Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Deficyt bardzo polityczny

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 23pkt

Oceń:

Deficyt bardzo polityczny


Spór o deficyt budżetowy nie ma nic wspólnego z gospodarką. To polityka w najczystszej postaci.

52 mld deficytu w przyszłorocznym budżecie – informacja tej treści zdominowała weekendowe przekazy medialne i polityczne dyskusje. Nie analizowano skutków ekonomicznych, nie wskazywano alternatyw, ale newsa wykorzystywano politycznie – opozycja złorzeczyła na rząd, koalicja złorzeczyła na resztę świata nierozumiejącego konieczności zapisania w budżecie gigantycznego deficytu.

Tymczasem informacja o gigantycznym deficycie tak naprawdę jest oskarżeniem wobec całej klasy politycznej. Za groźbę zadłużania się na niespotykaną dotąd skalę solidarnie odpowiada rząd i właśnie opozycja, szczególnie ta wspierająca prezydenta.

Informacja o planowanym deficycie poszła w świat zaledwie dzień po „twardych” zapowiedziach prezydenta Kaczyńskiego, że nie będzie popierał prywatyzacji. Co więcej – będzie bronił części strategicznych firm przed prywatyzacją. Niestety, nie wiemy co miał na myśli. Czy owe gospodarcze perły to np. generujące milionowe straty kopalnie? Czy może coś innego? W efekcie gróźb blokowania prywatyzacji, rząd zaczął straszyć deficytem. Bo kwota 52 mld wydaje się być straszakiem. Prezydent nie chce podnosić podatków, nie chce prywatyzować? Więc zadłużenie wzrośnie absurdalnie – do tego sprowadza się faktyczny przekaz koalicji rządowej.

Ale to nie tylko „złośliwostka” w stronę prezydenta. Można założyć, że deficyt nie przekroczy 45-46 mld zł. Rząd czeka wtedy seria pochwał za oszczędność. Problem jednak w tym, że te oszczędności będą pozorne. Na faktyczne wprowadzenie czeka szereg zmian strukturalnych, pozwalających zaoszczędzić na wydatkach – reforma KRUS, zmiany w ZUS, otwarta pozostaje kwestia wprowadzenia kas fiskalnych w wielu dziedzinach gospodarki. Do tego dochodzi wprowadzenie jednak (zaniechanej ostatnio) reformy emerytur mundurowych, uporządkowanie finansów publicznych poprzez likwidację absurdalnie rozbuchanej liczby agend i urzędów.

Problem w tym, że w 2010 i 2011 r. będą wybory – najpierw prezydenckie, potem parlamentarne. Rząd i koalicja w imię partyjnych interesów nie będą porządkować finansów państwa. I na tym właśnie polega największy kłopot z deficytem budżetowym…

Zobacz także:

Artur Kiełbasiński OFFline profil autora

Autor: Artur Kiełbasiński

Napisz do autora

Artykuły (60) Galerie (0) Średnia ocen (4.74)

Wiek: 41 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska

O mnie: Coraz bardziej zirytowany rzeczywistością...

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Stefania Najsarek 08.09.2009 14:37

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 33

I to sedno sprawy!
Do wyborów nie tkną niczego, bo każdy temat, w tym KRUS, ZUS, to jak "gorący kartofel",
którym będą się przerzucali z coraz większym zapałem. Polityczne kunktatorstwo czystej wody!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 07.09.2009 19:30

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 33

Krótko, rzeczowo i na serio.
"Czy owe strategiczne perły..." - nic dodac, nic ująć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.