Facebook Google+ Twitter

Demokracja bez kobiet jest jak pół demokracji

W ramach cyklu spotkań nazwanych Polityczną Akademią Kobiet prowadzonych przez szefostwa organizacji kobiecych w większych miastach Polski, szóste, ostatnie w tym roku, miało miejsce 27. września br. w Gdańsku.

Uczestniczki spotkania. / Fot. Stefania Najsarek.W mediach trwa gorąca polemika dotycząca obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczania przerywania ciąży. Projekt zainicjowany przez przykościelną Fundację Pro – Prawo do Życia zdobył wsparcie 400 tysięcy osób, co nie jest wynikiem powalającym, ale wystarczającym do poddania pod głosowanie na forum sejmowym.
Projekt, jak wiadomo, niewielką ilością głosów został odrzucony.

Taki wynik głosowania w pewnej mierze uspokoił środowiska kobiece. Na rzecz zachowania status quo obowiązującej w tej materii ustawy z 1993 roku, pracowało wiele istniejących w Polsce organizacji i aktywistek zrzeszonych m.in.w Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Fundacji im. Izabeli Jarugi Nowackiej, czy Stowarzyszeniu Współpracy Kobiet NEWW . Są to byty współpracujące ze sobą m.in. w zakresie podniesienia świadomości kobiet o przysługujących im prawach i drogach obrony w przypadku ich naruszania.

W ramach cyklu warsztatów nazwanych Polityczną Akademią Kobiet prowadzonych w większych miastach Polski przez organizacje kobiece wspomagane przez Fundację im. Róży Luksemburg, szóste, ostatnie w tym roku, odbyło się 27. września br. w Gdańsku.
Temat spotkania „Chcemy niewiele – całą pensję i pół władzy”rozpoczęła relacja prezes NEWW Małgorzaty Tarasiewicz z przebiegu debaty sejmowej nad ww projektem.

Nie kryła dezaprobaty wobec wystąpienia przedstawiającej projekt Kai Godek. Według relacji podobne opinie podzielała większość posłów wraz z marszałek Ewą Kopacz, która zwróciła Godek uwagę na niestosowność jej wypowiedzi.
Epatując słowami noszącymi znamiona czynów kryminalnych, jak zabójstwo, morderstwo dziecka, w odniesieniu do płodu, Kaja Godek dopuściła się ewidentnego nadużycia.
Osoby decydujące się na aborcję i głosujące przeciwko zaostrzeniu ustawy, postawiła w roli przestępców kryminalnych.
Podobnie karygodnym fragmentem jej wystąpienia był perfidnie opisany przebieg aborcji dokonywanych w Szpitalu Dzieciątka Jezus, gdzie „wyrwany z łona matki płód wrzucany jest do żelaznej miski i w niej z zimna kona” (sic!)

Uczestniczki podczas dyskusji. / Fot. Stefania Najsarek.Do sprawy aborcji odniosła się szefowa Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Krystyna Kacpura. Zarzuciła rządzącym brak zainteresowania problemami kobiet i kunktatorskie postępowanie w sprawach wymagających jednoznacznych rozstrzygnięć w konkretnych pilnych przypadkach. Nie jest prawdą – powiedziała – że środowiska kobiece ubiegają się o aborcję „na życzenie”; - taki schemat funkcjonuje w opinii publicznej.

Prawda jest taka, że środowiska kobiece walczą o prawo do legalnej i bezpiecznej aborcji. Prawa reprodukcyjne są ważną częścią praw człowieka. Nowy projekt obywatelski zakładał zmianę obowiązującej w Polsce ustawy - zakładal zakaz aborcji w z powodu wad poważnych,nieodwracalnych wad genetycznych płodu lub nieuleczlnej choroby zagrażającej życiu . Prawo to nie przymus - kobieta musi mieć prawo do decyzji, zwłaszcza w takim przypadku.

Ten projket był nieludzki i okrutny wobec kobiet. Zostawmy kwesie sumienia kobietom, bo to one muszą same zdecydować, czy podołają wychowaniu dziecka z poważną niepełnosprawnością. Nie oszukujmy się. Zakaz nie zmniejszy liczby aborcji, ale zepchnie ją do podziemia. Kobieta, która podjęła decyzję o aborcji znajdzie możliwośc wykonania zabiegu bardziej lub mniej niebezpiecznego, w zależności od jej możliwości finansowych.

Z ostatnich badań Instytutu Spraw Publicznych wynika, że tylko 12 % obywateli chce zaostrzenia ustawy, 38% jest przeciwnych jakimkolwiek zmianom, a 36 % chce złagodzenia. Ilośc aborcji, zwłaszcza tych nielegalnych należałoby zmniejszyć, ale nie przez zaostrzenie ustawy, a poprzez edukację seksualną, informację i zwiększenie dostępności do nowoczesnej antykoncepcji. Potrzebne są regulacje prawne ułatwijące Polakom świadome decydowanie o swoim rodzicielstwie. Nadszedł też czas na publiczny i polityczny dyskurs nt. praw reprodukcyjnych kobiet w kontekście praw człowieka.

Jak stanowią Programy Działania Konferencji na Rzecz Ludności i Rozwoju z Kairu w 1994 roku i Pekinu w 1995 roku: „Prawa reprodukcyjne należą do fundamentalnych praw człowieka i obejmują prawo kobiet do decydowania o swojej płodności w sposób wolny od przymusu, dyskryminacji i przemocy, jak również do informacji i środków umożliwiających im osiągnięcie tego celu”.

Jak widać, słowa te nijak się mają do rzeczywistości polskich kobiet.
Tę chorą sytuację pragną naprawić wspomniane wcześniej organizacje. Dlatego przed debatą sejmową przedstawicielki tych organizacji podjęły rozmowy z klubami poselskimi, poszczególnymi posłami, także w listach do nich kierowanych uświadamiały im wagę problemu. Dużą pomoc otrzymały od kobiet – matek dzieci niepełnosprawnych.
Nie od rzeczy byłoby tu wspomnieć o odczuciach kalekich w różnym stopniu dzieci. Jak powiedziała opiekująca się nimi B. Meyer, one ciężko przeżywają te zajadłe spory, a to w efekcie, pogarsza ich kondycję psychiczną – czy ktoś o tym pomyślał?

Interesujące spostrzeżenia w kwestii kobiet i rodziny w obecnej rzeczywistości wniosła panelistka dziennikarka Zuzanna Dąbrowska Denisiuk. Jej zdaniem panująca w Polsce nierówność ekonomiczna storpeduje wysiłki zmierzające do wyrównania szans polskich rodzin. Obecnie systemem regulującym stał się kryzys. Zaangażowanie społeczne maleje, ludzie zmęczeni brakiem poprawy w różnych sferach życia tracą zaufanie do rządzących. Niepewne perspektywy stabilizacji i rozwoju w kraju, zmuszają młodych do emigracji, proces nie ustaje. Prof. A. Chodubski z UG przeprowadzał analizę motywów kierujących osobami opuszczającymi kraj. Okazało się, że wyjeżdżają one nie tylko z powodów ekonomicznych, niebagatelne znaczenie ma tu pragnienie rozwoju osobistego.

Prowadząca spotkanie szefowa Fundacji im. Izabeli Jarugi Nowackiej Katarzyna Kądziela w dyskusji wracała kilkakrotnie do spraw egzystencjalnych polskich kobiet i rodzin w sytuacji społeczno – politycznej naszego państwa. Choć stwierdza, że świadomość społeczna rośnie, to problem nierówności nie znika. Jest coraz trudniej, poczucie biedy dotykającej coraz większą ilość rodzin budzi niepokój i obawę, rodzi pytanie – jak sobie poradzę.

Jednak polskie kobiety nie są same. Znajdują – choć z przyczyn obiektywnych niewystarczającą -
pomoc organizacji reprezentowanych przez obecne na spotkaniu ich przedstawicielki.
Stowarzyszenie NEWW utrzymuje kontakt z podobnymi w innych krajach Europy. Jak powiedziała jego prezes, wszędzie, za wyjątkiem Skandynawi, obserwuje się pogorszenie sytuacji organizacji kobiecych. Niektóre padają pod ciężarem biurokracji, czy innych nieprzewidzianych zdarzeń.

W państwie o ustroju demokratycznym, a takim chlubi się Polska, nie ma zgody na ograniczanie zapisanych w Konstytucji praw obywatelskich. Działalność organizacji kobiecych powinna być wspierana, ponieważ „demokracja bez kobiet jest jak pół demokracji” (cyt.)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.