Facebook Google+ Twitter

Demony przeszłości w "Amerykańskich smutkach"

Poznański Dom Wydawniczy Rebis w serii Salamandra wydał nową powieść amerykańskiej pisarki Siri Hustvedt zatytułowaną "Amerykańskie smutki". Nie znam trzech poprzednich utworów tej autorki, które ukazały się w Polsce, przypuszczam natomiast, iż książka, o której piszę miała być thrillerem psychologicznym.

Okładkę książki zaprojektowała Lucyna Talejko - Kwiatkowska. / Fot. www.rebis.com.plZaczyna się tyleż schematycznie, co intrygująco - rodzeństwo Davidsenów: Eric i Inga (po mężu Blaustein) przyjeżdżają do rodzinnego domu w Minnesocie, by pomóc matce uporządkować spuściznę ich zmarłego ojca i męża, Larsa Davidsena, profesora historii. Wśród rozlicznych dokumentów (m.in. dziennik ojca z lat 1937 - 40 i późniejsze sporadyczne zapiski) znajdują i taką tajemniczą notatkę: "Drogi Larsie, wiem, że nigdy nie powiesz o tym, co się stało. Przysięgliśmy na BIBLIĘ. Nieważne, że ona teraz należy do niebios, a mogła do tych na ziemi. Polegam na Twoim przyrzeczeniu. Lisa". I tropem tej notatki postanawiają "ruszyć" dzieci szanowanego pana profesora; chcą się dowiedzieć, kim była Lisa, i co takiego niezwykłego zdarzyło się w życiu ich ojca, tym bardziej, że tekst notatki sugeruje popełnienie zbrodni.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy


Z podobnym zawiązaniem akcji spotkaliśmy się już w wielu powieściach i filmach kryminalno-sensacyjnych, a także w dramatach psychologicznych, gdzie najbliżsi starają się poznać skrywaną prawdę o zmarłym członku swojej rodziny i w tym celu odbywają swoistą "podróż do przeszłości". Fakt, to mało oryginalny pomysł, ale można go rozwinąć na kilka przynajmniej sposobów. Siri Hustvedt wybrała, w moim przekonaniu, najgorszy z możliwych. Poszła mianowicie w niewiarygodne wręcz zagęszczenie postaci, z których każda ma jakiegoś "demona przeszłości" na karku. Główny bohater i jednocześnie narrator "Amerykańskich smutków", psychiatra i psychoanalityk, Eric Davidsen, jest rozwiedziony, cierpi na brak doznań erotycznych, żyje problemami swoich pacjentów ze szpitala psychiatrycznego Payne Whitney i lokatorek, którym wynajmuje część swojego obszernego domu w Nowym Jorku (Miranda Casaubon i jej córka Eglantine są prześladowane przez byłego partnera matki i ojca dziewczynki, który wyparłszy się dziecka przed jego narodzinami, teraz domaga się prawa widywania córki. Prześladuje niewiasty i Erica robiąc im ... zdjęcia); Inga Blaustein, doktor filozofii, owdowiała przed pięciu laty, teraz musi się zmierzyć z bolesną prawdą o swoim nieżyjącym mężu, powieściopisarzu i scenarzyście, który - jak się okazuje - miał nieślubnego syna Joela, owoc romansu z aktorką Edie Bly (chce ona teraz sprzedać brukowej prasie listy, które pisał do niej ten wydawałoby się kochający i wierny mąż i ojciec 18 - letniej Soni); Marit Nodeland - Davidsen, matka Erica i Ingi, boleśnie rozpamiętuje swoją przeszłość, gdy jako emigrantka z Norwegii miała kłopoty z uzyskaniem wizy do USA, a potem jest dość samotna w małżeństwie i macierzyństwie, choć pozostaje w (z pozoru) udanym związku ... I taka dalej, i temu podobnie. Mamy w tej powieści nawet stryja - geja. Nie mamy natomiast bodaj ani jednej, nawet dalszoplanowej postaci, która nie miałaby jakichś bolesnych doświadczeń, czasem, jak w przypadku Larsa Davidsena, sięgających nawet okresu Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych.

I w tej przesadzie ginie, niestety, główny wątek śledztwa prowadzonego przez rodzeństwo Davidsenów. Ba, momentami czytelnik, udręczony kolejnymi wątkami i zbędnymi opisami (na przykład filmu według scenariusza Maxa Blausteina, wystawy niedoszłego męża Mirandy, Jeffreya Lane'a) czy rozbudowanymi i zbyt licznymi historiami przypadłości pacjentów Erika, zapomina, o co tak naprawdę chodzi w tej powieści. A mogło być tak ciekawie! Przecież odkrywanie "mrocznej" przeszłości innych ludzi stanowi frapujące zajęcie. Warte zapamiętania jest, jak mi się wydaje, stwierdzenie zawarte w książce Siri Hustvedt: "Treść snów odzwierciedla konflikty emocjonalne śpiącego".

Siri Hustvedt, Amerykańskie smutki
Przełożył Wojsław Brydak
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2011

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

oj ludzie..pomieszane z poplątanym! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.