Facebook Google+ Twitter

"Decyzję o płycie zostawiłem fanom" - rozmowa z Sidney Selecjah

Sidney Selecjah to młody selektor i dee-jay z Torunia. Założyciel i moderator mikrofonu w Karetka Sound System. Charakteryzuje się żywiołowością na scenie i rozkręcaniem wszelkich imprez.

Jak to się stało, że zostałeś muzykiem?
Na wstępie chciałbym przywitać wszystkich czytelników tego wywiadu i podziękować, za zaproszenie do niego. Pytasz jak to się stało? W zasadzie pytanie z gatunku tych trudnych. Jakaś kolej rzeczy o tym zadecydowała. W domu zawsze grała jakaś muzyka, czy to radio, czy nagrania z płyt, a wcześniej kaset. Od kiedy pamiętam, zawsze coś, gdzieś tam grało i wypełniało domowe ściany. Najpierw nabywałem wiedzę muzyczną od rodziców, później podkradałem im kasety, płyty i słuchałem. Następnie zdobywałem kolejne nagrania, były wypady na koncerty, potem imprezy. Wiesz, jak każde dziecko, coś tam sobie podśpiewywałem, potem się tak złożyło, że z przyjacielem założyliśmy skład rapowy i zaczęliśmy kombinować jakieś nagrania, kompilacje numerów. Po drodze zagraliśmy trochę koncertów, kilka imprez charytatywnych czy występów podczas urodzin znajomych. Zawsze coś tam w środku mnie grało i fantazjowało, jak to by było stać na scenie, poruszać tłumy, widzieć reakcje ludzi, ich uśmiechy, radość, dawać im tę radość swoją muzyką. Cóż, jak widać, póki co się udaje realizować te zamiary.
Wykonywałeś różne style muzyczne. Dlaczego muzyka reggae wygrała?
Zgadza się, przechodziłem przez różne etapy artystycznej ekspresji. Zaczynałem od rapu i osiedlowych klimatów,potem priorytety się nieco zmieniły i powoli odchodziłem od nawijania rapu, a przeewoluowało to w coś zupełnie odmiennego, zrobiliśmy ze znajomymi kapelę hardcore punk’ową, pograliśmy kilka prób, nawet mieliśmy jeden hicior, który szybko się rozszedł po moim liceum i znajomych. Niestety z tego okresu nie ma żadnego nagrania, nawet z prób, znajomi zapamiętali po prostu numery, które graliśmy i same teksty się roznosiły. To były ciekawe czasy. W tym samym czasie też, kumpel podrzucił mi nagrania warszawskiego Vavamuffin, które zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Zajarałem się tym i przewertowałem innych artystów. Okazało się, że mam tego sporo w domu, bo przykładowo moja mama puszczała mi nagrania Boba Marley’a, więc sama tematyka reggae obca mi nie była. Jednak to polskie brzmienie w tamtym czasie po prostu doskonale trafiało do mnie i…i tak już zostało. Naturalną koleją rzeczy wyszło tak, że po zabawie rapem, miałem łatwość pisania tekstów, więc powstało kilka numerów, również nie nagranych, ale styl powoli dojrzewał, w zasadzie cały czas dojrzewa. Reggae zostało we mnie i ze mną, jedyną zmianą jest to, że zafascynowałem się dancehallem i staram się dołączać do tej zabawy swoimi tekstami.
Czytałam ostatnio, że zaangażowałeś się w nagrywanie jakiejś płyty. Czy mógłbyś zdradzić szczegóły?
Nie tak ostatnio, bo materiał na debiutancki album reggae był nagrywany w latach 2011 i 2012, więc nieco czasu już minęło. O tej płycie można powiedzieć, że zdążyła przelecieć przez aż 3 studia nagraniowe, zdążyła całkowicie zmienić tytuł, wyleciało kilka numerów, kilka przybyło, zmieniła się koncepcja czy też kolejność utworów. Okładkę wykonał Szymon Kołacz, za co mu bardzo dziękuję, zdjęcia do okładki robiła Patrycja Dombrowska, czyli świetna pani fotograf. Co więcej? Mój debiutancki „Vibe!” to kompilacja 12 utworów o różnej stylistyce. Pojawia się odrobinka rapu, jest reggae oczywiście, jest kilka smaczków raggamuffinowych oraz kilka numerów utrzymanych w klimacie dancehall. Sądzę, że dla każdego znajdzie się coś miłego. Płytę promowały 3 single wydawane w różnych odstępach czasu i wyłącznie na kanale YouTube. Przyjmowane były bardzo sympatycznie, a przykładowo utwór „Fala” został nagrany dosłownie dzień po wielkiej tragedii w Japonii i stał się przez to numerem bardzo aktualnym i poruszającym problemy tego, jak traktujemy tę naszą piękną matkę Ziemię. Pierwotna koncepcja wydania tego krążka była taka, aby dać go ludziom zupełnie za darmo i zwyczajnie wrzucić go w Internet, gdzie hulałby sobie frywolnie. Jednak kilka osób pytało, czy będzie można go kupić, czy będzie w fizycznej formie. Na FanPage’u swoim zadałem więc pytanie, jaka forma najbardziej zadowoli fanów i Ci sami wybrali, aby to była materialna płyta. Dlatego dogadałem się z Patrycją i Szymonem, którzy mi ogromnie pomogli i teraz, już niedługo, każdy chętny będzie mógł postawić na swojej półce mój debiutancki album. To miłe. Jeszcze milsze jest to, że płyta ta jest wyprodukowana wspólnymi siłami z fanami mojej twórczości. Jak? Tak, że dogadałem się z firmą realizującą ten projekt na koszt produkcji, sam dałem spory wkład finansowy, ale fani wpłacali swoje pieniążki na płytę w formie zamówień krążka. W ten sposób każdy posiadacz tej płyty będzie mógł powiedzieć, że to też jego praca, jego wkład. To miłe, bo buduje ważną więź pomiędzy artystą, a odbiorcą. Pozdrawiam ich wszystkich!
Czy utwory, które wykonujesz, sam komponujesz i piszesz teksty, czy ktoś Ci w tym pomaga. Jeśli tak to kto?
Wszystkie utwory na płycie posiadają pisane przeze mnie teksty, wszystkie prócz jednego. Numer „Konstelacje” to wiersz, który w czasach licealnych dostałem od pewnej dziewczyny, która darzyła mnie sympatią. Leżał sobie przez długi czas w szafce i któregoś dnia przypomniałem sobie o nim, przeczytałem. Postanowiłem, że mógłby ciekawe wypaść w konfrontacji ze środowiskiem reggae. Było trochę zabawy z dostosowaniem słów do rytmu, dopisałem refren, dopasowałem kilka końcówek i udało się nagrać. Natomiast pozostałe utwory posiadają pisany w pełni tekst przeze mnie. Mam sporą łatwość w pisaniu tekstów, więc nie było większych problemów z przygotowaniem materiału na krążek.
Jakie masz, oprócz tego, plany?
Najpierw jest sprawa wydania płyty, która pochłania mnie całkowicie. Album jest produkowany własnym sumptem, czyli bez sponsorów, wydawców, managerów wszelkiej maści, a za to przy wsparciu patronatów medialnych i fanów. Utwory nagrywane były w domowym studiu, masteringiem zajmowała się moja dobra koleżanka, raperka Kawu, której nagrania polecam przy okazji. Dalsze plany? Fajnie by było wystąpić na jakimś festiwalu. Póki co nie wiem, czy będę organizować jakaś trasę promocyjną płyty, wszystko na razie jest w fazie przemyśleń, koncepcji i wstępnych propozycji z różnych stron i miast. Jak wyjdzie, jednak trudno powiedzieć, wszystkie plany na pewno będą przemyślane i dopracowane, a informacje o tym z pewnością zamieszczone będą na moich profilach tak, aby każdy mógł mieć wgląd gdzie, co i jak. W planach jest także wylot do Londynu, z pewną dozą fantazji o osiedleniu się tam na stałe, jednak i ten plan na razie pozostaje w fazie bycia planem. Jak wiadomo, życie weryfikuje wszystko. Czas pokaże.
Jakie są Twoje artystyczne marzenia?
Jak chyba każdy artysta, chciałbym pewnego dnia widzieć na koncercie pełną salę zadowolonych twarzy. Największym marzeniem jest jednak występ na Ostróda Reggae Festiwal oraz moim lokalnym Afryka Reggae Festiwal. To dwa miejsca bardzo bliskie memu sercu, z wyszczególnieniem tego ostródzkiego wydarzenia. Marzeniem jest także jakiś sympatyczny kontrakt z wydawcą, tak by móc skupić się jedynie na procesie tworzenia kolejnych utworów i wyjazdów na koncerty. Kolejnym marzeniem jest organizacja własnego, dużego festiwalu muzyki reggae. Jako ciekawostkę, zdradzę, że w tej sferze sporo się dzieje i powoli moje i moich znajomych pomysły przechodzą w realizację. Jak dopniemy szczegóły formalne, będziemy mogli oficjalnie ogłosić, że na muzycznej mapie Polski przybędzie nowy festiwal.
Kto jest Twoim muzycznym wzorem, autorytetem?
Kolejne trudne pytanie. Zawsze, gdy ktoś mnie pyta o inspiracje, śmieje się, że mógłbym podać ogromną listę artystów, którzy mnie inspirują. Wpływ na moją twórczość mają na pewno wszyscy nasi, krajowi artyści oraz cała plejada artystów zagranicznych. Jeżeli miałbym wymienić kogoś na szybko, tak z głowy, bez głębszego zastanowienia to wymieniłbym Bakszysz, Habakuka, Ras Lutę, Bas Tajpana, Silesian Sound System czy załogę Vavamuffin, jeżeli chodzi o lokalnych zawodników. Zagraniczni to Elephant Man, Mavado, Assasin, Vybz Kartel, ale także Tiken Jah Fakoly czy ubóstwiane przeze mnie Misty in roots, zatem rozrzut brzmienia jest spory. Trudno jednoznacznie określić kto ma największy wpływ na moje utwory. Cóż, nie mógłbym pominąć króla, zawsze obowiązującego, muzyki reggae, Roberta Nesty Marley’a, ale w zasadzie król ma wpływ na nas wszystkich, gdyż jego teksty dosięgają samego środka serca i poruszają po prostu zawsze. W chwili kiedy odpowiadam na Twoje pytanie, co ciekawe, w głośnikach leci „Buffalo Soldier”. (śmiech)
Kiedy i gdzie, w najbliższym czasie, Twoi fani będą mogli Cię usłyszeć?
W najbliższym czasie na pewno można mnie zobaczyć podczas cyklicznej imprezy „Szalona środa z tylko polską muzyką” w jednym z toruńskich klubów. Czasem można też usłyszeć podczas, także cyklicznego, „Jamajskiego rumu”, w tym samym klubie. Ostatnio występowałem podczas WOŚP w Chełmnie w towarzystwie załogi Riddim Brothers. W zależności od czasu i chęci, będzie można mnie usłyszeć na trasie promocyjnej albumu „Vibe!”, ale jak już wspomniałem, wszystko dopiero się okaże. Zdradzić mogę też, że na pewno będzie można usłyszeć mnie na płycie „Tyychaa”, którą to, ta dziewczyna, ma w planach wydać na lipiec. Cóż, postaram się nie zawieść fanów i dostarczyć im przyjemności zobaczenia mnie na żywo. Jestem otwarty na wszystkie propozycje i w zależności od możliwości, będę się starać realizować życzenia koncertowe w miastach, do których mnie zaproszą lub sam zorganizuję te imprezy.
Czy czujesz się spełniony?
Wiesz, na takie pytanie będę mógł Ci odpowiedzieć za jakieś 50-60 lat, kiedy będę już starszym człowiekiem, ze sporym bagażem doświadczeń, wspomnień, przeżyć i faktycznie będę mógł z perspektywy czasu ocenić, czy czuję się spełnionym człowiekiem, czy jeszcze nie. Póki co, staram się spełniać w tym, co lubię i co wybrałem jako sposób realizacji swojej osoby. Stawiam pierwsze kroki ku karierze, występom muzycznym, dawaniu radości odbiorcom. Dlatego na dzień dzisiejszy nie umiem stwierdzić, czy czuję się spełniony. Na pewno jestem zadowolony z efektów swojej dotychczasowej pracy, ale mam też świadomość ile jeszcze pracy przede mną. Jestem świadomy, że trzeba poprawić wiele w moich wokalach, stylu, wyrabianiu sobie głosu, ale każdy artysta wie, że to przychodzi z czasem, z czasem i doświadczeniem występowania, nagrywania, obcowania z publiką. Płyta jest właśnie pierwszym takim testem, czy warto jest pracować dalej, starać się, walczyć o karierę. Mogę powiedzieć, że wiele osób mnie wspiera, dopinguje i motywuje do dalszego działania na muzycznym polu bitwy, to cieszy i pozwala optymistycznie patrzeć w dal. Ale jak już wspomniałem, wydawana właśnie płyta pozwoli zamknąć pewien okres twórczości i być może dotrzeć do całkowicie nowych odbiorców,którzy zweryfikują moje starania i być może dadzą wskazówki co zmienić lub też dodadzą siły do kolejnych nagrań. Zdradzę już, że pewne zamysły, pomysły, plany są zbierane na kolejny krążek, ale jak będzie? Tego nie wie chyba nikt.
Dziękuję za rozmowę.
Również bardzo dziękuję za ten wywiad. To dowód, że moja twórczość dociera do różnej rzeszy ludzi, że ktoś się tym interesuje i chce pokazać moją twórczość kolejnym osobom. Każdy wywiad dodaje motywacji do starań i dziękuję każdego, kto go przeczyta, każdemu kto będzie mnie wspierać, czy też wytknie mi błędy. Pozdrawiam wszystkim moich fanówi czytelników tego wywiadu. Do zobaczenia gdzieś w Polsce na koncertach czy imprezach. Ode mnie dla was leci wielki BigUp od Sidney Selecjah!
(Rozmawiała Alicja Szoplik)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.