Facebook Google+ Twitter

Daniel Odija w Ostrowcu: "Gdybym nie pisał, byłbym neurotykiem"

Z plecakiem wypełnionym własnymi książkami, w czarnej bluzie z kapturem wszedł do budynku Miejskiej Biblioteki Publicznej Ostrowcu Świętokrzyskim Daniel Odija, jeden z najciekawszych pisarzy polskich młodego pokolenia (rocznik 1974).

Daniel Odija w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakDaniel Odija swój pierwszy sukces odniósł w 2001 roku, kiedy to jego książka "Ulica" otrzymała Pomorską Nagrodę Literacką za debiut roku ("Kupiliśmy z żoną za tę nagrodę pralkę automatyczną" - wspominał w Ostrowcu). Kolejna jego powieść, "Tartak", zakwalifikowała się do finału literackiej nagrody Nike (Pamiętam bankiet z tej okazji - żartował pisarz. - To dobrze, że pamiętam). W ostatnim czasie na rynku czytelniczym pojawiły się dwie książki młodego twórcy: "Niech to nie będzie sen" i "Kronika umarłych" (o tej ostatniej, będącej swoistym rozliczeniem z tematem szaleństwa i obłędu, pisarz chciałby jak najszybciej zapomnieć i nie przeczyta jej już po raz wtóry).

Znacznie weselsze były jego wspomnienia związane z początkiem pracy twórczej. - Zawsze chciałem być poetą - wspominał. - Wysłałem swoje wiersze do magazynu "Sycyna", który redagował Wiesław Myśliwski. On mi je wydrukował, nawet zapłacił 80 złotych, a potem "Sycyna" padła, mam nadzieję, że nie przez moje wiersze... Jestem szczęśliwy, że to właśnie Myśliwski "namaścił" mnie na początku mojej drogi.

Redakcja poleca / Fot. W24Wiele zawdzięcza Odija Andrzejowi Stasiukowi i Monice Sznajderman z Wydawnictwa Czarnego, do którego wysłał za namową żony Iwony "Ulicę", swoją pierwszą książkę, napisaną w ciągu czterech miesięcy (Pierwszą książkę zawsze się łatwo pisze - twierdzi pisarz). - W tym czasie pracowałem jako sprzedawca maszyn budowlanych i któregoś dnia, jak przystało na handlowca, zadzwoniłem do Czarnego z pytaniem, czy towar, czyli mój maszynopis, dotarł do wydawnictwa. - opowiadał ze swadą Daniel Odija. - Modliłem się, żeby telefonu nie odebrał Andrzej Stasiuk, na szczęście zrobiła to Monika, mózg całego wydawnictwa. Potwierdziła, że "Ulica" dotarła do nich, ale jeszcze jej nie przeczytali. Poprosiła, bym podał swoje imię, nazwisko, adres, a oni mi ją odeślą. Za dwa - trzy dni przyszła do mnie kartka z motylkami (mam ją do dziś) i słowami: "Twoja książka jest OK. Chcemy ją wydać". Nie mogłem spać ze szczęścia! Andrzej Stasiuk poprowadził też pierwsze spotkanie promujące moją książkę. Jakieś dwa lata później Monika Sznajderman przyznała się, że gdybym wtedy do nich nie zadzwonił, to debiutu mogłoby nie być, bo w wydawnictwie zgubili kopertę, na której były moje dane. Z tego banalny wniosek wypływa, że szczęściu trzeba pomagać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Agata
  • Agata
  • 28.10.2010 19:05

Bardzo ciekawa relacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sylwetka Daniela Odija wzbudza sympatię; jego dokonania dotychczasowe obiecują wielką karierę. Czego życzę, i od rana lecę na poszukiwanie jekiejś jego ksiazki w Rudzie Śląskiej. Też lubię Myśliwskiego, i też zawdzięczam mu wiele. Autorowi i Autorowi - Pyrsk! Ludkowie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na szczęście Red. Lidia Raś zadziałała i teraz jest OK. Wielkie dzięki dla Pani Lidii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypadkiem się dokopałam...przeglądając rubryczkę kulturalną serwisu .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, jak Ci się udało dotrzeć do tego tekstu? Ja sam miałem poważne trudności, a zatem - moje gratulacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* To musiało być interesujące spotkanie. Rozejrzę się za książkami tego autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.