Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12163 miejsce

"DEKALOG" V – Nie zabijaj

Arcydzieło Kieślowskiego "Pana przemówienie było najlepszą mową przeciw karze śmierci, jaką słyszałem. Ale wyrok musi być taki. Nie popełnił pan żadnego błędu. Niech pan mi wierzy, tak musiało być"

"Krótki film o zabijaniu" Krzysztofa Kieślowskiego odniósł duży sukces, szczególnie na Zachodzie. Film ten był wielokrotnie nagradzany. Bardzo dobrze odebrany przez krytykę i widownię. W telewizji wyemitowano dziesięć odcinków o nazwie "Dekalog".
W tym obrazie splatają się ze sobą losy dwóch młodych, choć bardzo rożnych ludzi. Pierwszy bohater- Piotr jest idealistą. Przed wejściem na egzamin z prawa wypowiada wewnętrzny monolog:
Kara jest zemstą zwłaszcza jeśli zmierza do wyrządzenia krzywdy ani nie zapobiega zbrodni. W jakim imieniu mści się prawo, czy naprawdę w imieniu niewinnych, czy prawdziwie niewinni stanowią prawo.
( …) Jest bardzo sumienny jeśli chodzi o podejście do wykonywania przyszłego zawodu.Świadczą o tym, wypowiedziane przez niego słowa:
"Uprawiając ten zawód można chyba naprawić błędy maszyny, która nazywa się aparatem sprawiedliwości, albo można próbować naprawić. Ciekawi mnie też to, że będę mógł poznać ludzi, gdzie w żadnym innym zawodzie nie mógłbym spotkać. (…) Każdy człowiek zadaje sobie pytanie czy to, co robi ma sens. Boję się, że sens coraz trudniej jest odnaleźć, że coraz częściej wątpimy w to, co robimy, czy nawet w to, co chcemy robić. Myślę, że to zanik kryteriów albo jeszcze gorzej wartości". To wątpliwe oddziaływanie przez skazanego albo jeszcze dokładniej oddziaływanie skazanych na innych odstraszanie po prostu straszenie. Mówi o tym artykuł 50 kodeksu karnego. Na te słowa egzaminator zareagował słowami : Nie podoba mi się pana ironiczny ton. Prewencja. Na te słowa odpowiedział egzaminowany "Wątpliwe uzasadnienie surowości kary i to nie tylko dla mnie. Często niesprawiedliwe"
Na egzaminie adwokackim surowo wypowiada się przeciwko stosowaniu kary śmierci, twierdząc, że:
(...) od czasów Kaina żadna kara nie poprawiła i nie odstraszyła i nie powstrzymała człowieka przed popełnieniem przestępstwa.
Piotr po pomyślnym zdaniu egzaminu i na uczczenie tego ważnego wydarzenia zabiera swoją ukochaną Alę do Hotelu Europejskiego. Przy stoliku z dziewczyną stwierdza, że:
(...) są chwile, kiedy wszystko wydaje się możliwe.Wszystkie drogi są otwarte.
Na te słowa – jego dziewczyna odpowiada:
Wiesz, co mi się wydaje? Że ludzie będą cię kochali. Tak jak ja teraz .
Drugi bohater Jacek to młody, 20 – letni chłopak, który pewnego dnia zabija zupełnie przypadkowego człowieka- taksówkarza.
Piotr i Jacek są zagubieni, nie potrafią poradzić sobie sami i ze swoimi kłopotami. Jest też trzeci bohater – kierowca taksówki, który zupełnie przez przypadek staje się ofiarą morderstwa. Cały film w głównej mierze koncentruje się na Jacku. Chłopak po traumatycznych przeżyciach opuszcza dom rodzinny i wyjeżdża do Warszawy.
Tam próbuje rozpocząć nowe życie, lecz mu się to nie udaje, gdyż pomimo zmiany miejsca zamieszkania dręczą go wyrzuty sumienia. Obwinia się bowiem za śmierć siostry, która zginęła tragicznie pod kołami traktora. Co prawda, to nie on zabił dziewczynkę, ale pił alkohol z kolegą, który to zrobił i gdyby do tego nie doszło, jego siostra żyłaby do dzisiaj. Jacek nie może pogodzić się ze śmiercią bliskiej mu osoby. Opowiada o niej adwokatowi. Mówi, że to właśnie Marysię z rodzeństwa najbardziej kochał i, że była mu bardzo bliska. Łączyła go z siostrą szczególna więź, dlatego nie potrafił zapomnieć tego, co się stało kiedyś. Przy sobie nosi zdjęcie siostry, które traktuje jak relikwię. Nawet zmiana otoczenia nie wpłynęła na to, by przestał się obwiniać. To powoduje, że staje się coraz bardziej zamknięty w sobie i smutny. Ciągle bije się z myślami, widać, że toczy bój z samym sobą. Jego rozpacz jest tak wielka, że nie potrafi już nad nią zapanować. To doprowadza go do czynu, który jak sam później powiedział, pewnie by się nie zdarzył, gdyby jego siostra żyła. Niestety zabija człowieka, kogoś zupełnie niewinnego i przypadkowego. Wsiada do taksówki pod pozorem jazdy na Mokotów, wyciąga też linę i kiedy kierowca zatrzymuje się – próbuje udusić taksówkarza. Gdy mu się to nie udaje, dobija go kamieniem. W swoich działaniach jest bezlitosny i okrutny. Postępuje jak bestia bez sumienia i odrobiny litości, choć taksówkarz przed śmiercią błaga go o życie. Na koniec kradnie samochód i pieniądze. Po miesiącu zostaje złapany. Na rozprawie w sądzie wymierzono mu karę śmierci.
Piotr, obrońca skazanego Jacka, swoją pierwszą sprawę przegrywa dlatego, że kara dla przestępcy miała być ostrzeżeniem dla innych, aby nigdy nie dokonywali podobnych zbrodni. Adwokat przejmuje się jego losem. Nie może pogodzić się z wyrokiem. Przeżywa pewnego rodzaju dylematy i rozterki, że może ktoś na jego miejscu, ktoś starszy i bardziej doświadczony wybroniłby go od tego wyroku i ocalił mu życie. Przywołajmy tu dialog Piotra z Sędzią:
Piotr: Chciałem pana spytać… już po wszystkim. Czy nie miało znaczenia gdyby to był adwokat starszy, doświadczony?
Sędzia: Żadnego
Piotr: Może, gdybym inaczej…
Sędzia: Pana przemówienie było najlepszą mową przeciw karze śmierci, jaką słyszałem. Ale wyrok musi być taki. Nie popełnił pan żadnego błędu. Niech pan mi wierzy, tak musiało być.
Po wygłoszonym wyroku śmierci, kiedy Jacek wsiada do radiowozu Piotr zrozpaczony, choć opanowany woła chłopaka po imieniu. Odczuwa się wrażenie, że mało kto wołał tego chłopaka po imieniu. Wydaje się, że jest to celowy zabieg reżysera, który chce zwrócić uwagę widza na to, jak ważne jest imię, które w jakiś sposób nadaje pewną tożsamość człowiekowi.
Po śmierci Jacka, Piotr płacze w samochodzie. Ma wyrzuty sumienia i wie, że przegrał w jakimś stopniu. Jest to dla niego trudne doświadczenie, gdyż jako prawnik chciał pomóc człowiekowi. Nie może pogodzić się z tym, że mu się to jednak nie udało.Można pokusić się o twierdzenie, że ten film, to powolne studium degradacji człowieka. Pokazuje jak człowiek cichy, spokojny taki jak Jacek staje się zły. Przedstawia jak traumatyczne przeżycia z przeszłości mogą na zawsze wpłynąć na losy człowieka w taki sposób, że staje się zdolny do skrzywdzenia bliźniego bez litości i żalu. Co prawda przed egzekucją w rozmowie ze swoim obrońcą przejawia troskę o matkę, pyta o nią, prosi, by przekazał jej ostatnią wolę. To tutaj w tej sytuacji Jacek przedstawia portret swojej osobowości. Rozpoczyna się nie bez znaczenia dialog pomiędzy Jackiem a mecenasem Piotrem:
Jacek: Czy pan... widział moją matkę?
Piotr Tak, widziałem.
Jacek: Płakała?
Piotr: Płakała.
Jacek: Mówiła coś? Coś do mnie...
Piotr: Nie. Tylko płakała.
Jacek: Czy pan mógłby... Czy pan może zobaczyć się z nią?...
Piotr: Mogę... oczywiście, że mogę.
Jacek: Pomyślałem tak, bo pan... Pan mnie zawołał, jak wchodziłem do wozu ... Zawołał pan: Jacek...
Piotr: Chciałem... Nie wiem, co chciałem.
Jacek: Ja myślałem, że pan zawołał, bo pan nie jest przeciw mnie... Brat chyba też nie, bo mi dał papierosy, chociaż narobiłem wstydu... i pan... Tamci wszyscy byli przeciwko mnie.
Piotr: Przeciwko temu, co pan zrobił.
Jacek: To jest to samo. (…)
Piotr: Pan chciał, żebym spotkał się z pana mamą...
Jacek: Tak... chciałem prosić, żeby mama... żeby matka, pochowała mnie w tym grobie, gdzie leży ojciec. Tam, gdzie leży ojciec. Chyba można, żebym... żebym był pochowany na cmentarzu?
Piotr: Można.
Jacek: Więc tam, gdzie leży ojciec…tam jest jedno…tam jest jedno miejsce, tam miała leżeć matka…to było dla niej, tak było umówione…ale, żeby mama mi to miejsce odstąpiła. Dla mnie.
Jacek, kiedy już zdaje sobie sprawę, że nie ma odwrotu, że jego czas się kończy, jest przerażony. Wyraża przypuszczenie, że gdyby nie śmierć siostry, to może nie popełniłby zbrodni. Ale są to tylko przypuszczenia. Chwilę przed egzekucją błaga o litość. Gdy widzi, że to nie przynosi skutku – próbuje uciec. Widać, że jest zrozpaczony, bezsilny, ale walczy do końca. Historia ta kontrastuje dobre i złe czyny Jacka, jego działania coraz bardziej zbliżają go do morderstwa. W pewnych momentach widz lituje się nad kierowcą taksówki, a w innych nad Jackiem. Jeden i drugi czasami postępują dobrze, a czasami źle. Życie tych bohaterów jest trudne, gdyż obydwoje unikają ludzi, a przez to stają się samotnikami, ludźmi zamkniętymi w sobie, którzy przeżywają swoje problemy bardzo głęboko.
Czy taksówkarz zasłużył na taką śmierć.? Nie zawsze postępował dobrze, ale nie był do końca złym człowiekiem. Doświadcza też ich Piotr, młody adwokat, który pomimo usilnych starań nie jest w stanie uratować Jacka przed najwyższym wymiarem kary.
Odczuwa wyrzuty sumienia, gdyż jest mu żal chłopaka, który swoim złym postępowanie zmarnował sobie życie.
Każdy człowiek ma wolną wolę i sam dokonuje wyborów: czy pójdzie drogą dobra czy zła. Dobro to czyste sumienie, spokój duszy i uśmiech na twarzy. Natomiast kto wybiera zło, idzie drogą ciemności, postępuje źle, nikogo nie szanuje, krzywdzi siebie i innych. Z tej drogi trudno zawrócić. Ona prowadzi donikąd. Taką drogę wybrał Jacek, bo gdyby umiał sobie wybaczyć, odzyskałby spokój i stałby się innym człowiekiem.
Opowieść ta zawiera w sobie pytanie o sens moralny, etyczny i społeczny kary śmierci . Budzi się pytanie w widzu, co może być tym antidotum na zabijanie? Miłość? Czy można pokusić się o postawienie takiej tezy, że z poszukiwania miłości i dlatego zabił, czy raczej z jej braku, to zrobił . Zdajemy sobie doskonale sprawę, że fala braku miłości niesie się przez ten świat. W "Dekalogu" V adwokat pełni rolę ratownika. Szuka najmniejszej szczeliny aby uratować tego, który zabił.
Dramatyczna sekwencja w tym filmie, to nie tylko scena morderstwa taksówkarza, ale także wejście do celi Jacka a potem już sama egzekucja. Psychologiczny aspekt odbioru filmu uwypuklony został z podniesioną wagą w scenie z egzekucji. Wizyta u kata. Zwracamy uwagę na to z jakim namaszczeniem jest to przygotowywane: pedantyczne oliwienie mechanizmów, poprawianie zasłon. Przemoc w tej sekwencji filmu jest trudna do zniesienia . W filmie poruszono kwestię kary śmierci i zabójstwa, ale tak naprawdę Krótki film o zabijaniu jest wyrazem sprzeciwu wobec kary śmierci . Historię tę łączą dwa morderstwa. Niestety to w majestacie prawa jest dość wyrachowane. Jak już wspomniano Kieślowskiemu nie chodziło o to, aby zajmować się złem. Nie narzuca też dobra. Pokazuje drogę, którą człowiek kroczy i na niej dokonuje swoich osobistych wyborów. Wydaje się postawa ta jest aluzją do słów P. Tillicha:

"Człowiek staje się prawdziwym człowiekiem jedynie w momencie wyboru".
Reżyserowi chodziło o wgląd w człowieka, w całą jego historię i aspekt życia. Każdy ma coś z perły, choćby była na dnie. Przykładem tutaj może być Jacek, morderca. Film ten często zwany jest arcydziełem Kieślowskiego.
Ostatnia scena jest wymowna. Adwokat po dokonanej egzekucji na Jacku oddala się samochodem na osobności, do lasu w obszar intymny i krzyczy kilka krotnie powtarzając:
Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę (…) Nie ma tego krzyku w wersji kinowej.

Bibliografia:
Kieślowski K, "Dramaturgia rzeczywistości", „Film na Świecie” 1992, nr 1-4
Kozielecki J, "Z Bogiem albo bez Boga", Warszawa 1991.
"Leksykon polskich filmów fabularnych", oprac. zespół pod kier. Jana Słodowskiego, Warszawa 1997
Sobolewski T, "Spokój i bunt. Uwagi o twórczości Krzysztofa Kieślowskiego" [w:] "Kino polskie w dziesięciu sekwencjach", red. E. Nurczyńska- Fidelska, Łódź 1996.
Zizek S, "Lacrime rerum Kieślowski, Hitchcock, Tarkowski, Lynch", Warszawa 2007.
http://www.filmweb.pl/user/fidelio/blog/483401 (data dostępu: 03-05-2014).


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.