Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122954 miejsce

Deficyt informacji a wybory

Oddaję mój głos na tych, którzy twierdzą, że "siła mediów jest tak wielka, że mogą one zakwestionować najbardziej oczywiste fakty (..) Jednak pojawia się dla nich przeciwwaga w postaci Internetu". Głosuję za społeczeństwem informacyjnym!

W dyskusji pod tekstem Marty Jenner pt. "Marionetki", padło pytanie, czy pokusiłbym się napisać tekst wskazujący, na kogo głosować i dlaczego, oparty wyłącznie na pozytywach.

Zacznijmy od "dlaczego" - dlaczego chciałbym głosować na tego kandydata, a nie innego i na tę partię, a nie inną? Jest jedno podstawowe kryterium. Dzisiejszy świat w coraz większym stopniu opiera się na wiedzy. Są kraje o przeszłości podobnej do naszej, z doświadczeniem trwającej wciąż transformacji ustrojowej, które opierają swoją gospodarkę w coraz większym stopniu na wiedzy. Takim krajem są na przykład Węgry. Przywódcy poszczególnych państw, a także Unii Europejskiej świetnie zdają sobie sprawę, że głównym czynnikiem rozwoju będzie w przyszłości kapitał ludzki, a zwłaszcza wiedza i doświadczenie ludzkie.

Jednym z podstawowych warunków rozwoju takiej nowoczesnej gospodarki, a także - co jest z tym ściśle związane - społeczeństwa informacyjnego, jest możliwie najszerszy dostęp do informacji, w tym informacji sektora publicznego, które powinien udostępnić rząd. Niestety:

"Polska została jako pierwszy kraj UE pozwana w czwartek [24 czerwca 2010 r. - AD] przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewdrożenie dyrektywy, która ma zapewnić szeroki i równy dostęp do różnego rodzaju informacji, jakimi dysponują polskie władze" (link)

No dobrze, to jest kryterium negatywne - nie zagłosuję na PO, bo pod rządami tej partii mamy reglamentowaną informację.

W maju 2009 r. prezydent Lech Kaczyński wygłosił orędzie w parlamencie polskim. Ostrzegał w nim przed bagatelizowaniem kryzysu i przed ukrywaniem realnego zadłużenia państwa. Apelował o obniżkę VAT dla zwiększenia popytu i bardziej efektywne wykorzystanie środków unijnych. Proponował rządowi solidarną współpracę w celu walki z kryzysem (link). W czasie orędzia Kazimierz Kutz czytał ostentacyjnie gazetę (link).

Dziś, kiedy niemal w każdym medium zaczyna się - wreszcie! - mówić o kryzysie i długu publicznym w Polsce, widać, jak dalece prezydent Lech Kaczyński wybijał się ponad nasze elity, które go w najlepszym razie ignorowały, jak choćby Kazimierz Kutz. Orędzie Kaczyńskiego było w istocie wołaniem o szerszy dostęp do informacji publicznej.

Dlatego jestem skłonny poprzeć polityka i partię polityczną, która podpisuje się pod następującymi słowami:

"Siła mediów jest tak wielka, że mogą one zakwestionować najbardziej oczywiste fakty (...) Media te będące we władaniu wielkich grup, a czasem pojedynczych osób, radykalnie wpływają na decyzje obywateli. Jednak pojawia się dla nich przeciwwaga, choćby w postaci Internetu" (link).

Ta przeciwwaga to także dziennikarstwo obywatelskie. A słowa te wypowiedział Jarosław Kaczyński. Ale nie po katastrofie w Smoleńsku, a już dwa lata temu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Oczywiście, że media Rydzyka, Gazeta Polska i Gość Niedzielny stanowią przeciwwagę dla jednomyślnego chóru Polityki, GW, Wprost, TVN i paru innych gazet i stacji telewizyjnych.

Konkretne działania pozytywne PiSu to temat rzeka, ale wymieniłbym przede wszystkim OBNIŻANIE podatków, program rozwoju ściany wschodniej i politykę zagraniczną mającą na celu przyciąganie byłych republik radzieckich w strefę UE i NATO. No i oczywiście rozwiązanie komunistycznej WSI.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> "Nie ma demokracji bez równowagi medialnej"

I pewnie media o. Dyrektora te rownowage zapewniaja??? ;]

> Głosowali na Komorowskiego nie dlatego, że ten kandydat czymkolwiek ich do siebie przekonał, ale dlatego, żeby Kaczyński nie został prezydentem

To ten drugi byl przynajmniej wystarczajaco "przekonujacy" by na niego nie glosowac (pomimo nawet falszywej przedwyborczej maski bardziej wyciszonego polityka)... ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

> bo pod rządami tej partii mamy reglamentowaną informację.

A za PiS'u nie byla... Wystarczylo popatrzec na zarzad TVP i KRRiT z p. Kruk na czele...

> przed ukrywaniem realnego zadłużenia państwa

No przeca tera nawet licznik postawili co odlicza to na bierzaco...

Rasumujac art - cos mizerne te powody "wskazujące, na kogo głosować i dlaczego, oparty wyłącznie na pozytywach"... A gdzie program gospodarczy, pomysly jak z Polski uczynic druga Irlandie? :}

Komentarz został ukrytyrozwiń

To trochę mało szczególnie, gdy było się premierem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Adam

Dostęp do informacji publicznej jest kluczowy. Śledzę losy projektu począwszy od projektu założeń do projektu :)
http://www.bip.mswia.gov.pl/portal/bip/178/18369/Projekt_Zalozen_do_projektu_ustawy_o_ponownym_wykorzystaniu_informacji_publiczne.html?search=244436

Jak zwykle rzeczowo pisze o tym u siebie Waglowski
http://prawo.vagla.pl/node/9217

Można jednak zadać pytanie, co robiły poprzednie rządy? Wyjść na mównicę w Sejmie i rzucić hasła, to trochę mało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio dyskutujemy ze znajomymi nad najlepszym kandydatem na prezydenta Krakowa. I przyznam, że zupełnie nas nie interesuje ich przynależność partyjna - bierzemy pod uwagę przede wszystkim tych, którzy już mieli okazję się wykazać w takiej roli i porównujemy efekty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Głosowali na Komorowskiego nie dlatego, że ten kandydat czymkolwiek ich do siebie przekonał, ale dlatego, żeby Kaczyński nie został prezydentem."

Też tak to oceniam. Sądzę, że nie ja jedna.

"Jarosław Kaczyński powiedział, że media te będące we władaniu wielkich grup, a czasem pojedynczych osób, radykalnie wpływają na decyzje obywateli."

Z tym też trudno mi się nie zgodzić, szczególnie w kontekście mojego ostatniego artykułu.

Natomiast przy założeniu, że na negatywne postrzeganie Jarosława Kaczyńskiego wpłynęło w dużym stopniu wspomniane przez niego zjawisko, oczekiwałabym od Ciebie rozwinięcia tematu, bo czytając Twój artykuł odniosłam wrażenie, że o naszych politykach bardzo trudno pisać pozytywnie. Mam na myśli nie słowa, a czyny - konkretne dokonania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem polega na tym, że większość dyskutantów - i zarazem wyborców Komorowskiego w ostatnich wyborach oraz, ogólnie, PO - myśli w kategoriach negatywnych. Głosowali na Komorowskiego nie dlatego, że ten kandydat czymkolwiek ich do siebie przekonał, ale dlatego, żeby Kaczyński nie został prezydentem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie ma demokracji bez równowagi medialnej" http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=107679

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.