznościowy" - przesada, "ramię w ramię" - uogólnienie -
legiony i pozostałe formacje wojskowe powstałe na ich gruzach zostały niestety całkowicie podporządkowane armii francuskiej; Polacy byli dla Napoleona czymś w rodzaju "karty przetargowej" - wysyłani do najcięższych zadań (np. Somosierra, Haiti), przeważnie w przedniej straży, rozczłonkowani we francuskich związkach taktycznych, najczęściej pod francuską komendą wojskową; niewątpliwie Napoleon cenił polskiego żołnierza za waleczność, ale... no właśnie jego obietnice okazały się nie do spełnienia.
3). Oczywiście służba u Napoleona była swego rodzaju "szkołą patriotyzmu" i kultywacją rodzimych tradycji wojskowych co okazało się znamienne w perspektywie przyszłych powstań; Żołnierze z polskich formacji wojskowych na obczyźnie zasilili, dobrze wyszkoloną, Armię Królestwa Polskiego.
4). fragment o hiszpańskich "kupcach, wieśniakach, zadymiarzach", porównanie do KdT - niedopuszczalne, rozumiem, że to Twoja autorska wizja ale pisząc o historii należy pamiętać o faktach historycznych; zapominasz o regularnej hiszpańskiej armii oraz o posiłkach angielskich (Arthur Wellesley, ks. Wellington) - również w tym przypadku Napoleon "użył" Polaków do własnych celów - jednym z nich było utorowanie sobie drogi do Madrytu; nasi szwoleżerowie wsławili się pod Somosierrą i poza awansami wojskowymi i daniną krwi nic nie zyskali - warto wspomnieć, że nasi walcząc o niepodległość walczyli z Hiszpanami, którym przyświecał ten sam cel (choć nazywasz ich "zadymiarzami i hołotą" - co w takim razie z Polakami?)
5). Wniosek - Napoleon nigdy do końca nie traktował na poważnie "sprawy polskiej" - "obaczę czy Polacy zdolni są być narodem" - tak mawiał - historia pokazała, że tak, choć nic nie zyskaliśmy wędrując pod "skrzydła" caratu. Pozdrawiam.
Adam Lutostański 13.08.2009 16:02
Napoleon bardzo przysłużył się temu, że Polska przetrwała i za to ma moją wdzięczność.
Jadwiga Kowalczyk 13.08.2009 15:50
Dałam piątkę. Komentarz zbędny. Też uważam Napoleona za jedego z większych bandziorów Europy. Kozietulskiego zmarnował!
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)