Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22785 miejsce

Dekalog absurdów Korwina

Rośnie, zwłaszcza wśród młodzieży, poparcie dla Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. W poszukiwaniu przyczyn tego zjawiska zajrzałem do programu tej partii.

Jego lektura nasuwa kilka ogólnych wniosków. Przede wszystkim jest on radykalnie nieprecyzyjny. Oprócz tego zawiera twierdzenia, które wskazują na wyjątkowo duże braki w wiedzy na temat funkcjonowania współczesnej Polski, a także realiów w niej panujących. Jeśli dorzucimy do tego absurdalność większości rozwiązań, które się w nim znajdują powstaje obraz dramatyczny. W każdym razie osobiście nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż całość została napisana na kolanie przez jakiegoś gimnazjalistę, podczas przerwy, przed wyjątkowo stresującą dla niego lekcją. Wobec tego postanowiłem wybrać 9 najbardziej dziwacznych postulatów z programu Kongresu dostępnego na stronie internetowej tej partii. Stąd punkty te prezentuję według rozdziałów, z którego jest zbudowany. Całość uzupełniłem krótką analizą powszechnej tezy, jakoby KNP był ugrupowaniem liberalnym. Co prawda to przekonanie nie zostało wprost napisane w programie, ale jest tezą wymagającą dodatkowego sprostowania. W ten sposób powstał poniższy „Dekalog”, choć nazwa wynika oczywiście wyłącznie z liczby omawianych absurdów.

Absurd I: KNP, a liberalizm
Liberalizm to ideologia dążąca do wolności każdej jednostki ludzkiej. Pozornie KNP idealnie pasuje do takiego poglądu na świat. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej tej partii okazuje się, że owa totalna wolność, w którą wierzą jej zwolennicy, nie dotyczy mniejszości seksualnych, kobiet, dzieci, częściowo przynajmniej mniejszości religijnych, a jeśli traktować program partii literalnie, także mediów (więcej na ten temat niżej). Na pytanie o sposób przejęcia władzy Janusz Korwin-Mikke odpowiedział mi podczas spotkania w Głogowie, że wyobraża to sobie tylko przez zamach stanu, a wcześniej publicznie stwierdził, iż biednych należy pozbawić praw obywatelskich, a panującą nam, liberalną (!) demokrację zlikwidować.
Tych wyjątków zaczyna się robić zatem więcej niż reguł. Na to nakłada się jeszcze niezwykle radykalny program gospodarczy, który bardziej przypomina postulaty anarchio-kapitalistyczne aniżeli jakąkolwiek formę liberalizmu. Dodatkowo ważną cechą tego ostatniego jest dystans do lewicy, ale również do prawicy, a zwłaszcza jej konserwatyzmu. Korwin-Mikkego i jego partię można więc, w wersji najbardziej nań przychylnej, uznać za radykalnego neokonserwatystę. Fakt, że udało się wmówić tak dużej liczbie ludzi liberalizm Kongresu Nowej Prawicy, jest chyba największym politycznym sukcesem prezesa tej partii, tym bardziej znaczącym, jeśli zauważymy absurdalność całej tezy.

Absurd II: Rozdział 1. Podstawy państwa Pkt. 2.
a) Praworządność – dokonamy zasadniczej rewizji systemu ustawodawstwa. Przywrócimy podstawowe zasady: Prawo nie działa wstecz, Chcącemu nie dzieje się krzywda, Ciężar dowody winy spoczywa na oskarżycielu itp.

Czytając ten punkt można odnieść wrażenie, iż jego autorzy żyją w jakieś alternatywnej rzeczywistości. „Podstawowe zasady” wymieniane powyżej obowiązują w Polsce od lat. Nie ma więc czego przywracać. Wątpliwości można mieć jedynie co do zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Trudno bowiem precyzyjnie zrozumieć intencje jej wyznawców. Czy oznacza, to że ich zdaniem, wszyscy biedni, także ci, którzy ubóstwo odziedziczyli po ubogich rodzicach lub cierpią je ze względu na wrodzone czy nabyte kalectwo, są po prostu leniwi? Słowa wygłaszane przez Janusza Korwin-Mikkego jednoznacznie dowodzą, że chyba to właśnie KNP ma na myśli. W każdym razie opublikowany na stronie internetowej tej partii program w żaden sposób nie precyzuje tego zagadnienia.

Absurd III: b) Wolny rynek. Zlikwidujemy wszelką ingerencję rządu w gospodarkę. Po zmianie systemu nowe ustawy będą wchodziły w życie w 6 lat od chwili uchwalenia.
O ile z wizją likwidacji ingerencji rządu w gospodarkę można jeszcze dyskutować, o tyle ostatnie zdanie kompromituje do szczętu całe ugrupowanie.
O co chodzi? Mianowicie postulat wprowadzania w życie ustawy 6 lat po jej uchwalaniu to ni mniej ni więcej jak tylko propozycja… 6 letniego vacatio legis! Ten prawniczy termin oznacza okres, który mija od ogłoszenia aktu prawnego, do jego praktycznego wejścia w życie. Przez ten czas uchwalonego przepisu nie można już zmienić inaczej, jak tylko uchwalając kolejny. Vacatio legis jest potrzebne po to, aby wszyscy zainteresowani mogli zapoznać się z treścią aktu prawnego i przygotować się do zmiany przepisów. Obecnie w Polsce okres ten wynosi 14 dni. Naturalnie w pewnych przypadkach ulega przedłużeniu, ale nigdy nie tak wielkiemu.
Realizacja tego pomysłu oznaczałaby zatem, że każda ustawa wchodziłaby w życie 6 lat później niż ma to miejsce obecnie! Skutki byłyby opłakane. Państwo nie mogłoby szybko reagować na zmieniające się okoliczności, a odpowiedzialność rządów przed wyborcami spadłaby do zera, bo przecież samo vacatio legis trwałoby półtorej kadencji. Oczywiście byłoby to istną wodą na młyn dla wszelkich ruchów populistycznych, którym właściwie nie dałoby się wykazać zgubnych skutków ich pomysłów. Jednym słowem, oto mamy do czynienia z chyba najbardziej absurdalnym pomysłem głoszonym przez Kongres Nowej Prawicy.

Absurd IV: 5. Ustawodawstwo. Przewidujemy radykalne położenie kresu zalewowi ustaw. Prawo ma stanowić, odpowiednią większością:
11-osobowa Rada Stanu.
b) Senat (32 Senatorów + byli Prezydenci jako Senatorowie Dożywotni).
c) Prezydent będzie miał prawo veto obalane większością ⅔.
d) Sejm będzie odgrywał w tym procesie minimalną rolę, ale będzie jedynym organem ustanawiającym wysokość podatków. Liczyć będzie 120 Posłów.

W tym przypadku mamy do czynienia z typowym brakiem precyzji. W jaki sposób wytypowana zostanie Rada Stanu? Czy drogą kolejnych wyborów, a jeśli tak to według jakiej ordynacji miałyby się one odbywać? Dodatkowo utworzenie takiego organu oraz umniejszenie roli Sejmu będzie w znaczący sposób ograniczać konieczną w demokracji kontrolę społeczną nad organami sprawującymi władzę.
Wreszcie program KNP w żaden sposób nie pokazuje, jakie miałyby być kompetencje poszczególnych podmiotów, jak rozwiązano by problem hierarchii między nimi, a także w jaki sposób byłaby realizowana ich odpowiedzialność przed obywatelami. Program forsujący tak daleko idące przemiany ustrojowe powinien w choćby skrótowy sposób te zagadnienia omawiać. Zastanawiające jest też po co KNP chce tworzyć byt dodatkowy w rodzaju Rady Stanu? W tym miejscu autor całego teksu usłyszał chyba dzwonek na lekcję…

Absurd V: Pkt. 6.
b) Rząd nie będzie obradował ani głosował: będzie dekretował. Dekret wydawać będzie Premier i kontrasygnować właściwy Minister.

Znów brak precyzji wywołuje pytania: W jaki sposób rząd ma zostać wybrany? Jakie będą jego relacje z prezydentem (w wizji KNP o bardzo szerokich uprawnieniach), z Radą Stanu, Sejmem i Senatem? Wobec kogo ponosić będzie odpowiedzialność? Jakich spraw dekrety premiera mają dotyczyć? Czy przypadkiem nie tworzy to możliwości tworzenia aktów prawnych poza kontrolą społeczną, a więc w sposób dyktatorski?

Absurd VI: Rozdział 2. Sprawy społeczne. Pkt. 1.
b) Przywrócimy rodzicom pełnię możliwości wychowywania dzieci i decydowania o ich edukacji – dzieci należą do rodziców, a nie do państwa! To głowa rodziny powinna mieć skuteczne środki na walkę z narkomanią swoich dzieci; państwo w tej roli się nie sprawdza.

W miarę postępów w lekturze programu włos coraz bardziej jeży mi się na głowie. Przede wszystkim dzieci nie należą do rodziców. Dziecko jest jednostką ludzką, której przysługują wszelkie prawa człowieka. Mówienie zatem o nim jako o własności kogokolwiek jest prymitywne i godne potępienia.
Ciekawa jest za to rola jaką KNP przypisuje „głowie rodziny”. Według tradycji, tak ważnej dla tej partii, jest to oczywiście mężczyzna, w domyśle ojciec rodziny. Co zatem z prawami kobiet? One „środków do walki z narkomanią swoich dzieci” mieć nie mogą? Jeżeli natomiast narkomania lub inna patologia dotyczyć będzie rodziców, to czy państwo będzie mogło odebrać im tę „własność” do jakiej Kongres Nowej Prawicy sprowadza najmłodsze istoty ludzkie? Czy wspomniana „głowa rodziny” będzie mogła do woli wyżywać się na własnej rodzinie bez kontroli ze strony państwa? Chyba tak, wszak prezes KNP powiedział już kiedyś, że „autorytet ojca buduje się pasem”.
W tym miejscu odnoszę wrażenie, iż ludzie którzy przypisują tej partii jakikolwiek liberalizm porównywali jej program chyba tylko z islamskim prawem szariatu.

Absurd VII: Pkt. 3.
d) Będziemy starać się mieć jak najwięcej prywatnych mediów wszelkiego rodzaju.

Cały punkt 3. programu KNP dotyczy wolności słowa. Partia ta pisze zatem w swoim programie, że kluczem do jej zapewnienia jest posiadanie przez tę formację lub przez państwo (przez brak precyzji trudno tę sprawę rozstrzygnąć), jak największej ilości mediów obecnie prywatnych. Innymi słowy KNP pisze wprost w swoim programie, iż będzie dążyć do pełnej kontroli nad środkami masowego przekazu. Konsekwencje są chyba oczywiste – brak możliwości swobodnej wymiany myśli, a stąd już tylko mały krok do dyktatury.
Zapewne zwolennicy tego ugrupowania powiedzą mi, że jestem czepliwy, a im wcale nie o to chodziło, jednak nie jest moją rolą dociekanie „co poeta miał na myśli”. Jestem obserwatorem, który podjął trud lektury oficjalnego programu i widzę tam to, co każdy, kto umie czytać ze zrozumieniem – czyli kolejną bzdurę.

Absurd VIII: 4. Uznajemy wolność religijną, wartości chrześcijańskie i tradycje katolickie:
a) Kościoły muszą być autonomiczne względem państwa.

Wolność religijna oczywiście nie zaprzecza się z wartościami chrześcijańskimi i tradycjami katolickimi, ale zastanawiające jest, jak ma się takie postawienie priorytetów do autonomiczności Kościołów względem państwa. Takie sformułowanie całego punktu jednoznacznie wskazuje bowiem na faworyzowanie w życiu społecznym Kościoła katolickiego. Nie ma też ani słowa na temat autonomii państwa względem Kościołów, którą uważam za równie ważną. Trudno odeprzeć wrażenie, że po raz kolejny w przypadku KNP mamy do czynienia z postulatem pełnej wolności z pewnym „ale”.

Absurd IX: Rozdział 3. Polityka zagraniczna obronność i bezpieczeństwo
12. Powierzymy CBŚ funkcję kontroli Policji, by zapobiegać nadużyciom władzy przez policjantów.

Centralne Biuro Śledcze (CBŚ) jest służbą powołaną do walki z przestępczością zorganizowaną. Czy zatem KNP doszedł do idiotycznego wniosku, iż policja w Polsce jest mafią? Mam nadzieję, że nie, aczkolwiek, jak widać już choćby w tym artykule, nie takie dziwy można od tej formacji usłyszeć.
W każdym razie polskie prawo tworzy narzędzia kontroli policji. Odbywa się to przede wszystkim przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej tejże, a także częściowo Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wizja dorzucenia do tego CBŚ jest zatem tyleż zabawna, co niebezpieczna w związku z trudnymi do rozstrzygnięcia sporami kompetencyjnymi, które z pewnością by w takim przypadku powstały, a także z koniecznością osłabienia tej ostatniej służby na froncie walki z przestępczością zorganizowaną. Notabene w innym miejscu tego tekstu można znaleźć słuszny skądinąd postulat jasnego rozgraniczenia kompetencji poszczególnych służb.

Absurd X: Rozdział 4. Gospodarka
8. Pozwolimy firmom działać bez wymaganych w obecnej sytuacji pozwoleń, licencji, koncesji, etc.

Na pierwszy rzut oka koncepcja wygląda kusząco. Rzeczywiście, zbyt wiele jest w naszym kraju regulacji utrudniających życie przedsiębiorcom. Jednak po pierwsze znaczną część z nich zniosła „ustawa Gowina”, przede wszystkim w zakresie dostępu do zawodów, a po drugie w walce z licencjami, koncesjami czy pozwoleniami nie byłbym taki ortodoksyjny. Dla przykładu kiedy organizowałem koncert charytatywny, chciałem, aby ochroniarze, którzy pilnowali bezpieczeństwa na tej imprezie posiadali odpowiednią licencję, ponieważ w jakimś stopniu gwarantuje to jakość ich pracy. My, jako konsumenci, chcemy być przekonani co do jakości usługi nam oferowanej. Niewidzialna ręka rynku, której tak ślepo wierzą zwolennicy KNP nie zawsze jest w stanie to samodzielnie zapewnić, szczególnie tam gdzie istnieje spore pole do ewentualnych nadużyć. Trzeba więc ułatwiać obywatelom życie ograniczając bariery biurokratyczne, jednak likwidowanie ich w stopniu całkowitym byłoby wylewaniem dziecka z kąpielą.

Brak precyzji przez przypadek?
Najmocniej w tym wszystkim uderzający jest brak precyzji. Całość zdaje się być wręcz zbudowana na niedopowiedzeniach. W niektórych przypadkach powodem jest pewnie niewiedza autorów, jednak czasem czytając ten tekst odnosiłem wrażenie, że jest to zabieg celowy. Brak precyzji pozwala bowiem na sprawne manipulowanie własnymi obietnicami, dostosowywaniem ich do okoliczności. Najważniejsze jednak, iż utrudnia to poważną krytykę tych pomysłów. Trudno je bowiem merytorycznie podważyć ze względu na fakt, że tak skonstruowane mogą oznaczać prawie wszystko. Zabieg tego typu zawsze był ważną bronią szkodliwego w każdych okolicznościach populizmu, a ten niewątpliwie jest filarem każdego obozu politycznego, jaki buduje wokół siebie Janusz Korwin-Mikke.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.