Facebook Google+ Twitter

"Death Race" - z tarczą lub na tarczy...

Rok 2020, nadchodzi jedyna szansa na wolność dla ludzi odsiadujących swoje wyroki w amerykańskich więzieniach. Świetne efekty specjalne, samochody przyszłości - to wszystko będziemy mogli ujrzeć w polskich kinach już w październiku.

 / Fot. Plakat filmowyNadchodzi kolejne dzieło reżysera i scenarzysty Paula W.S. Andersona, twórcy takich filmów jak "Resident Evil" i "Obcy kontra Predator". "Death Race", czyli "Wyścig śmierci", jest nową wersją wyprodukowanego w 1975 roku filmu "Death Race - 2000". Chociaż fabuła ma charakter nieco zbliżony do poprzedniego filmu o tym tytule, zapewniam, że żaden widz nie będzie czuł się zawiedziony po jego obejrzeniu. Efekty specjalne wbiją w fotel nawet tych najbardziej wymagających, a adrenalina podskoczy do maksymalnego poziomu...

Stany Zjednoczone są w bardzo złej sytuacji gospodarczej. W ogromnym tempie rośnie bezrobocie, a co za tym idzie również przestępczość. W więzieniach zaczyna brakować miejsc, a społeczeństwo jest żądne naprawdę mocnych wrażeń, których brakuje im na co dzień w szarym i nudnym życiu. Powstaje nowa koncepcja, która rozwiąże obydwa problemy. Nowe show w telewizji ukazujące niezwykłe wyścigi samochodowe.

Ktoś może zapytać - cóż niezwykłego może być w wyścigach? Przecież już nieraz mieliśmy okazję oglądać szybkie i drogie samochody w różnych produkcjach tego typu. Tu jednak stawka toczy się o życie lub wolność bezwzględnych ludzi osadzonych w amerykańskich więzieniach o największym rygorze.

Zasady są proste - trzeba wygrać pięć wyścigów pod rząd, jadąc wyprodukowanym przez siebie autem. Każde z nich jest wyposażone w niewyobrażalną ilość broni, ponieważ zwycięstwo jest jednoznaczne z wyeliminowaniem wszystkich swoich przeciwników. "Death Race" - przyciąga przed ekrany telewizorów miliony widzów, jednak czy zdają sobie oni sprawę z tego, że to wszystko dzieje się naprawdę?

Mistrz Narodowej Organizacji Wyścigów Samochodów Seryjnych Jensen Ames (Jason Statham) rozpoczyna nareszcie szczęśliwe życie. Poznaje swoją przyszłą żonę Suzy (Janaya Stephens) i niedługo potem rodzi im się córka. Czar pryska, gdy Ames traci pracę, a jego ukochana zostaje zamordowana. Kroplą, która przepełnia czarę goryczy jest to, że Jensen zostaje wrobiony w jej morderstwo i osadzony w jednym z najgorszych więzień w kraju - Terminal Island. Dyrektor więzienia proponuje mu jednak układ. Jeżeli weźmie udział w wyścigach, ma szansę na wolność.

Film wkroczył na ekrany światowych kin już 22 sierpnia. Widzowie w Polsce muszą niestety poczekać do 3 października. Mimo wszystko zwiastuny i recenzje mówią same za siebie - ten film po prostu trzeba obejrzeć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

:) jak kto woli, nie zawsze trzeba sugerować się wynikami sondaży

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.09.2008 22:33

No recenzje nie mówią same za siebie. W serwisie rottentomatoes film zebrał 38 % dobrych opinii, lub raczej 62 % z złych. Film kosztował 45 mln $, a w ciągu miesiąca zarobił 34 mln $. Tego filmu wcale nie trzeba zobaczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) chyba wybiorę się do kina :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.