Facebook Google+ Twitter

Demokrację dawno szlag trafił

Nie dziwcie się państwo zatem, że od ponad 20 lat oglądacie te same „gęby” (bez urazy). Tak miało być i tak będzie, póki klasa polityczna tego nie zmieni. A nie zmieni - chyba, że przyjdzie nam dożyć przewrotu czy rewolucji.

Grecja. VI wiek p.n.e. Prowadzący obrady zarządza głosowanie. Większość rąk w górze. „Zaklepane”. Większość z kilku tysięcy ateńczyków poparła „coś tam”. I basta. Prosto, łatwo przyjemnie. Mimo, że obradowano nawet do 40 razy rocznie.

Polska. Sejm RP. W dzisiejszych czasach, licząc ilość dni w posiedzeniach, liczba zgromadzeń jest porównywalna. We wszystkich demokracjach świata parlamenty obradują póki, cytując klasyka W. Churchill’a: „nikt nie wymyśli nic lepszego” od tej formy rządów.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Dziś demokracja poza swoimi niebywałymi osiągnięciami w postaci prawa głosu dla kobiet czy zaawansowanego modelu pośredniego (w którym my wybieramy swoich przedstawicieli zamiast iść na obrady), stacza się na dno. W przeciągu ostatnich stuleci, ci którzy zostali obdarzeni społecznym zaufaniem i mieli godnie reprezentować wyborców stworzyli system, który z demokracją ma mało wspólnego.

Jak nazwać normalnym to, że podczas głosowania do Sejmu nie ma znaczenia ile kandydat otrzymał głosów tylko, które miał miejsce na liście? To stąd walka o „jedynki” na listach, bo tu nie liczy się personalne głosowanie, ale głosy oddane łącznie na całą listę danego komitetu wyborczego. Nie dziwcie się państwo zatem, że od ponad 20 lat oglądacie te same „gęby” (bez urazy). Tak miało być i tak będzie, póki klasa polityczna tego nie zmieni. A nie zmieni – chyba, że przyjdzie nam dożyć przewrotu czy rewolucji, choćby w minimalnym zakresie, jak Piłsudskiego przewrót majowy.

Mało tego. Liderzy list wchodzą bezapelacyjnie, a wraz z nimi wchodzi skostniałe myślenie kompletnie pozbawione chęci zmian na lepsze. Zmian, których sami nie chcemy. Tak – powtórzy jeszcze raz: sami nie chcemy! Bo czyż można nazwać ustrojem demokratycznym, czyli takim którego sztandarowym hasłem są decyzje większości, podczas gdy tak na prawdę o tym kto będzie rządził w Polsce decyduje mniejszość?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Politycy są mało przekonywujący w tym, że chcą widzieć cały kraj w lokalach wyborczych. Polak, na złość im - nie pójdzie do urny. Marku, po tym co napisałeś na temat rezygnacji z wyborów, to przyszła mi na myśl właśnie Polska przekorność. Zastanawiające jest, co można by uczynić, aby ludzie wbrew wszystkim i na przekór partiom, które w rzeczywistości od nich tego nie oczekują, jednak poszli na wybory. Jakieś pomysły?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku i Michale z obydwoma Wami się zgadzam.
tym razem bez zastrzeżeń żadnych...
mnie socjaliście podobała się pierwsza ordynacja w III RP z wyjątkiem listy krajowej która w niej występowała
lubiłem ten rozgadany sejm - uważałem że dobrze było gdy debaty a i pyskówki odbywały się tam gdzie przeznaczono dla nich miejsce a nie na forach czy ulicach w końcu to parlament
lubiłem różnorodność partii i ich wyrazistość
cieszyło mnie nawet i to że trudno było rządzić bo aby zawiązać koalicję trzeba było iść na mnóstwo kompromisów...
Polska poszła inna drogą i nasze drogi się rozeszły - na te wybory nie pójdę...
spędzę czas w sposób bardziej dla mnie korzystny
pzdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowni Dyskutanci,
zastanówmy się nad tym zjawiskiem, które widzimy tutaj pod artykułem. Tyle mądrych i sensownych uwag. No i co? I będzie dalej tak, jak jest!

24.08.2011 przeczytałem w regionalnym "darmowcu" komentarz do głosowania Polaków za granicą i ... ręce z gaciami opadają. Autor napisał z takim lekceważeniem dla elektoratu: (...)Wtedy na blisko 2 mln uprawnionych do głosowania za granicą głosowało 149 tysięcy, z czego w Wielkiej Brytani zaledwie 36 tysięcy. Tak minimalna liczba głosów nie ma znaczenia dla zwycięstwa, bo emigranci głosują na tę samą listę co warszawiacy, a tu do urn poszło ponad milion osób. (...) Autor Mariusz Jałoszewski, środa 24 sierpnia 20011 roku "Metro"
Jak w takiej atmosferze przekonywać ludzi, by szli do urn, skoro tysiące głosów się nie liczą? To pojedynczy głos ma tym bardziej nieistotną wartość!

Ludzie wybierają konkretną partię, a później już nie mają na nic wpływu. Wybrani przecież nie pytają ich po wyborach z kim mają zawierać koalicje.

Następne zniechęcenie do wzięcia udziału w wyborach, to ordynacja wyborcza. Jest ona majstersztykiem stworzenia pozornego wyboru. Korwin-Mikke nie był zbyt wygodny, to dostał po łapach jeszcze przed wyborami.

Jeżeli ludzie nie mają poczucia, że ich głos ma jakieś znaczenie, nie pójdą do urn!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemku, oczywiście masz rację jeśli chodzi o to, że decyduje liczba oddanych głosów, ale nie oszukujmy się: średnio rzecz ujmując jedynie miejsca 1 do max.5 mają szansę na to by znaleźć się w Sejmie. Pozostali kandydaci są tylko kolorowym dodatkiem mającym nabić głosy na listę, a ich szanse na Sejm i tak są marne.
Mocna promocja obejmuje zatem kandydatów z najwyższych miejsc, bo jakby miejsce nie miało znaczenia to byliby na ostatnich. Mało tego, jak mówi art. 227 § 5 Kodeksu Wyborczego: "Jeżeli na karcie do głosowania znak „x” postawiono w kratce z lewej strony obok nazwisk dwóch lub większej liczby kandydatów z tej samej listy kandydatów, to głos taki uważa się za głos ważnie oddany na wskazaną listę kandydatów z przyznaniem pierwszeństwa do uzyskania mandatu kandydatowi na posła, którego nazwisko na tej liście umieszczone jest w pierwszej kolejności". Jak widzisz, już ten zapis potwierdza premiowanie tych, którzy są liderami list.
Ale dziękuję za zwrócenie uwagi na ten problem. Mam nadzieję, że dzięki naszym komentarzom sprawa ta będzie bardziej czytelna dla wszystkich. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst byłby fajny i cenny gdyby nie nieprawda jaką w nim głosisz
a fałsz wspomniany dotyczy "jedynek"
nie miejsce się liczy na liście ale ilość głosów - sprawdź sobie w ordynacji
to psuje niestety tekst w sposób tragiczny
kiedy się głosi nieprawdę traci się wiarygodność
sprawdzaj czy piszesz prawdę
pzdr.

ps. nie oceniam tekstu bo nie chcę dać 1 a innej oceny nie mogę

Komentarz został ukrytyrozwiń
potato
  • potato
  • 16.09.2011 16:54

Lidia Markowicz Wczoraj 13:39


Ocena: 5 1



Jestem za pomocą Polonii tam gdzie trzeba ( ale pamiętając, że są to również obywatele innych państw - casus Litwy). Nie dawajmy jednak prawa wyborczemu ludziom, którzy nie będą ponosić żadnych skutków finansowych ich wyboru.

Zastanawiam się nad kwotą w/g.statystyk 20mld.która wpływa od Polonii dla rodzin zamieszkujących w kraju, jaki to jest procent z budżetu na cele socjalne?W przypadku wstrzymania takiej pomocy i skierowania na własne potrzeby zakładam, że zostanie jeszcze mniejsza ilosć elektoratu a zwiększą się prosby o"zabierz mnie stad i pomóż na miejscu".Nie przyszedł do głowy taki skutek odcinania wyjezdnych Polaków od macierzy.Dużo z nich wraca z" gotóweczką" lokowaną na kontach i inwestycjach, tych też nie lubicie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
1945
  • 1945
  • 16.09.2011 09:58

Jadwigo, twój przykład bije mój bez dwóch zdań.
Ale jaki mamy na to wpływ? Kto słyszy głos obywatela i kto bierze go pod uwagę?
To walczące partie decydują o przepisach i zmieniają je wg własnych potrzeb oraz własnego widzimisię.
Czyli jakże adekwatny tytuł felietonu pana Michała Hodurka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@1945 - a ja mam znajomą, która wyjechała do Stanów tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego i dzwoniła w trakcie wyborów prezydenckich do porzuconego męża, z poleceniem: "masz głosowac na Kaczyńskiego, bo to jedyny uczciwy człowiek w Polsce."

Odpowiedzi męża nie będę cytować z powodów estetyczno-językowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W sumie to i tak możemy się cieszyć, że mamy choć taką demokrację, bo tak to chyba przy tych charakterach różnych naszych "liderów" mieli byśmy wojnę domową co parę lat...

A co do tej emigracji to się zgodzę. Najwięcej miłości do ojczyzny mają ci co z niej prysnęli, bo tu nie mogli wytrzymać. :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak tak dalej pójdzie, to niedługo jedynymi głosującymi będą nasi rodacy z obczyzny, bo własnie tam odczuwają szczególną miłość do 'dalekiego kraju"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.