Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176003 miejsce

Demokracja bez obywateli? Według radnych to możliwe

Kto dzisiaj pamięta o głośnej sprawie lokalnej Nowej Gazety Trzebnickiej, która tak zbulwersowała środowisko dziennikarskie trzy lata temu? W Gliwicach mieliśmy niedawno okazję przypomnieć sobie „trzebnicki przypadek”…

Urząd Miejski w Gliwicach od wejścia. Tekst "Obywatelom wstęp wzbroniony" doklejony przez autora zdjęcia. / Fot. Andrzej PieczyrakW trakcie majowego posiedzenia komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony gliwickiej Rady Miejskiej miał być omawiany projekt perspektywicznego układu komunikacyjnego miasta, opracowany na zlecenie urzędu miasta przez zewnętrzną firmę. Projekt referować mieli przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich. Nic dziwnego, że mieszkańcy Gliwic - miasta, w którego centrum przecinają się dwie drogi krajowe - DK44 i DK78, obciążone ruchem ponad 2,5 tys. samochodów ciężarowych na dobę i ponadnormatywnym hałasem, drganiami i zanieczyszczeniami powietrza, chcieli uczestniczyć w tym spotkaniu, aby „z pierwszej ręki” poznać najnowsze propozycje nowych rozwiązań drogowych.

Niestety, część członków komisji uznała, że mieszkańcy mogliby jedynie przeszkadzać i już na wstępie wyproszono z sali obrad wszystkich przybyłych. Byłem wśród mieszkańców niewpuszczonych na posiedzenie komisji i starałem się na miejscu uzyskać wyjaśnienie tej sytuacji. Poniżej przytaczam przebieg mojej rozmowy z przewodniczącym komisji:

Andrzej Pieczyrak: Dzień dobry
Przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska: Przepraszam, panowie na jakieś spotkanie przyszli?
AP: Tak, chcieliśmy uczestniczyć ...
Przewodniczący: Niestety jest to niemożliwe
AP: A dlaczego?
Przewodniczący: Bo jest to spotkanie robocze
AP: Ale robocze, to znaczy zamknięte?
Przewodniczący: Tak, to znaczy zamknięte.
AP: Na pewno?
Przewodniczący: Na pewno.
AP: Chce pan powiedzieć, że nie możemy uczestniczyć w tym spotkaniu?
Przewodniczący KGKiOŚ: Chcę powiedzieć, że nie możecie państwo uczestniczyć w tym spotkaniu gdyż to spotkanie jest edukacyjne dla radnych.

Nic nie wskazywało na „roboczy” czy „edukacyjny” charakter spotkania, uzasadniający jakoby jego tajność: wszelkie oficjalne informacje mówiły o regularnym posiedzeniu komisji, zatem, korzystając z
obywatelskiego prawa napisałem skargę do przewodniczącego RM. Napisałem m.in.: „Jako, że jawność posiedzeń oraz możliwość uczestnictwa obywateli w posiedzeniach jest zagwarantowana Konstytucją (Art. 61), ustawą o samorządach (Art. 11b) oraz zapisami prawa miejscowego uważam takie postępowanie przewodniczącego komisji za nieuzasadnione i szkodliwe dla demokracji. Wnoszę do Pana, jako przewodniczącego RM o pouczenie pana przewodniczącego o obowiązujących zapisach prawa oraz domagam się pisemnego wyjaśnienia w sprawie opisanego powyżej przypadku.”.

Równocześnie wystosowałem oficjalną prośbę o udostępnienie mi protokołu i nagrań dźwiękowych z posiedzenia, na które nas nie wpuszczono. Przewodniczący Rady Miasta do dzisiaj nie odpowiedział na moją skargę, ale ku mojemu zdziwieniu odpowiedział na prośbę o udostępnienie nagrań i protokołów z posiedzeń komisji: „W przypadku spotkania roboczego, które odbyło się w dniu 23 maja nie sporządzono protokołu w formie papierowej. Ponieważ podczas spotkania omawiano wyłącznie sprawy merytoryczne, z którymi nie jest związany obowiązek ochrony danych osobowych, przekazuję Panu płytę CD z audiofonicznym zapisem dyskusji.”. Tym samym przewodniczący RM osobiście potwierdził, że w trakcie spotkania na które nas nie wpuszczono, nie omawiano żadnych spraw, które na mocy obowiązujących aktów prawnych mogłyby podlegać wyłączeniu jawności.

Nie otrzymawszy, w ustawowym terminie, odpowiedzi na moją skargę, zwróciłem się z tą sprawą do wojewody. Pod koniec lipca otrzymałem pismo z Urzędu Wojewódzkiego, w którym znalazły się zapisy: „Obowiązujące w demokratycznym państwie prawnym przepisy jednoznacznie określają zasadę jawności funkcjonowania organów władzy publicznej. Zgodnie z Konstytucją RP (art. 61) oraz przepisami ustawy z dnia 6 września 2001 r. O dostępie do informacji publicznej, każdemu przysługuje prawo dostępu do informacji publicznej (art.2). [...] Prawo do informacji publicznej obejmuje między innymi jawność i dostępność posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Także art. 11b ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym przewiduje, że działalność organów gminy jest jawna. Z całą stanowczością podkreślam, że stanowisko Pana Przewodniczącego dotyczące konieczności uprzedzania Rady lub jej komisji przez zainteresowanych mieszkańców o woli uczestniczenia w posiedzeniach komisji nie znajduje potwierdzenia w obowiązujących przepisach. Wręcz przeciwnie, to organy samorządu gminnego powinny zapewnić mieszkańcom wspólnoty samorządowej stały dostęp do informacji publicznej. [...] Na zakończenie, kierując się konstytucyjną zasadą praworządności, zgodnie z którą organy władzy publicznej obowiązane są działać na podstawie i w granicach prawa, zwracam uwagę na konieczność wyeliminowania z działalności organów samorządowych przypadków nieprzestrzegania obowiązujących procedur prawnych, co w następstwie powoduje społeczną dezaprobatę i stanowi naruszenie, spoczywającego na organach władzy publicznej, obowiązku działania w sposób budzący zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przezeń prawa”. Tekst tego pisma jest zatem niemal identyczny z tym, które trzy i pół roku temu napisał inny Urząd Wojewódzki w sprawie ... Nowej Gazety Trzebnickiej.


Trzebnicki przypadek


Cała sprawa dotyczyła pozornie błahego incydentu naszej raczkującej demokracji. W połowie grudnia roku 2003, dziennikarz Nowej Gazety Trzebnickiej udał się jako obserwator na oficjalne posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miasta w Trzebnicy. Tematem obrad miały być wyniki kontroli finansów w Zespole Placówek Kultury. Ku zaskoczeniu dziennikarza, przewodniczący komisji zarządził głosowanie nad utajnieniem obrad komisji, a po przegłosowaniu wniosku - wyprosił go z posiedzenia. Całość tego zdarzenia została opisana na łamach Nowej Gazety Trzebnickiej i w portalu internetowym tej gazety.

W odpowiedzi na skargę redakcji gazety, przewodniczący odpowiedział, że: „dziennikarzowi „Nowej Gazety Trzebnickiej” nie odmówiono wstępu na posiedzenie Komisji Rewizyjnej, a jedynie poinformowano go o utajnieniu punktu obrad dotyczącego trwającej kontroli Zespołu Placówek Kultury."

W następnym etapie redakcja odwołała się do wojewody. Początkowo wojewoda, przyjmując argumentację przewodniczącego Rady Miasta za dobrą monetę, nie dopatrzył się niczego niestosownego w całym zajściu. Jednak po kolejnych monitach dziennikarzy i po rozpatrzeniu sprawy przez Wydział Prawny i Nadzoru Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego przewodniczący RM Trzebnicy otrzymał pismo w, w którym czytamy m.in.: „[…] organ nadzoru informuje, iż podczas posiedzenia Komisji Rewizyjnej w dniu 15 grudnia 2003 r. doszło do istotnego naruszenia prawa poprzez wyłączenie jawności części obrad. [...]Artykuł 5 ust. l ustawy o dostępie do informacji publicznej […] Głosowanie nad wyłączeniem jawności pkt 3 obrad Komisji Rewizyjnej w dniu 15 grudnia 2003 r. nie znajduje oparcia w normie kompetencyjnej oraz narusza konstytucyjną zasadę jawności działania organów władzy publicznej. Jednocześnie informuję, iż zgodnie z art. 96 ust. l ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym
w razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. […]”
(cytaty pochodzą z portalu: www.gazetylokalne.pl).


Czas na wnioski


Takie przypadki jak opisane wyżej wytrąciły mnie z wygodnego przekonania, że demokracji raz zdobytej nikt nam nie odbierze. Przeciwnie, próbując być świadomym i aktywnym obywatelem przekonałem się, że walka o demokrację nigdy się nie kończy. Zawsze znajdą się decydenci, którzy będą chcieli „pójść na skróty” ... i dla nich głos obywateli będzie tylko „niepotrzebną przeszkodą” w realizacji własnych wizji. Będą się starali ograniczać wolności i prawa obywatelskie, bo w ich odczuciu obywatele jedynie „utrudniają im sprawowanie władzy”. Przekonałem się także, że nie jest łatwo ani przyjemnie domagać się egzekwowania praw i wolności zagwarantowanych Konstytucją oraz ustawami. Wciąż jednak uważam, że wypada i trzeba to robić nawet, gdy lokalna prasa samorządowa oraz anonimowi uczestnicy lokalnych forów internetowych przypinają nam łatkę „oszołomów”. Tylko taka oddolna kontrola społeczna daje jakąś gwarancję, że władza będzie rozmawiać z obywatelem częściej niż raz na cztery lata. I nadzieję, że nasza młoda demokracja nie spróbuje skręcać w stronę autorytarnych rządów, lecz konsekwentnie będzie zmierzać w stronę świadomego społeczeństwa obywatelskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wydaje mi się, że nawet jeżeli kiedyś "system sam się wyreguluje" to już dziś możemy pomóc naszej młodej demokracji. Po co czekać pięćdziesiąt lat ... może warto przyśpieszyć to "dochodzenie do normalności". Tak jak napisałem w artykule uważam, że tylko społeczna kontrola jest w stanie uchronić rządzących przed innymi "pokusami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gajowymarucha, tacy ludzie są po wszystkich stronach. LPR ma Nowinę-Konopczynę z jej słynnym pogardliwym określeniem "przypadkowe społeczeństwo".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za upór :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • m p
  • 08.08.2007 00:04

Rzeczowo i solidnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.08.2007 23:22

Kiedyś usiłowałem przekonywać jednego z takich wybrańców, że przecież on ma pensję z naszych podatków. Usłyszałem, że jego dochody nie pochodzą z moich składek. A więc, jak to mawiał stary komunista Brecht, gdy się obraził po odsunieciu go od cycka dojnej krowy:
"Trzeba przeprosić Rząd... i wymienić Naród!".

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

To chyba słowa Towarzysza Gomółki, że "Krytyka Tak, Krytykanctwo Nie"? Nasza demokracja powoli zbliża się do tego ideału ; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre, ciekawe kiedy władza się nauczy sama szanować prawo, które współtworzy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo dla autora za dociekliwość i upór w dochodzeniu swoich (naszych) praw. Samo się nic nie obroni, zwłaszcza w demokracji, o którą trzeba dbać od najniższych jej szczebli, więc tym bardziej doceniam wrażliwość autora na kwestię praw obywatelskich.

A co do "wielkiej" polityki, to tamtych już nie ma, są za to inni, którzy z nie mniejszym zapałem ignorują i wymyślają od zomowców czy wykształciuchów nie mniejsze grupy obywateli...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spokojnie, demokracja sie obroni, ten system sam sie reguluje. Byleby nie majstrować przy nim za wiele.
Warto zwrócić uwagę, ze byli po 89 w naszej "wielkiej" polityce ludzie , którzy chcieli wykluczyć z wpływu na państwo wielkie grupy obywateli. Ignorowali je, pouczali, wychowywali, w końcu nawet wymyślali od ciemnogrodu. Żle skończyli, bo wyborcy są pamiętliwi. Ci z Trzebnicy skończą tak samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.