Facebook Google+ Twitter

De mortius nil nisi bene. O zmarłych nie mówi się źle?

W przeciwieństwie do polskich dziennikarzy, ich koledzy po fachu z Wielkiej Brytanii i Niemiec postanowili wczoraj napisać całą prawdę o Lechu Kaczyńskim...

Na głównych stronach wszystkich znanych dzienników i tygodników na świecie pojawiła się wczoraj wiadomość o tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego. Obok informacji o katastrofie pod Smoleńskiem – biografie, nekrologi i wspomnienia.

Jednak treść zagranicznych artykułów znacznie odbiegała od treści komentarzy polskojęzycznych. W przeciwieństwie do polskich dziennikarzy, ich koledzy po fachu z Wielkiej Brytanii i Niemiec postanowili napisać całą prawdę.

Są jednak takie chwile, kiedy nie chcemy mówić, ani tym bardziej słyszeć całej prawdy. Choć do tej pory, chyba żaden polski prezydent nie był przedmiotem tak licznych żartów, obiektem złośliwych komentarzy i ostrej krytyki jak Lech Kaczyński, w dniu katastrofy nikt w kraju nie śmiał powiedzieć na tragicznie zamarłego złego słowa. Chcielibyśmy teraz zapomnieć, że w kioskach są jeszcze prześmiewcze karykatury komentujące niezręczne posunięcia prezydenta.

Bo o zmarłych mówi się tylko dobrze? Nie.

Bo niespodziewana śmierć głowy państwa, pierwszej damy, dowództwa wszystkich rodzajów sił zbrojnych, prominentnych polityków, działaczy i duchownych jest dla Polaków katastrofą o narodowym wymiarze i nieznanej w najnowszej historii skali. Katastrofą, która na równi dotknęła zwolenników i przeciwników Kaczyńskiego – bo odebrała wszystkim Polakom głowę państwa.

Pozbawiona tego narodowego, emocjonalnego pryzmatu prasa zachodnia w swoich „wspomnieniach” o Lechu Kaczyńskim pisała o tym, o czym Polacy chcieliby w chwili żałoby zapomnieć. Serwis internetowy BBC mówił o „kontrowersyjnej postaci, która sprzeciwiała się wolnorynkowym reformom i która nie bała się odwoływać do populistycznych sentymentów”.
Niemiecki „Der Spiegel” wypowiada się w jeszcze ostrzejszych słowach: w artykule „Tragiczny koniec misji narodowej” można przeczytać o człowieku, który „razem z bratem-bliźniakiem, Jarosławem, stworzył błazeński polityczny zaprzęg: żądny władzy, z wyczuciem dla nastrojów społecznych, skory do kłótni, przez którego Unia Europejska latami wstrzymywała oddech. Szczególnie cierpiały na tym stosunki z Niemcami. Lech Kaczyński nie miał praktycznie szans na reelekcję w jesiennych wyborach.” Autor przywołuje kontrowersyjną politykę historyczną prezydenta RP opartą na ciągłym wspominaniu sprawców „Polskiej martyrologii, pełnej ofiar, która stanowiła paliwo dla polityki braci Kaczyńskich.”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Potraktowała pani bardzo wybiórczo temat. Bardzo ważne media Niemiec i Anglii wypowiadały się tez bardzo pozytywnie o Prezydencie Kaczyńskim. Mamy jednak wolne media w Europie i nikt nie może zabronić pisać im tego co pisali przez ostatnie lata. Z dwojga złego wolę to niż strojenie się w pawie piórka byłych wrogów Prezydenta. Wystarczy zajrzeć do TVN. Obrzydzenie bierze gdy Durczok czy Olejnik przybieraja zbolałe miny. Wcześniej flekowali Kaczyńskiego na wyścigi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rosyjskie media - słuszna uwaga. Ciekawe. Zapytam znajomego z Moskwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5 za realne sprawozdanie nastrojów zagranicznych. Nikt nie ośmielił się napisać prawdy o chamstwie zachodnich żurnalistów (czy rosyjskie media były delikatniejsze?).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.