Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Dał nam przykład Bonaparte

Pozycja materiału w rankingach:

6105 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 11pkt

Oceń:

Dał nam przykład Bonaparte


Tagi:

Angielskie nianie straszyły Napoleonem niegrzeczne dzieci. Czego to ludzie nie wymyślą!

15 sierpnia to nie tylko data koncertu Madonny. Tego dnia minie 140 lat od urodzin Napoleona.

Nie ma milszej polskiemu sercu postaci w światowej historii, niż Napoleon. Wyrwał Polskę zaborcom. Czasy napoleońskie to też jeden z nielicznych okresów w historii, kiedy mogliśmy poczuć, że świat nam sprzyja. Że ramię w ramię z największym mocarstwem świata walczymy o tę samą, słuszną sprawę. Polska, jak słodka dziewczyna, drugi raz podobne szczęście przeżywała w końcu XX wieku. Gdy komuna waliła się dokoła, a Ameryka otoczyła nas silnym ramieniem, chroniła przed złem świata i zbirem na Wschodzie. Ale tak było ledwie dwa razy. Przez większość czasu swojego tysiącletniego życia Polska nie miała takiego męża opatrznościowego. Musiała przymilać się do wszystkich wokoło. Wykorzystywana i zdradzana szukała pociechy w Bogu i Matce Boskiej.

Tak samo jak kobieta chce widzieć w swoim kochanku nie wiadomo co, tak i my idealizowaliśmy Napoleona. Był najlepszy i koniec. Mógł sobie być gangsterem i oprawcą, wymuszać haracze, bić i mordować niewinnych ludzi. Topić miasto we krwi. Ważne, że gdy przychodził to domu, był taki słodki i miły. Kochany.

Oto więc widzimy Napoleona, jak zostawia nas w łóżku, podciąga portki, zapina rozporek. Zakłada piękny kapelusz. Śle nam buziaka i wychodzi "do pracy". Tym razem, zamiast wspominać cudowną noc, zrobimy inaczej. Pójdziemy za nim. Zobaczymy, co nasz kochaś robi na mieście...

Po rozgromieniu Prus w 1807 roku Napoleon triumfował. Miał w garści cały kontynent europejski. Walczyła już tylko samotna Anglia. Ale i jej koniec był bliski. Nawet Rosja przyłączyła się do blokady kontynentalnej. Napoleońska gwiazda wzniosła się wysoko nad Europą i oświetlała pobojowisko. Nikt nie protestował, ani się nie oburzał, gdy Napoleon wymienił nielubianego hiszpańskiego króla, na swojego człowieka. Zwyczajna karuzela stanowisk.

Rozstrzelanie powstańców madryckich / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Francisco_de_Goya_y_Lucientes_023.jpg Ale hiszpański król, trzymając się stołka, sprowokował zamieszki w Madrycie. Coś jak bitwę o KDT. Napoleon nie potrzebował nawet połowy tego czasu co Hanna Gronkiewicz-Waltz by rozprawić się z "kupcami". Był już pewny, że nikt mu nie podskoczy i że może wszystko. I, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, zrobił najgłupszą rzecz w swoim życiu. Wyprowadził "zadymiarzy, kiboli i hołotę" za miasto i po prostu rozstrzelał. Pewnie i dziś wielu chciałoby tak zrobić. Upiekło by się Napoleonowi, gdyby w krzakach nie siedział Goya i nie uwiecznił wszystkiego na swoim obrazie.




Słusznie czy nie słusznie / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(02).jpgPrzyjaźni dotąd Napoleonowi Hiszpanie, wpadli w gniew. Samorzutnie pojawiały się zamieszki w kolejnych miastach, aż wreszcie cała Hiszpania stanęła w ogniu.






Napoleon nie wyciągnął żadnego wniosku z tego, co się stało po rozstrzelaniu "kupców madryckich". Dysponując najpotężniejszą armią świata i nie mniejszym geniuszem wojskowym postanowił rozdeptać powstanie hiszpańskich "wieśniaków". Stosunek sił był taki jak między
Rosją, a Gruzją. Wszystko, co żyło pierzchało przez Napoleonem, jak koniki polne i pszczoły przed burzą. Napoleon brał to naiwnie za zwiastun zwycięstwa. Nie wiedział, że swoim niewyobrażalnym okrucieństwem zbudził coś, czego świat jeszcze nie widział.

Kolos / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:El_coloso.jpg Bo w oną żywota Hiszpani porę ostatnią cosik dziwnego zaczęło się dziać: niebo poszarzało kiej zgrzebna płachta, księżyc zaszedł, wszelkie światłości pogasły, że cały świat oślepł nagle i zatonął w burych skołtunionych topielach, a coś zgoła niepojętego jakby wstało gdziesik i szło ciężkimi krojcami wskroś mroków, że ziemia zdała się kolebać. (Przeróbka fragmentu o śmierci Boryny z "Chłopów" Reymonta).

Ten olbrzym na obrazie jednego z uczniów Goi symbolizuje ducha narodu hiszpańskiego, który powstaje przeciwko armii napoleońskiej, nadciągającej zza gór. Rozpoczęło się pierwsze w dziejach świata powstanie narodowe. Nikt, nawet Napoleon, nie mógł jeszcze wiedzieć, jak będzie ono wyglądać.

Zakop ich w ziemi i trzymaj język za zębami / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(18).jpg Ziemia szybko zasłała się trupami.










Za co? / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(32).jpg Jeńców, naturalnie, nie brano. Drzewo jest za małe, by powiesić na nim tego człowieka. Dlatego jeden żołnierz ciągnie wieśniaka za nogi, a drugi postawił mu but na ramionach.








Miłosierdzie / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(27).jpgJedyne co można było zrobić dla bliźniego, to zakopać w zbiorowej mogile. Tyle z szacunku, co z lęku przed epidemią.









One nie chcą / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(09).jpg Francuz chce zaznać chwili "przyjemności" przed dalszą walką. Nie wie, że dla niego wojna zaraz się skończy.









Ani tego / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(10).jpg Gwałt zbiorowy. Reszta wojaków długo nie opłakiwała kolegi z poprzedniego obrazka.









Tego też nie / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(11).jpg Ciągnie tę kobietę. Dziecko wypadło jej z rąk. Leży na ziemi. Nic to! Żołnierz przeciąga przez nie matkę, jak przez jakiś kamień. Nie jest dobrze urodzić się w czasie wojny. Wspomnijmy choćby to dziecko z "Sąsiadów" Grossa. Wrzucone za nóżkę do płonącej stodoły.









To samo / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(03).jpg Hiszpanie, co się dziwić, bronili się zażarcie. Siekierą na broń! Powstanie Warszawskie nie było takie okrutne.









I staną się jak dzikie bestie / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(05).jpg Kobiety też walczyły. Chodziło o być albo nie być całego narodu.










Nie mogą na to patrzeć / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(26).jpg Napoleon wyrzynał całe wsie, miasteczka. Jak popadło. Czy on chciał dokonać eksterminacji całego narodu?








Okrutny wstyd / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(48).jpg Hiszpan wraca do tego, co zostało z jego domu. Żona i dziecko, oczywiście, martwe.









Zasłużył na to / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(29).jpg Biada złapanym przez wieśniaków francuskim żołnierzom. We Francji, po rewolucji i późniejszych, licznych, wojnach, zaczęło brakować mężczyzn. Napoleon brał więc do armii 17-letnich chłopców. Może jednego z nich tu widzimy. Dwaj chłopi ciągną go za nogi, trzeci bije kijem. "Zasłużyła, napoleońska świnia! A masz, chamie! Za moją zamordowaną ciężarną żonę!".







W tym przypadku, to też jest złe / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(36).jpg "I co wieśniaku? Zabiłeś mojego najlepszego towarzysza broni. Masz za swoje!".










Motłoch / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(28).jpg Żołnierz z poprzedniego obrazka nie zdążył wypowiedzieć wszystkiego, co mu leżało na sercu. Ani się obejrzał, jak dosięgła go wiejska "sprawiedliwość". Goya spluną na ten swój rysunek przekleństwem "motłoch". Nie ma znaczenia, czy bijesz słusznie czy niesprawiedliwie. Kij, jak karabin, jest magiczną różdżką. Każdy, kto chwyta kij zmienia się w ludzkiego śmiecia. Tu to nieszczęście dotknęło widoczną na rysunku kobietę. Gdyby miała więcej szczęścia i urodziła się w innym czasie byłaby może słodką blondynką. Chłop zaraz wsadzi żołnierzowi zaostrzony pręt w odbyt. Czy naprawdę nie jesteśmy do tego zdolni? Dużo trzeba?

Napoleon rzucał do Hiszpanii coraz więcej wojska. Ciemny, prosty, hiszpański lud zachwiał całym imperium. Rozwścieczony geniusz postanowił przykręcić śrubę.

Czego to nie wymyślą / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(33).jpg Karze żołnierzom znęcać się nad wieśniakami.










Najgorsze / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(37).jpg Okaleczone trupy każe wystawiać na pokaz na rozstajach dróg. To akurat mało straszny rysunek. Trupa nadział na na zaostrzony pal! Wielkie rzeczy. Daleko ci, żołnierzyku, do okrucieństwa, daleko.








Wspaniałe dzieło / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(39).jpg Poćwiartowane ciała wieśniaków wyglądają, na Boga, jak jakieś stare rzeźby! Istni bracia Wenus z Milo. Zachwycali byśmy się nimi, gdyby były zrobione z kamienia i wystawione w muzeum. Tym razem, to jednak nie czas odłamał im ręce, głowy i genitalia. Zrobił to Napoleon. Ten rysunek, jak chyba żaden inny demaskuje kłamstwo wszelkiej ideologii. Za pięknymi, wzniosłymi ideami, które symbolizuje rzeźba-sztuka, kryje się zawsze straszne ludzkie cierpienie.





Nic im już nie pomoże / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(60).jpg Trupy.










Karawan pogrzebowy / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(64).jpg Tu też trup. Można by pomyśleć, że dziewczyna wraca z zabawy dorożką do domu.










Kolekcja martwych mężczyzn / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(63).jpg I tu trupy.










Wszystko to i jeszcze więcej / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(22).jpg Tu też trupy? Boże, ile tego?










Co robić?



Oto, po co przyszedłeś na świat / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goya-Guerra_(12).jpg Zrzygać się na to wszystko.












Wszystkie rysunki Goi. Pochodzą z Wikimedia Commons

Więcej o okrucieństwie wojny: Robert Hughes "Goya. Artysta i jego czas"

Zobacz także:

Ryjek Muminkowski OFFline profil autora

Autor: Ryjek Muminkowski

Napisz do autora

Artykuły (40) Galerie (0) Średnia ocen (2.53)

Wiek: 110 | Miejscowość: Helsinki | Kraj: Polska

O mnie: O każdej rzeczy na świecie można napisać tyle samo dobrego, co złego.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Waldemar Kowalski 14.08.2009 13:06

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 25

Co do Napoleona i Polaków u jego boku. Być może za dużo tego ale temat jest mi bliski, więc musiałem:
1). Służba w legionach była koniecznością wynikającą z ówczesnej sytuacji, Napoleon wyraził "chęć", Polacy postanowili skorzystać traktując to jako ogromną szansę (choć początkowo starano się służyć w republikańskiej armii francuskiej - Dyrektoriat skierował Dąbrowskiego do Napoleona walczącego we Włoszech - swoją drogą ile się musiał naprosić aby ten go przyjął i raczył wysłuchać).
2). Mam nadzieję, że pierwsze zdania to ironia - "Napoleon jako mąż opatrznościowy" - przesada, "ramię w ramię" - uogólnienie -
legiony i pozostałe formacje wojskowe powstałe na ich gruzach zostały niestety całkowicie podporządkowane armii francuskiej; Polacy byli dla Napoleona czymś w rodzaju "karty przetargowej" - wysyłani do najcięższych zadań (np. Somosierra, Haiti), przeważnie w przedniej straży, rozczłonkowani we francuskich związkach taktycznych, najczęściej pod francuską komendą wojskową; niewątpliwie Napoleon cenił polskiego żołnierza za waleczność, ale... no właśnie jego obietnice okazały się nie do spełnienia.
3). Oczywiście służba u Napoleona była swego rodzaju "szkołą patriotyzmu" i kultywacją rodzimych tradycji wojskowych co okazało się znamienne w perspektywie przyszłych powstań; Żołnierze z polskich formacji wojskowych na obczyźnie zasilili, dobrze wyszkoloną, Armię Królestwa Polskiego.
4). fragment o hiszpańskich "kupcach, wieśniakach, zadymiarzach", porównanie do KdT - niedopuszczalne, rozumiem, że to Twoja autorska wizja ale pisząc o historii należy pamiętać o faktach historycznych; zapominasz o regularnej hiszpańskiej armii oraz o posiłkach angielskich (Arthur Wellesley, ks. Wellington) - również w tym przypadku Napoleon "użył" Polaków do własnych celów - jednym z nich było utorowanie sobie drogi do Madrytu; nasi szwoleżerowie wsławili się pod Somosierrą i poza awansami wojskowymi i daniną krwi nic nie zyskali - warto wspomnieć, że nasi walcząc o niepodległość walczyli z Hiszpanami, którym przyświecał ten sam cel (choć nazywasz ich "zadymiarzami i hołotą" - co w takim razie z Polakami?)
5). Wniosek - Napoleon nigdy do końca nie traktował na poważnie "sprawy polskiej" - "obaczę czy Polacy zdolni są być narodem" - tak mawiał - historia pokazała, że tak, choć nic nie zyskaliśmy wędrując pod "skrzydła" caratu. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Lutostański 13.08.2009 16:02

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 39

Napoleon bardzo przysłużył się temu, że Polska przetrwała i za to ma moją wdzięczność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 13.08.2009 15:50

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 59

Dałam piątkę. Komentarz zbędny. Też uważam Napoleona za jedego z większych bandziorów Europy. Kozietulskiego zmarnował!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.