Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22623 miejsce

"Dasein Design" - kronika XXI wieku w wierszach Ninette Nerval

Pisanie Ninette Nerval to spluwanie słowami, wydalanie słów i segregowanie ich (które swoją drogą nie bardzo się udaje, ale to nie wina poetki, a świata w którym żyje).

Po pierwsze ta poezja nie ma granic, nie zna tabu. Po drugie wszystko miksuje się tu ze wszystkim, Heidegger z nogami Amerykanek, filozofia Nietzschego z filozofią śmietnika, blietzkrieg z pończochami, historia z brakiem historii, pamięć z kładę-lachę-na-pamięć.

Pytanie czy wiersze Ninette Nerval to jest jeszcze poezja? Odpowiedź jest prosta: Nie. To nie poezja. To życie. Namacalność, a nie ulotność, materialne ciało a nie niewidzialna dusza.

W "Sein Und Zeit" podmiot liryczny mówi "spluwam, wydalam, segreguję" i myślę że te trzy słowa dobrze oddają to, co dzieje się na przestrzeni całego tomiku. To spluwanie słowami, wydalanie słów i segregowanie ich (które swoją drogą nie bardzo się udaje, ale to nie wina poetki, a świata w którym żyje).

Co ciekawe w Nervalowskim pisaniu, to świeżość spojrzenia na świat i jego dzienne (i nocne) sprawy. Te wiersze są jak opowieści ciekawych ludzi, przetworzone przez poetyckie oko i "wydalone" na papier. Nie po to, by istnieć, ale po to by zmuszać do myślenia o istnieniu.

Jest tu też dużo z Vermeerowskiego umiłowania do opisywania przedmiotów. I tak w "Le corps - sujet" mamy "Zabalsamowane ciało spieczętowano / w sześciu trumnach z białego metalu, mahoniowej, dwóch ołowianych, / hebanowej i dębowej", a w "tropi psyche psycho-trop, psyche psyche trompe l'olei" dochodzi do tego "Flanelowa jesień, wrzesień, tarcze, fartuszki
/ szkolne schną długo, kanapki w tornistrach, zapach / świeżych brulionów, rozczochrani, wymięci, bladzi. / Prywatne lęki w szaletach publicznych, smród / podręczników, duże oziębłe stopy świętej Grety Garbo, / czerwona herbata stygnie szybciej/zbyt wolno".

I można by było tak w nieskończoność wymieniać wszystko co nazwane. Pytanie po co? Po co zapisywać? Odpowiedź jest prosta: po to i tylko po to, by zostało zapisane. Bez żadnych innych podtekstów.

Wiersze Nerval wyglądają trochę jak kronika XXI wieku. Nie w stylu Wołoszańskiego - wręcz przeciwnie:

"A my jesteśmy wielokomórkowcami. Sławy mnożą sie z upływem czasu,
gwiazdorzy dosiadają swoją publikę. Liżemy psy po pyskach
w dramatycznym końcu awangardy, w kolejce po dekadencję.
Zakosztować przyjemności kolonializowania zanim każą nam
karmić ubogich, zakosztować przyjemności poliandrii, zanim
kultura ze swoja instytucją małżeństwa wchłonie wszystko.
A popkultura to wszystko potem zwymiotuje". ("Ćwiczenia na brzegu półwyspu")

Nie jest to zwykłe opisywanie czy nawet przelewanie na papier tego co poetka widzi. To raczej składanie puzli w nieistniejącą całość. Bo sens nie istnieje, sens można próbować nadać, ale można to zrobić tylko za pomocą bezsensu. Więc bezsens wszystkich ludzkich czynności, które powtarzają się od początku świata, ma sens. I to jest pocieszające.

Mimo powierzchownego śmiecenia i pluwania słowem, jest w tych tekstach ogromna dawka pisania o rzeczach ważnych, o człowieku przede wszystkim, próba poznania jego natury. Próba udana.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.01.2009 16:58

Przewrotna teza...na dobry początek... kto wie ....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.