Facebook Google+ Twitter

Dawaj kasę, albo w pysk!

Czy przejawy bezmyślnej i bezinteresownej agresji nie są największym zagrożeniem dla ludzkiej cywilizacji?

Wróciłem właśnie ze spaceru z psami. Tu jestem winien Państwu informację. Mieszkam w stolicy, na Woli. Budynek jest nowy, mieszkanie wspaniałe; obok piękny park. Ciągle jednak jest to Wola. Robotnicza i knajacka. Bandzior do spółki ze złodziejem rządzą na ulicy. A im młodszy ten bandzior – tym gorzej dla ofiary.

Przemoc: chleb powszedni zdziczałego świata?

Wróciłem ze spaceru mocno zniesmaczony. Kilku wyrostków zażądało ode mnie pieniędzy na wino. Żądanie wyrazili treściwie i zrozumiale: dawaj dziadu kasę albo w pysk! Na obronę psów liczyć nie mogłem: jamnik i kundelek. Ja sam w niczym nie przypominam Stalone’a, więc samoobrona (chyba, że pomoc Leppera lub Begerowej!) nie miała sensu. Zmuszony byłem oddać pieniądze i na dodatek zrobić dobrą minę do złej gry. Zastosowano wobec mnie przemoc. Zrobiono więc coś, co jest chlebem powszednim większości ludzi zamieszkujących ten zdziczały świat.

Zastanawiam się czy przejawy bezmyślnej i bezinteresownej agresji nie są największym zagrożeniem dla ludzkiej cywilizacji? Jakiś czas temu w wielu miastach straszyły plakaty z wizerunkiem zakrwawionego kija baseballowego oraz napisem: służy do grania, nie do zabijania. Wielu aprobowało akcję, wyjaśniając, że miała służyć uświadomieniu i budzeniu postawy oburzenia i czujności w stosunku do przejawów przemocy.
Czy jednak osiągnięto cokolwiek? Nie sądzę, trudno wszak osiągnąć coś, co już się posiada. Każdy człowiek o zdrowych zmysłach wzdragał się znacznie wcześniej na wieści o kolejnych głowach rozbitych pałkami.

Przemoc, zdziczenie obyczajów, kult pieniądza...

Dawni i potencjalni sprawcy takich czynów wiedzieli zaś doskonale, co to są kije baseballowe i do czego służą. Akcja ta, jak wiele podobnych, nosi znamiona infantylności. Brakuje tu zachęty do myślenia, do zadania sobie zwykłego, lecz trudnego pytania: skąd bierze się przemoc? Jeżeli weźmiemy pod uwagę polskie realia, to odpowiedź jest prosta: ze zdziczenia obyczajów, kultu pieniądza i poczucia bezkarności. Kto może obronić nas przed przemocą? W naszej kulturze przewija się ideał człowieka silnego i władczego, robiącego co chce i nie liczącego się z innymi a jednak niewinnego.

Oto wszechobecny bohater popularnej literatury i filmu: postrach wrogów, niezwyciężony, nie sięgający po pomoc do realizacji swoich celów. Broniący z całą mocą tego w co wierzy. Ten ideał (Supermann, Conan, postaci grane przez Bruce’a Lee czy Chucka Norrisa) jest oparty na wielu przekłamaniach. Użycia siły nie można bowiem usprawiedliwiać w nieskończoność, powołując do życia wciąż nowe czarne charaktery. Ten proceder razi nieszczerością, mami iluzją sprawiedliwości. Nie znaczy jednak, że samo marzenie o sile bez przemocy było pozbawione sensu.

Echa "silnej" filozofii, czyli fatalne nieporozumienie

W tych westchnieniach do siły i witalności bez przemocy i winy słychać wyraźne echo filozofii Fryderyka Nietzschego. Nietzsche twierdził, że moralność jest tworem ludzi słabych; człowiek silny nie potrzebuje nad sobą ani praw ani norm. Sam jest normą i kryterium sprawiedliwości. Najważniejszą wartością dla Nietzschego jest dostojność i wielkość. Czy nie jest to czasem „filozofia” współczesnych skinheadów? Tak by się zdawało, a jednak mamy tu do czynienia z fatalnym nieporozumieniem. Moc, o której pisał Nietzsche miała być mocą przemiany człowieka, a nie mocą skierowaną przeciwko innym.

Niemiecki filozof mówił o sile uszlachetniającej, przebijającej skorupę filisterstwa, słabej woli i hipokryzji w imię godności człowieka. Była to postawa jak najdalsza od gloryfikacji przemocy, która zgodnie z moją prowizoryczną definicją, godność atakuje.
Jak zapobiec przemocy? Czy w obliczu przemocy jesteśmy skazani na stosowanie siły (policja), więzień lub plakatowe akcje i białe marsze; na próby poruszenia tych, którzy w przemocy zasmakowali? Niekoniecznie. Mówi się czasem, że dużo zależy tu od wychowania dzieci, ale od czego konkretnie? Jakie elementy wychowania powściągają, a jakie podsycają późniejszą skłonność do stosowania przemocy?

Okrutny świat, okrutne wzore - rodzice nie reagują...

Wydaje mi się, że prócz oczywistych postulatów kształcenia w dzieciach wrażliwości, wiedzy, rozumienia norm moralnych, jest jeszcze coś, co często się przeocza: przekazywanie pozytywnego obrazu świata. Wielu rodziców posyła swoim dzieciom obraz świata okrutnego i wrogiego, w którym nie ma miejsca dla słabych. Pomimo powszechnego potępienia przemocy, wywiera ona magiczny wpływ, fascynuje. Ludzie bez sprzeciwów oglądają straszne sceny przemocy na ekranie. Dlaczego?

Przyznaję, że nie widzę żadnej prostej odpowiedzi na to pytanie. Być może tajemnica leży w tym, że przemoc pokazuje przekraczanie granicy; to iż jest to granica zła, nie umniejsza poczucia, że człowiek sięgający po przemoc w jakiś sposób wyrasta ponad innych. Waży się na coś, na co inni się nie ważą. Czasem znów przemoc kusi skutecznością; wydaje się, że może być drogą na skróty do osiągania dobrych celów. Iluzji tej podlegali niezliczeni jakobini wszystkich czasów.

A cóż mnie pozostaje do obrony przed przemocą? Umysł? Obawiam się, że nie wystarczy. Jeżeli bowiem myślenie ma cokolwiek do zrobienia w sprawie przemocy, to tylko wspólne myślenie. W innym przypadku (nie wiem czy to nie jest rozwiązanie problemu) pozostanie nam uzbroić się „po zęby” i na przemoc odpowiedzieć przemocą zwielokrotnioną. Obym tego nie dożył bo wszelka przemoc jest mi obrzydliwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Adass
  • Adass
  • 25.08.2006 16:47

Z chamem po chamsku napierdalac nie patrzec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

lać gnojków i patrzeć czy róno puchnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.