Facebook Google+ Twitter

Dee Alexander Quartet - festiwal Made in Chicago w Poznaniu

Koncert Dee Alexander odbył się w ramach poznańskiej edycji festiwalu "Made in Chicago". Dla wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć artystkę podczas występu, było to niezwykłym przeżyciem.

Dee Alexander / Fot. Andrzej HajdaszNa stronie organizatora koncertu podano informację o zmienionym składzie osób towarzyszących Dee Alexander. Na scenie pojawili się jednak Harrison Bankhead i Ernie Adams. To była jedyna niepotwierdzona zapowiedź tego koncertu. Pozostałe oczekiwania zostały spełnione.

Tych, którzy uznali, że tego wieczoru warto pójść do auli na koncert, czekały wspaniałe chwile. Ani słowo pisane, ani zdjęcia nie oddadzą wspaniałości głosu Dee Alexander. Ją trzeba usłyszeć. Dla wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć ją podczas występu, było to niezwykłym przeżyciem.

Dee Alexander / Fot. Andrzej HajdaszDee Alexander oczarowuje widzów swoim wyglądem, łatwością nawiązywania kontaktu z widownią, a przede wszystkim barwnym i dynamicznym wykonawstwem. Nie na darmo okrzyknięto ją mianem "Divy jazzu z Chicago". Doskonałe wokalizy i wtórowanie instrumentalistom były dowodem Jej ogromnych możliwości wokalnych. Przepięknym przykładem tego był utwór "Butterfly". Niekończące się improwizacje muzyków sprawiały, że z każdą minutą entuzjazm panujący na scenie przenosił się na widownię, a popisy wokalne tylko jeszcze bardziej rozgrzewały atmosferę.

Dee Alexanedr i Harrison Bankhead / Fot. Andrzej HajdaszW czasie koncertu nie zabrakło też utworów nastrojowych, jak choćby "Feeling Good". Utwór rozpoczął samotnie Harrison Bankhead, dając popis wirtuozowskiej gry na kontrabasie. Po chwili dołączyła do niego wokalistka, czuło się już, że to będzie coś wyjątkowego. Miejscami trudno było się zorientować, kto komu akompaniuje. Wyjątkowe zgranie i wspaniałe wyczucie sprawiało wrażenie muzycznej rozmowy między artystami. Po chwili Dee Alexander udało się namówić publiczność do wtórowania przy refrenie. I chyba ją samą zaskoczyło, jak dobrze to wypadało. Wszyscy poczuli wtedy "ducha utworu" Feeling Good.

Miguel de la Cerna / Fot. Andrzej HajdaszTrudno nie wspomnieć o znakomitym pianiście i kierowniku artystycznym projektów artystki Miguelu de la Cerna. Brzmienie fortepianu wspaniale wpisywało się w nastrój koncertu.

Nad częścią rytmiczną czuwał Ernie Adams. Jak zwykle na takich koncertach mogliśmy podziwiać go w rozbudowanych partiach solowych, jak choćby we wspomnianej już kompozycji "Butterfly", kiedy to zachwycił publiczność różnorodnością dźwięków wydobywanych z instrumentów.

Dodatkowego "smaczku" temu wydarzeniu dodał fakt, że płyta "Wild is the Wind" nie znalazła się w polskiej dystrybucji (z niewiadomych powodów), a jedyną okazją do jej zakupu był niedzielny koncert poznański.

Harrison Bankhead / Fot. Andrzej Hajdasz Dee Alexander / Fot. Andrzej Hajdasz Harrison Bankhead / Fot. Andrzej Hajdasz od lewej: Miguel de la Cerna, Dee Alexander, Harrison Bankhead, Ernie Adams / Fot. Andrzej Hajdasz












Więcej materiału fotograficznego z koncertu znajdą Państwo w galerii autora
Dee Alexander Quartet - fotoreportaż

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

...samo "nazwisko" sugerowało, że to będzie coś wyjątkowego i tak też było. Moja zasługa to tylko "ubranie tego w obrazy".
Do relacjonowania festiwalu maltańskiego nie muszę Cię chyba zachęcać? To już niedługo...
Nie mogę się doczekać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratki i za tekst i za fotki, po lekturze tego artykułu można naprawdę żałować, że się nie było na tym koncercie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

...z Twojej wypowiedzi Alicjo wnioskuję, że chyba tak samo lubisz tę muzykę jak ja. Długo czekałem, aby Dee Alexander usłyszecz na żywo, zawsze coś wypadało. Płyta, którą oczywiście kupiłem po koncercie, jest naprawdę świetna. Jednak występ i usłyszenie Jej głosu to jest dopiero wrażenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuję Piotrze za ocenę, jest dla mnie cenna, gdyż pamiętam Cię z jesiennych koncertów festiwalowych i wiem, że umiesz spoglądać na świat przez aparat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To zapewne była prawdziwa uczta dla melomanów jazzu... Kiedyś troszkę grywałem w tym stylu, ale było to w celach rozrywkowych na scenach restauracji z dancingami. To były czasy, kiedy ludzie bawili się przy Karawanie, Habanerze i rytmach bossa novy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, jazzem nie można się nie zachwycić - zwłaszcza takim koncertem. 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne zdjęcia i relacja 5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.