Facebook Google+ Twitter

Dalajlama XIV rezygnuje z przywództwa politycznego

Tysiące Tybetańczyków na uchodźstwie wybierają nowego przywódcę politycznego, po rezygnacji z pełnienia z funkcji politycznych przez Dalajlamę XIV.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bush_Dalai_Lama.jpgCo roku 10 marca, w rocznicę powstania tybetańskiego z 1959 r. Dalajlama XIV wygłaszał orędzie. Dziesięć dni temu wyraził wolę zrzeczenia się władzy politycznej.

"Już w latach sześćdziesiątych mówiłem, że Tybetańczycy potrzebują pochodzącego z wolnych wyborów przywódcy, któremu będę mógł przekazać władzę. Nie ulega wątpliwości, że nadszedł na to czas. Podczas zbliżającego się jedenastego posiedzenia, czternastego parlamentu na wychodźstwie, zaproponuję nowelizację karty zgodną z moją decyzją przekazania formalnych prerogatyw wybieralnemu przywódcy." - mówił Dalajlama.

Tym samym 75-letni Dalajlama ogłosił, że zrezygnuje ze swojej roli politycznej w tybetańskim rządzie na uchodźstwie, powierzając te uprawnienia premierowi o szerszych kompetencjach, wybieranemu w demokratycznych wyborach.

Aby ustąpienie Dalajlamy miało charakter formalny, musi być zatwierdzone przez parlament na uchodźstwie. Może to potrwać tygodnie z powodu rozbieżności poglądów wśród parlamentarzystów.

Początkowo parlament podczas obrad niemal jednogłośnie odrzucił wniosek Dalajlamy o przygotowanie zmian. Mimo to, Dalajlama prosi Tybetańczyków o uznanie jego zdania i przejęcie pełni politycznej odpowiedzialności.

O fotel premiera tybetańskich władz ubiega się trzech kandydatów. Dwóch z nich jest od lat członkami administracji na wychodźstwie, jeden naukowcem pracującym w Stanach Zjednoczonych.

Pojawiają się opinie, że przekazanie władzy jest ryzykowne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowy premier nie będzie się cieszył takimi samymi wpływami (również za granicą), co Dalajlama XIV, by działać na rzecz Tybetu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Diakini
  • Diakini
  • 21.03.2011 10:04

Tybetańczycy zapewne najlepiej wiedzą jak należy postąpić w tym wypadku, ich tradycja religijna i duchowa najwłaściwiej poprowadzi ten Naród do najlepszej decyzji. Nigdy nic dobrego nie wynikało z faktu wtrącania się okupanta w życie okupowanego narodu. To naród Tybetu musi postanowić, czy chce podziału władzy politycznej od religijnej. A czy chce? To ważne pytanie zapewne nie tylko dla Tybetu. Wielu z nas, poza Tybetem mieszkających trudno się będzie pogodzić, gdy na czele Tybetańczyków, nie będzie stał Dalajlama, wybrany w sposób tradycyjny. Ale życie to nie tylko przemijanie. To także rodzenie się nowego - zwyczajów, tradycji, przekonań. Oby tylko to nowe, nie zatarło wartości, jakie niosła na cały świat tradycja duchowa Tybetu. Należy pamiętać, że Dalajlama, to nie tylko przywódca Tybetańczyków, ale autorytet dla wszystkich Buddystów na całym świecie. Zresztą, wielu nie-buddystów także czytuje dzieła Dalajlamy, medytuje, modli się i stara się w codziennym życiu naśladować autorytety duchowe świata. Niech się zatem dzieje "wola nieba" poparta mądrością narodu Tybetańskiego, Dalajlamy i Jego świty. Jestem przekonana, że Świat Ducha czuwa nad tymi zmianami, by szły we właściwym kierunku!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kamiński
  • Kamiński
  • 21.03.2011 09:14

Podział na bogata północ i ubogie południe zaostrza się.
Chiny reprezentują stronę południa.
Może nie ma to związku z artykułem o Dalajlamie.
Jednak cieszy się on wielkim autorytetem
w państwach bogatych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.