Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175490 miejsce

Dalekie skakanie pod Giewontem

Wczoraj odbył się pierwszy konkurs Letniej Grand Prix w Zakopanym. Gośćmi specjalnymi byli Jan Mazoch, który w styczniu uległ poważnemu wypadkowi oraz Andreas Goldberger, który w 2005 roku zakończył karierę. Adam Małysz zajął 3. miejsce.

Budki gdzie można było zakupić potrzebne rekwizyty. / Fot. Magdalena FoltysOd kilku lat w Zakopanem odbywają się imprezy skoków narciarskich z cyklu Letniej Grand Prix. Podczas tych zawodów, skoczkowie rywalizują, podobnie jak w sezonie zimowym o punkty do generalnej klasyfikacji. W tym roku FIS przyznała dwa nocne konkursy miastu Zakopane.

Oczekiwanie[/b

Skocznia w Zakopanym im. Stanisława Marusarza. / Fot. Magdalena FoltysNa skoczni, każdy kto chce znaleźć dobre miejsce, musi pojawić się kilka godzin przed rozpoczęciem zawodów. Można przyjść na godzinę przed zawodami, ale rzadko kto tak robi - każdy woli być wcześniej. W Zakopanem zawsze dopisuje publiczność i wspaniali didżeje, którzy potrafią rozkręcić każdego. Nawet osobę, która nie lubi się bawić. Publiczność ubrana w biało czerwone barwy, mocno i głośno dopingowała każdego skoczka, ale najbardziej dziewięciu Polaków, którzy zakwalifikowali się do konkursu. Zanim jednak rozpoczęło się konkursowe skakanie, zostały rozdane nagrody dla młodszych skoczków, którzy rywalizowali na skoczni o punkcie konstrukcyjnym K- 72 m. Zawodnicy mieli po 12, 14 lat. Wszystkie 4 czołowe lokaty zdobyli zawodnicy z Polski. Nagrody dla najlepszych wręczał m.in. Andreas Goldberger, który parę sezonów temu zakończył sportową karierę, ale wszyscy go doskonale pamiętają. Jury ufundowało nagrodę dodatkową dla jedynej dziewczyny w konkursie - uczestniczki z Francji. Po oficjalnym zakończeniu otwarcia i słowach burmistrza miasta Zakopanego na scenę wszedł Jan Mazoch, który został przywitany owacjami przez zakopiańską publiczność. Pozdrowił kibiców i wyszedł na zeskok skoczni, aby każdy mógł zobaczyć, że jest cały i zdrowy.

[b]Godzina zero


Jan Mazoch. / Fot. Magdalena FoltysDokładnie z pięciominutowym opóźnieniem rozpoczęła się pierwsza seria skoków. Już na samym początku były emocje, ponieważ rozpoczynali zawodnicy z Polski. Każdy zawodnik, był witamy gorącymi brawami i zachęcany do oddania dalekiego skoku. Po 25 skokach nastąpiła przerwa techniczna, ale pod skocznią nie przestała ani na chwilę grać muzyka. Publiczność wymachiwała flagami z napisami miejscowości, z których przyjechali kibice oraz można było usłyszeć głośne trąby. Można też było zobaczyć flagi z napisami miast, m.in. Gdańska, Żor, Rybnika, Bielska-Białej. Kibiców z Polski było bardzo dużo, ale również można było zaobserwować kibiców z zagranicy, m.in. z Szwajcarii, Finlandii, Niemiec. Po przerwie rozpoczęło się skakanie najlepszych z najlepszych. Owacje dostali wszyscy, ale serce każdego kibica było z Adamem Małyszem. Kiedy spiker zapowiedział naszego mistrza, publiczność zaczęła wymachiwać flagami, szalikami, czym kto miał. Kiedy wybił się z progu, cały, 40-tysięczny tłum zaczął wołać „leeeeć.” I poleciał, ale nie tak daleko, jakby kibice tego chcieli. Po pierwszej serii, pozostał pewien niedosyt, gdyż Adam był dopiero 5., ale jak twierdzili wszyscy zgodnie, w drugiej serii będzie lepiej. Prowadził Niemiec Michael Neumayer. Do drugiej serii awansowało aż sześciu Polaków.

Wodny show

Podczas 15-minutowej przerwy, między dwoma seriami skoków, uczestnicy mogli zobaczyć pokaz
podświetlanych fontann. Były to strumienie wody, które pojawiały się w rytmie muzyki. Jednak pokaz nie zrobił większego wrażenia na publiczności z kilku powodów. Pierwszym i chyba najważniejszym było to, że strumienie wody były za cienkie i nie było ich dobrze widać, a także było za jasno, gdyż przy sztucznym świetle reflektory podświetlające fontanny, dawały słaby efekt. Sam organizator mówił, że lepsze wrażenie było by, gdyby zostały wyłączone światła na skoczni. Czego oczywiście nie mogli uczynić organizatorzy.

Emocje sięgały zenitu

Kibice. / Fot. Magdalena FoltysPo pokazie nastąpiła seria druga, którą otworzyli polscy skoczkowie. Emocje dopisały, szczególnie po dalekim skoku Marcina „Diabełka” Bachledy, który dzięki swojemu wspaniałemu i dalekiemu skokowi mocno awansował w klasyfikacji. Robert Mateja został sklasyfikowany na ostatnim miejscu. Wielką i miłą niespodzianką była postawa Wojtka Skupnia, który po serii kontuzji wraca do sportu. W konkursie zajął 11. miejsce. Podobnie jak w pierwszej serii, emocje udzieliły się szczególnie, podczas skoku Adama Małysza. Orzeł z Wisły skoczył 126,5 metra i prowadził w konkursie. Rozpoczęło się nerwowe oczekiwanie i jedno pytanie: ile skoczy następny zawodnik. Był nim Jernej Damjan, który nie wytrzymał obciążenia psychicznego i skoczył bliżej. Kibice nikomu nie życzyli źle, ale w głębi duszy cieszyli się, bo była to szansa, żeby Małysz był wyżej sklasyfikowany. Kolejnym zawodnikiem był Loitzl, który skoczył i objął prowadzenie, wtedy serca kibiców zamarły. Następnie dobrze skoczył lider Letniej GP Thomas Morgenstern i oczywiście on objął prowadzenie. Teraz wszystko zależało od Niemca Michaela Neumayera. Niestety, nie skoczył zbyt daleko, ale wszystko zależało od not sędziowskich. Były niższe i publiczność oszalała z zachwytu. Adam Małysz zajął 3. miejsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.