Panie Darku, to już 25 lat istnienia zespołu muzycznego „Orffa”. Proszę przybliżyć nam jego historię.- Zaczęło się już w okresie studiów. Miałem chęć utworzenia grupy w oparciu o założenia znanego niemieckiego pedagoga, muzyka i dydaktyka - Karola „Orffa”. Nadarzyła się ku temu okazja, ponieważ wcześniej prowadziłem już zajęcia muzyczne w CZP Nr.1. Były to zajęcia głównie rockowe - wtedy było na to ekstra zapotrzebowanie. Padło hasło zorganizowania zajęć o lżejszym brzmieniu. Spotkania te były przeznaczone dla dzieci i młodzieży.
No i zaczęło się. Jednak na drodze pojawiły się pewne kłopoty, pracowania muzyczna nie była wyposażona w dużą liczbę instrumentów. Ale pomyślałem, dla chcącego nic trudnego! Potrzebowałem dzieci, które mają już pewne doświadczenia w muzyce. Takim magnesem przyciągającym dzieci było pianino. Instrument był tylko jeden, a dzieci przychodziło coraz więcej. Na początku nie rozumiały, że praca w grupie jest bardziej pożyteczna. Ale jakoś w końcu przekonały się do tej idei. I takim sposobem w roku 1984 powstał zespół muzyczny „Orffa”.
Ile lat pracuje pan z batutą w ręku?- No właśnie… Można by rzec, że to już 25 lat. Lecz warto cofnąć się w czasie. Gdy byłem studentem współpracowałem z orkiestrą dętą. Czyli plus minus 5 lat. Wychodzi razem około 30 lat.
Kiedy i gdzie stawiał pan pierwsze kroki w niezwykłym świecie muzyki i tańca?- Najpierw zajmijmy się muzyką. Przygoda z tańcem zaczęła się nieco później. Od dziecka moją pasją była muzyka. Jednak - co może państwa zdziwić - do szkoły muzycznej zapisałem się dopiero w 5 klasie szkoły podstawowej. Było to spowodowane tym, że mieszkałem na obrzeżach Łodzi. To naprawdę utrudniało dojazd do jakiekolwiek placówki muzycznej. Ale w końcu ja i moi rodzice podjęliśmy decyzję, że dalszą moją edukacją pokieruje muzyka. Co prawda miałem spore zaległości- bo to w końcu 4 lata. Przede mną było wiele pracy. W krótkim czasie wszystko nadrobiłem. Ojciec był moim Aniołem stróżem.