
Aleją Ofiar Terroryzmu 11 Września radni miejscy nazwali zaledwie dwa miesiące temu, ulicę na łódzkim Olechowie, przy której stoi zakład Della. Kilka dni później, podczas obchodów szóstej rocznicy tragicznych wydarzeń w Ameryce, w łódzkim magistracie wzruszony Kenneth Hillas, zastępca ambasadora USA, dziękował mieszkańcom Łodzi za pamięć i solidarność.
- To najczarniejsza data w historii Ameryki. Jesteśmy wdzięczni, że miasto Łódź wspomina ten dzień razem z nami - mówił Kenneth Hillas.
Poruszenia nie ukrywały też władze miasta.
- Świat już nigdy nie będzie taki sam. To, co się stało, podzieliło historię naszych czasów - mówił w swoim wystąpieniu Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi. - Przed szaleństwem, instynktem mordu, nie ma żadnych granic. Tego dnia świat skurczył się - atak za oceanem równie dobrze mógł zdarzyć się u nas. Dlatego dziś pamięć, ból są naszym wspólnym dziedzictwem.
Aleja Ofiar Terroryzmu 11 Września nie spodobała się jednak szefom Della. Firma zdecydowanie chce mieć inny adres, dlatego poprosiła o nadanie nazwy bezimiennej uliczce otaczającej fabrykę.
Rafał Branowski, rzecznik Della sugeruje, że mogłaby się nazywać Technologiczna, Komputerowa albo po prostu Della. Podkreśla, że w amerykańskim Austin ulica, przy której stoi główna siedziba komputerowego giganta, nazywa się Dell Way.
Co złego jest w starej nazwie? Branowski podkreśla, że ofiary 11 września jak najbardziej zasługują na pamięć. Przyznaje jednak, że taka nazwa w adresie amerykańskiej firmy mogłaby się źle kojarzyć arabskim kontrahentom. Rzecznik dodaje, że nazwa jest poza tym bardzo długa i "zdecydowanie zbyt mało optymistyczna".
Władze miasta nie robią na razie Dellowi żadnych problemów. Wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski skierował już do Rady Miejskiej projekt uchwały o nadaniu małej uliczce nazwy Michaela Della, założyciela koncernu.
- Nie ma w tym nic złego -uważa Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta Łodzi. - W Trójmieście siedziba dużej firmy ubezpieczeniowej Hestia mieści się przy ulicy Hestia. W Łodzi mamy już ulicę Kinga Gillettea. Chodzi o to, żeby uhonorować dużego inwestora a zarazem wybitnego biznesmena Michaela Della.
W tym tygodniu do Polski wraca ponad 400 pracowników fabryki Della, którzy przez ostatnie trzy miesiące szkolili się w irlandzkim Limerick. Za kilka dni staną przy taśmie produkcyjnej łódzkiej fabryki. Pod koniec listopada z zakładu na Olechowie wyjadą do klientów pierwsze komputery. Choć montaż notebooków i serwerów ruszy lada dzień, uroczyste otwarcie łódzkiej fabryki koncern zaplanował dopiero na połowę stycznia. Zatrudnienie w firmie ma znaleźć 1100 osób. Dell kończy właśnie rekrutację.
Piotr Brzózka