Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27023 miejsce

Deadpool - mały, wielki (anty)bohater

Studio Fox odważnie wzięło się za produkcję Deadpoola, adaptację komiksu skierowaną do starszej widowni. O to filmowe spełnienie marzeń, zarówno Ryana Reynoldsa, fanów komiksu, jak i widzów znużonych familijnymi blockbusterami.

 / Fot. www.youtube.comDeadpool jest jednym z najbardziej lubianych super(anty)bohaterów Marvela. Trudno się dziwić – ludzie pokochali tę serię za świeże podejście do komiksów superbohaterskich, oryginalne historie, ogromną dawkę humoru i postać głównego bohatera. Mimo tej popularności, nie miał szczęścia do adaptacji. Pierwsze komiksy z udziałem Deadpoola powstały w 1991 roku, jednak do dnia dzisiejszego nie istnieje żaden serial z nim w roli głównej. Gościnnie wystąpił w filmie „X-Men Geneza: Wolverine” w 2009, jednak postać ta została do tego stopnia przerobiona, że z pierwowzoru nic nie zostało. Na szczęście dopiero teraz fani doczekali się godnej adaptacji.

Twórcy stanęli przed nie lada wyzwaniem. Adaptacja tak specyficznej serii komiksów jest zdecydowanie trudniejsza od pozostałych. To zupełnie inny klimat, poczucie humoru i bohater. Jak przedstawić Deadpoola w taki sposób, aby zadowolić zarówno fanów, jak i przeciętnych widzów? Historię śledzimy dwutorowo – oglądamy jednocześnie Wadea Wilsona (prawdziwe imię protagonisty) w akcji, oraz poznajemy jego przeszłość, zanim jeszcze stał się Deadpoolem. To prosty zabieg, po którym fani poczują się jak domu, a nowi widzowie będą w stanie zapoznać się z postacią głównego bohatera. Sama fabuła nie jest skomplikowana. To kino zemsty z elementami komedii i historii miłosnej (love story, jak sam Deadpool zapowiedział). Historia jest zdecydowanie skromniejsza i mniej absurdalna, niż w większości komiksów. Można sądzić, że taki zabieg miał na celu przyzwyczajenie nowych widzów do bohatera i jego świata.

Za produkcję filmu zabrała się ekipa oddanych fanów (z Ryanem Reynoldsem na czele), dysponująca skromnym budżetem. Niewielki budżet skłonił twórców do wykazania się większą swobodą artystyczną, dzięki czemu (zgodnie z komiksowym pierwowzorem) „Deadpool” jest produkcją skierowaną do starszych widzów. Podobnie jak w komiksach, pełno tutaj groteskowej przemocy – trup ściela się gęsto, a kamera nie ukrywa tryskającej krwi i latających kończyn. Dialogi są pełne wulgaryzmów, humor często sprośny, nie zabrakło odrobiny erotyki. Dzięki temu, film posiada niespotykany urok. Sceny akcji są trochę skromniejsze niż w typowych filmach tego nurtu. Na szczęście dobrze zostały zrealizowane – odpowiednia choreografia, nie ma poczucia przepychu i efekciarstwa, montaż odpowiednio dynamiczny i płynny. Efekty specjalne zaskakująco dobre. Większy nacisk położono tutaj nie na akcję, ale na komedię i postać głównego bohatera. Humor jest dość sprośny, ale na szczęście nie przekracza granicy dobrego smaku. Zawiera sporo czarnego, slapstickowego humoru, oraz gagów pełnych najróżniejszych odniesień: do popkultury, filmów, no i oczywiście do komiksów. Film często bawi się konwencją, wyśmiewa typowe schematy i rozwiązania. Humor jest na tyle zróżnicowany, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. „Deadpool” jako komedia spisuje się znakomicie – niemal przez cały seans sala kinowa huczała od śmiechu. Było kilka zgrzytów, nie każdy gag był wystarczająco błyskotliwy, a część nawiązań była trudna do rozpoznania, jednak nie zepsuło to wrażenia.

Tytułowy Deadpool jest zupełnie innym bohaterem, od tych nam znanych, bardziej szalonym, nieobliczalnym i obdarzonym wisielczym poczuciem humoru. Swoim wyglądem i zachowaniem przypomina postać z kreskówki: nadpobudliwy, dziecinny, gadatliwy. Na szczęście nie jest to postać ograniczająca się do rzucania żartami. Jest w nim też sporo ludzkich cech. Kiedy trzeba potrafi być czuły i romantyczny. Wszystkie jego działania są umotywowane miłością do ukochanej. Jest to także postać tragiczna, z nieszczęśliwą przeszłością. Film zgrabnie przeskakuje ze zwariowanej komedii, w melodramat. Główny bohater jest bardzo zbliżony do komiksowego pierwowzoru, ale wprowadzono parę zmian. Nie jest już kobieciarzem i nie cierpi na schizofrenię po swojej przemianie (chociaż nadal prowadzi dialog z widzami), tworzy to jednak pewną nieścisłość - teraz nie wiadomo dlaczego Wade Wilson inaczej się zachowuje jako Deadpool. Postać ta, nie była by na tyle zabawna i przekonująca, gdyby nie Ryan Reynolds, który autentycznie zaangażował się w tą rolę. Reszta bohaterów jest całkiem zabawna, nieźle zagrana, ale mało rozbudowana, stanowi zaledwie tło. Najgorzej wypadli złoczyńcy, którzy nie dość, że są płascy, nudni, to nawet nie mają żadnego stylu. Akcja „Deadpoola” ma miejsce w uniwersum X-Menów, niestety nie przyjdzie nam zobaczyć żadnego bohatera znanego z filmów (prawdopodobnie winę ponosi mały budżet).
„Deadpool” jest wyjątkowym, oryginalnym filmem superbohaterskim z własną tożsamością. To próba wprowadzenia blockbustera skierowanego do starszej widowni. W przeciwieństwie do wcześniejszych produkcji Marvela/Fox/DC, nie ma tutaj żadnej cenzury ani ograniczeń narzuconych przez producentów. Jest to na swój sposób ważny film, sukces kasowy może zmienić podejście producentów do kina rozrywkowego. To bardzo dobra rozrywka, jeden lepszych filmów superbohaterskich ostatnich kilku lat. Obowiązkowa pozycja dla fanów komiksów, oraz dla fanów wartkiej akcji i wulgarnych, czarnych komedii.

PS Zostańcie do końca napisów końcowych, czeka Was zabawna dodatkowa scena 


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.