Facebook Google+ Twitter

"Daleko od miłości", czyli Donald Tusk za kulisami

Kim właściwie jest Donald Tusk? Bezwzględnym graczem czy wizjonerem, do kórego polityka nie dojrzała? Zastanawiają się w książce "Daleko od miłości" dziennikarze Paweł Reszka i Michał Majewski.

 / Fot. wyd. Czerwone i czarneObraz Donalda Tuska wyłaniający się z książki znanych dziennikarzy może być dla wielu kontrowersyjny, nie do końca prawdziwy. Premier występujący na konferencjach prasowych czy spotykający się z powodzianami, nie ma w sobie nic z brutalnego "zwierzęcia politycznego". W ciszy gabinetu polityk PO, to człowiek stresujący się przed podjęciem kolejnej ważnej decyzji, ale też bezwzględny gracz, który wykonał wiele politycznych wyroków na dawnych przyjaciół. To zderzenie "dwóch Tusków" - tego, którego znamy z mediów oraz tego z książki, który paląc cygaro i oglądając mecz, dyskutuje o polityce, jest w tej książce najlepsze.

Dziennikarze opierają się na wypowiedziach byłych i obecnych współpracowników premiera Tuska. Ci, którzy byli blisko premiera, mówią o jego zachowaniu w różnych sytuacjach, prawdziwym, a nie tylko wykreowanym dla potrzeb mediów wizerunku.

Druzgocąca przegrana Tuska i Platformy w 2005, pokonanie PiS-u dwa lata później, kulisy afery hazardowej, katastrofa smoleńska, relacje z najbliższymi współpracownikami i prezydentem Bronisławem Komorowskim - ze względu na to warto przeczytać "Daleko od miłości".

Osobne rozdziały autorzy poświęcają katastrofie smoleńskiej. Przytaczają wypowiedź byłego ministra, który nie podaje swojego imienia i nazwiska: "Katastrofa zmasakrowała psychicznie Donalda. On od początku wiedział, że to się skończy oskarżeniami pod jego adresem, że to jego wina, że ponosi odpowiedzialność. Miał tę świadomość od pierwszych dni". 10 kwietnia rano premier był w Sopocie. Brał prysznic, kiedy dostał pierwszego SMS-a od ministra Radosława Sikorskiego, że TU-154 M miał jakieś kłopoty z lądowaniem.
Potem był już szok, powrót premiera do Warszawy na nadzwyczajne posiedzenie rządu, wylot do Smoleńska.

Za pomocą anegdot autorzy opisują relacje między premierem i prezydentem.
Bronisław Komorowski bardzo dobrze czuje się w roli pierwszego obywatela. Próbuje pokazywać Tuskowi, że nie będzie od niego zależny. Można dojść do wniosku, że prezydent w pewnych sytuacjach ignoruje nawet premiera. Przytoczę jedną z tych anegdot. W trakcie kameralnego spotkania Donald Tusk pyta prezydenta o ustawę zakładającą 10-procentowe ograniczenia zatrudnienia w administracji państwowej. Premier zapytał, dlaczego prezydent kieruje tak ważna ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W odpowiedzi miał usłyszeć: "Oj tam, oj tam! A wiecie, byłem w tym pałacyku w Wiśle. Anka zachwycona. Dzieciom mówię: »Też tam jedźcie!«. Ale one jakoś nie bardzo chcą. A wy tam byliście?"

Donald Tusk, przez jednych rzeczywiście szanowany, przez innych, bez granic krytykowany - raz jawi się jako polityk silny, który choćby demonstracyjnie jest w stanie zdymisjonować swoich najbliższych współpracowników. Innym razem jest osobą niezdecydowaną, której stres przesłania pole widzenia, dlatego musi odciąć się od rzeczywistości i w zaciszu gabinetu pobyć sam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawa recenzja - o mało co nie zachęciła mnie do przeczytania książki...
dlatego dałem 5
nie sięgnę po "Daleko od miłości" jedynie dlatego że znam dziennikarstwo Reszki i szkoda mi czasu na wizje udające mniej lub bardziej rzeczywistość
na political fiction szkoda mi czasu
ale to są uprzedzenia nie mające związku z recenzją
ta jest moim zdaniem świetna

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.09.2011 12:24

Pan Marcin Meller nie powinien wypowiadać się na żaden temat związany z polityką. Redaktor naczelny pisma erotycznego, który porównuje artystów do faszystów ("Hitler też był miły").

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.