Facebook Google+ Twitter

Debata o ekonomii nie ma sensu?

Debata o polskiej gospodarce jest bezsensowna. Próba krytyki rządzących kończy się posądzeniem o sympatie dla partii Jarosława Kaczyńskiego. A sam obecny spór dotyczy kwestii drugorzędnych. Sprawy gospodarcze są mało medialne, a więc nie warte uwagi.

Od kilkunastu tygodni media z lubością "onanizują" się sprawą smoleńskiego krzyża spod pałacu prezydenckiego. Telewizja zaprasza "dyżurnych ekspertów", by mieć zaciekłe komentarze. Sprawa posłanki Jakubiak staje się gorącym tematem dnia, a jej zawieszenie w prawach członka PiS-u jest wodą na młyn dla dziennikarzy, którzy mają czym zapełnić swój czas antenowy i rubryki w gazetach.

W zabieganej codzienności, to media pokazują odbiorcom, gdzie powinni kierować swoją uwagę. Jednak oś dzisiejszej debaty w mediach skupia się na sprawach być może ważnych z punktu widzenia jednostki, ale mało istotnych z perspektywy życia codziennego większości mieszkańców. Bo rozmowy o in-vitro, czy krzyżach rozpalają, pozwalają stworzyć telewizyjne "show", jednak nie mają realnego przełożenia na stan naszego dobrobytu. A najgorsze, że większość z nas skupia się na tym, co widzi w telewizji. A sądy zasłyszane ze szklanego monitora traktuje jako efekt bardzo osobistych i dogłębnych przemyśleń. Daltego tak trudno debatować dziś o gospodarce. Po pierwsze dlatego, że oś dzisiejszej debaty wyraźnie przebiega wzdłuż linii idei i wartości, a nie spraw gospodarczych i ekonomicznych. Po drugie ekonomia jest mało medialna, więc nie warta uwagi mediów. O ile w sprawach ideowych wystarczy by "obkładać się krzyżem po głowie", o tyle zagłębienie się w gospodarkę wymaga od nas pewnego wysiłku intelektualnego. Kulturalna i mało emocjonalna dyskusja jest dobra w TVN CNBC, a nie do głównego wydania wiadomości, które ogląda kilka milionów osób.

A ekonomią i decyzjami ministra finansów zainteresować się warto, bo bądź co bądź, mają one wpływ na nasze życie i portfel. Kiedy prosimy szefa o podwyżkę, a jej nie dostajemy, to nie wyładowujmy całej frustracji na naszym pracodawcy. On być może docenia naszą pracę i chciałby nam dać podwyżkę, jednak koszty pracy (w II kwartale 2010 roku wzrosły o 2,2% w Polsce) powodują, że danie podwyżki jest nie opłacalne. Czyż nie warto zamiast krzyża skupić się na tym co robią politycym aby koszty pracy obniżyć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.09.2010 19:53

Jestem zbudowany bardzo dojrzałym i mądrym komentarzem Wojciecha, gratulacje i pozdrowienia Wojtku :))
Chyba nic już do Twojego wywodu nie dodam mądrzejszego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.09.2010 19:48

@ Dawid: "I choć przez ostatnie lata partia Donalda Tuska nie wprowadziła praktycznie żadnej ze swych sztandarowych ustaw (i nic nie wskazuje na to, że ma je niebawem zrealizować), to i tak może być spokojna o wynik parlamentarnych wyborów."
Dawidzie, za podjecie tematu i styl 5*. Mam kilka uwag do Pana materiału. Śledzę na W24 niemal wszystkie materiały związane z gospodarką i staram się je komentować. Sam też kilka tematów ekonomicznych poruszyłem w swoich artykułach. Nie znalazłem komentarza pańskiego autorstwa. Po drugie - ostatnio rząd przyjął sporą ilość projektów ustaw. miedzy innymi jest też tam zmieniająca konstytucję i ordynację wyborczą. Sejm ma składać się z 300 posłów a Senat z 50 senatorów. Miała być likwidacja Senatu, ale to i tak postęp.
Rzeczywiście trudno polskim rządom podejmuje się niepopularne decyzje. Jesteśmy młodą demokracją, społeczeństwo jest biedne i nie przygotowane "obywatelsko".
I jeszcze dodam - Kulczyk inwestuje w budowę elektrowni węglowej w okolicach Pelplina - 12 mld zł, oddanie do użytku 2016r.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

+5 Poruszyłes Dawidzie bardzo ważny aspekt naszego codziennego życia, a mianowicie zbytnie uleganie "czarowi" mediów i polityków. Okazuje sie, że społeczeństwo jest w dużej mierze ubezwłasnowolnione, pozbawione oryginalnego, własnego zdania, posiadające dosyc ograniczony zakres zainteresowań.To poniekąd ewidentna wina systemu komunistycznego, w którym dominowała propaganda, prawa ekonomii były lekceważone, a dostep obywateli do informacji gospodarczych, definicji ekonomicznych i mechanizmów rynkowych śladowy. Postkomunistyczne społeczeństwo jest wyjatkowo bierne, przypominające zbłąkane stado owiec, myślące głównie o jedzeniu, spaniu, mieszkaniu, aucie i weekendzie. Nikt przedtem nie wymagał od niego wiedzy ekonomicznej, wręcz przeciwnie- brak owej wiedzy ułatwiał sterowanie masami. Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie by takową wiedze posiąść lub sie nia podzielić. Brakuje jednak chęci, bo Obywatelowi sie NIE CHCE. Nawet bardzo dobre artykuły i wypowiedzi mądrych ekonomistów przechodzą praktycznie bez echa, bo materia obywatelska jest wyjatkowo odporna na wiedzę. Niczym owce preferuje karne pójście za pasterzem, nawet jeżeli prowadzi w przepaść. Woli telewizyjna rozrywke od programów ekonomicznych. A szkoda, bo zrozumienie podstawowych zasad ekonomii i ograniczeń wynikających z obecnej sytuacji swiatowej gospodarki pozwoliłoby na odstawienie do kąta populistycznych działaczy zwiazkowych i niemadrych polityków...
Wiara, że kiedykolwiek jakakolwiek manna sama nam spadnie z nieba nie ma juz racji bytu.
Dlatego wazne, by kolejne młode pokolenie uczyć ekonomii i tak konstruowac oswiatowe programy edukacyjne, by lekcje nie były zdominowane przegranymi wojnami , lecz objemowały podstawy wiedzy ekonomicznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.