Facebook Google+ Twitter

Debata o gender: okrzyki i raca w..., język lęku i "skuć ryja"

Gender to społecznie uwarunkowane kulturowe przeżywanie płci. Inaczej przeżywano męskość czy kobiecość w XIII wieku, inaczej przeżywa się je w Afryce, inaczej w Polsce. W tej kwestii trzeba mądrze polemizować, a nie używać epitetów.

 / Fot. CC, Autor: Sławek, źródło: Zięba Maciej OPMijający rok 2013 upłynął nam w kraju, nie tylko w klimacie walki rządzących o wielkie pieniądze na rozwój Polski, ale też złej, chwilami wrogiej atmosfery kształtowanej przez polityków oraz kilku kompromitujących afer. Pojawiła się również świeżo wykształcona w wyobraźni zwolenników i przeciwników filozofii życia, dziwaczna nazwa słowa "płeć", wzięta z angielskiego i określona mianem "gender". Stąd teoretycy kościelni wywiedli hasło "teorii gender", którym ochrzcili rzekome nowe zagrożenia dla rodziny.

I, choć lud Boży nie wie o co w tym chodzi, to jednak z ambon kościelnych słyszy, jak wrogowie ostrzą topory na polską rodzinę (kobiety, mężczyzn, dzieci), sieją i niosą silne zagrożenie dla Kościoła. Tymi wrogami mają być politycy i myśliciele z kręgów lewicy, ateiści podszyci szatańskim dziełem niszczenia i ingerowania w naturę.

Takimi treściami były przepojone niektóre kazania w okresie Świąt Bożego Narodzenia i w Niedzielę Świętej Rodziny, obchodzonej przez Kościół 29 grudnia. Tego dnia biskupi skierowali do wiernych w parafiach list episkopatu, w którym wyłożyli swoje oficjalne stanowisko i ostrzeżenia płynące ze słowa "gender". Podkreślili, że tkwi w nim coś więcej, niż tylko zagrożenie dla tradycyjnej rodziny czy płci. Dowodzili, iż daje się czuć w "gender" groźby silnej i głębokiej "ideologii". Zalecili, aby księża w parafiach odczytali list do wiernych, gdyż dotyczy rodziny i wyzwań, stojących przed nią.

Nie wszyscy biskupi i księża podzielili opinię Konferencji Episkopatu i treści listu. Biskup wrocławski, na przykład, nie zalecał odczytania listu w kościołach diecezji. Część księży różnych zakonów, oficjalnie wypowiada się przeciwko metodzie strachu, stosowanej przez hierarchów w obronie Kościoła i rodziny, zagrożonych genderyzmem.

Filozof i teolog Halina Bortnowska mówi, że genderyzm nie istnieje. W radiowej Jedynce powiedziała: "Istnieją ludzie, którzy mają różne poglądy na temat płci". W ten sposób skomentowała list polskich biskupów, którzy w ramach posługi pasterskiej stwierdzili w liście, że genderyzm jest złowrogą ideologią, która zagraża rodzinie i prowadzi do "destrukcji osoby ludzkiej".

Tymczasem w Niedzielę Świętej Rodziny, biskupi w liście pasterskim przestrzegali przed tą "ideologią", bo "ma charakter destrukcyjny wobec człowieka". Przeciwnicy zaś mówią, że Kościół chce przykryć problem pedofilii sporem o gender.

- Na poważnie można to nazwać kampanią oszczerstw, ale patrząc rozsądnie, to po prostu jest śmieszne. Polowanie na czarownice, które nazywa się dzisiaj gender, jest tak nieetyczne i absurdalne, że w sumie żałosne - stwierdził w radiowej Jedynce, filozof i bioetyk prof. Jan Hartman. Jak podkreślił, studia nad gender czy socjologia płci, nie są ideologią.

- One nie służą temu, by krzewić pogląd, że płeć można sobie wybierać. Nie jest też tak, że feministki czy badacze i badaczki w zakresie gender, dążą do tego, by rozbudzać płciowo małe dzieci, które potem wodzą na pokuszenie księży. To są jakieś absurdalne oszczerstwa - powiedział profesor w "Sygnałach dnia" radiowej Jedynki.

- My jesteśmy po dobrej stronie mocy, a reszta jest po złej stronie. A my teraz w imię prawdy, piękna i słuszności, i musimy skuć ryja tym drugim - tak przerzucanie się argumentami na temat gender, ocenił i podsumował w TOK FM, dominikanin Maciej Zięba. Filozof teologii i publicysta o. Zięba, określił prowadzoną dziś batalię jako kibolską, biało-czarną wizję świata.

Według niego biskupi dobrze zrobili jedno, rozróżniając gender i ideologię gender, czyli genderyzm. - Gender to społecznie uwarunkowane kulturowe przeżywanie płci, które jest faktem. Inaczej przeżywano męskość czy kobiecość w XIII wieku, inaczej przeżywa się je w Afryce, inaczej w Polsce. To jest obiektywne i można się zastanawiać, jak to kulturowe przeżywanie promuje rzeczy dobre, a co niedobre - mówił w programie Poranka Radia TOK FM ojciec Maciej Zięba.

- Genderyzm zakłada, że może dojść do zamienności płci. To jest jakieś wyzwanie, ale nie wiem, czy należy o tym czytać na małych wsiach Podkarpacia czy małych miasteczkach Polski wschodniej. (…) W tej kwestii trzeba mądrze polemizować, a nie używać epitetów - podkreślił dominikanin w Radiu TOK FM.

Przypomniał, że warszawskim klasztorze dominikanów na Służewie, zorganizowano dyskusję o gender. Eksperci debatowali merytorycznie i kulturalnie. - Nie było ataku na Kościół, ale już sam fakt istnienia dyskusji sprawił, że przyszli tzw. prawdziwi katolicy i zakłócali ją okrzykami, a kiedy to nie wychodziło, to rzucili zapaloną racę. Ten syndrom oblężonej twierdzy, histerii. To jest bardzo smutne, że słowo "gender" wywołuje reakcję: "spalić", "zniszczyć" - powiedział o. Maciej Zięba.

Ksiądz Dariusz Oko, z Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, w "Naszym Dzienniku": Genderyści jak mafia. Chcą przejąć ośrodki władzy i media. Żerują na niewiedzy obywateli, by obejść procedury demokratyczne i siłowo narzucić swoją ideologię.

W ocenie dominikanina, język zagrożenia i lęku, który pojawia się w debacie o gender, nie nadaje się do rozmowy. - To trochę biało-czarna wizja świata kiboli. Że "my jesteśmy po dobrej stronie mocy, a reszta jest po złej stronie. A my teraz w imię prawdy, piękna i słuszności, i musimy skuć ryja tym drugim" - powiedział w TOK FM o. Zięba.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Polacy często wnioskują na zasadach określonych przywiązaniem do ziemi; jak chłop na miedzy. Jeżeli coś nie wyrasta z rodzimego gruntu, to tego czegoś nie ma, bo wcześniej u nas tego diabła nie wywoływano, a już na pewno nikt takich wrotek do piekła nie obmyślał. Gender jako zaprzątnięcie uwagi na modłę anglojęzyczną jest w powszechnym odczuciu myślą, tak dalece obcą, że przypomina to uczniów starej ośmioletniej podstawówki, którzy powtarzają klasę i materiał nauczania. Coś tam było, ale "po swojemu" i teraz nadrabia się "po obcemu". Zaś Kościół, jak zwykle, występuje w roli adwokata ignorantów, niejako ex officio.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.