Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174604 miejsce

Demokracja to takie słowo na D.

W gorącym okresie przedwyborczym możemy usłyszeć różne opinie publicystów i dziennikarzy na temat tego jak sama kampania przebiega oraz jakie chwyty są stosowane przez poszczególnych działaczy. Postanowiłem dorzucić kilka groszy.

Nie da się ukryć, że polityk, nieważne czy to lokalny działacz czy gwiazda, która co drugi dzień pojawia się w mediach, nie poradziłby sobie, bez wolontariuszy, współpracowników. Ktoś musi zebrać 5000 podpisów, ktoś musi kolportować ulotki. Większe partie mają przewagę. Przeważnie przy ich boku działają "młodzieżówki" - skupiające młodych ludzi, niejednokrotnie licealistów. To oni często wykonują niewdzięczne zadania w zamian za możliwość pokazania się na zdjęciu z liderami bądź wyjazdy na konwencje, gdzie w blasku fleszy widzą "wielką" politykę. Taką grupkę zapaleńców uzyskuje się różnymi metodami: drobne kieszonkowe, gadżety a czasami wystarczy uścisk dłoni.

Od ziemniaka do prawdziwka

Jeśli wokół nas znajdują się już zaufane osoby, należy ruszyć w stronę obywateli. I tu zaczyna się prawdziwy jarmark. Dzień ziemniaka, dzień borowika, spotkanie Miłośników Złotej Rybki, pokazy mody - preferencje są różne, ważne, by pokazać się, przeciąć wstęgę. Liczy się zasada - jak najwięcej rozdanych ulotek, jak najwięcej uścisków dłoni. Mówi się, że społeczeństwo domaga się merytorycznych debat na temat programów wyborczych... Tak naprawdę mało kto zrozumiałby o co chodzi. Jeśli znaczna część nie odróżnia kredytu od pożyczki to tym bardziej nie zrozumie zagadnień makro- czy mikroekonomicznych. Dlatego łatwo stosuje się zamienniki - krzykliwe hasła: "To my obniżymy podatki!", "To my rozliczymy nierozliczonych!". Przykłady można mnożyć.

Nieważne jak się zaczyna...

Najbardziej przykrym zjawiskiem w kampanii parlamentarnej jest tak naprawdę gloryfikowanie ludzi miernych, ale wiernych, a całkowicie pomijanie tych wartościowych. Mało kto zna program partii, na którą głosuje, a tym bardziej życiorys kandydata. Słuchanie "dobrych duszków" i omijanie typowych wpadek pozwala przeciętnej osobie zdobyć upragniony mandat poselski. Powyższe skromne spostrzeżenia poparłem udziałem w kampanii parlamentarnej lokalnego działacza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To jest mój pierwszy artukuł, więc jest troszeczkę toporny i chaotyczny. Co do tytułu, demokracja - to władza ludu, polityk ten lud ma reprezentować, ale najpierw ktoś musi go wybrać. Po krótce o tym jest ten artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co ma tytuł do artykułu, nie wiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Się - zatytułował Stachura swój poemat. Się coś stało w redakcji; Się coś porobiło autorowi. Się coś mi się porobiło, skoro zastanawiam się dlaczego ten tekst został opublikowany?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.