Facebook Google+ Twitter

Deathcamp Project "Well-Known Pleasures" - własnymi słowami

W najbliższy poniedziałek, 13 października, Deathcamp Project wydaje debiutancka płytę "Well-Known Pleasures". Tylko na łamach Wiadomości24.pl możecie przeczytać, co na temat każdego z utworów z płyty ma do powiedzenia sam zespół.

Okładka "Well-Known Pleasures" / Fot. Bart"Another" - Mocny akcent, początek albumu - utwór mroczny i, moim zdaniem, na wskroś gotycki.

"Rule and Control" – chyba najbardziej taneczny utwór z całej płyty, a przy okazji znany w środowisku pewniak parkietowy. Rzecz o dominacji i przedmiotowym podejściu do sprawy.

"Mirrors of Pain" – jeden z moich faworytów. Stricte goth rockowa struktura i spora dawka energii. Od pierwszej wersji, która ukazała się w 2002 roku, zmienił się prawie nie do poznania, po liftingu stał się jednym z najbardziej wyrazistych momentów Well-known Pleasures.

"Away From You" - czyli mrok, ciężar i wokalne groby.

"Behind" – może wzbudzać odrobinę kontrowersji. Syntetyczny beat i ostra elektronika w połączeniu z gitarowymi pajęczynkami. Numer, który bardzo lubię, głównie za sprawą tekstu i linii wokalnej.

"Fuckin’ Deathrock" – pierwszy z dwóch utworów o dosyć ironicznym zabarwieniu. Brudny sound i dawka cynicznego poczucia humoru. Powstał w reakcji na (moim zdaniem) sztuczne podziały sceny, chęć nieustannego zaszufladkowania nas i wmawiania, czym jesteśmy, albo czym według kogoś być powinniśmy.

"Divine Words" – postpunkowa energia, świetna linia basu i tekst opowiadający o spotkaniu z bogiem po przekroczeniu ogólnie przyjętej normy spożycia alkoholu. Z lekkim przymrużeniem oka.

"Circle of Silence" – całkowita zmiana klimatu po dwóch wcześniejszych, dosyć skocznych utworach. Najstarszy i najwolniejszy utwór na płycie. Niepokój i coś niezdefiniowanego, złowieszczego. Do napisania tego tekstu zainspirowało mnie prawdziwe zdarzenie. Śmierć bliskiej osoby. Moment całkowitej rezygnacji, złości graniczącej z szaleństwem.

"Dead Hours" – kolejny poważny w wymowie utwór. Ciężka posępna atmosfera, wokal wpełzający pod skórę, wszechobecne zwątpienie i ...gitarowo-elektroniczne inferno.

"New Dawn Fades" – cover Joy Division, nasz pokłon dla tego zespołu i zarazem doskonały nastrojowo-refleksyjny koniec płyty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.