Facebook Google+ Twitter

Deportacja na Syberię. "Tym" muszę się z Wami podzielić

Jak odbywała się podróż do miejsc przeznaczenia, które znajdowały się w różnych regionach „Radzieckiego Raju” i jak się z niego wydostawano oraz dalsze losy polskich tułaczy zostały opisane w książce i nie będę o tym pisał.

Dzięki utrzymaniu znajomości ze swoją polonistką ze szkoły średniej i dzięki jej pamięci o mnie, miałem okazję uczestniczyć w prezentacji książki pt. „Kiedy Bóg odwrócił wzrok” autorstwa – cieszącego się podwójnym obywatelstwem, amerykańskim i polskim – pana Wiesława Adamczyka. Prezentacja odbyła się w Książnicy Szczecińskiej przy ul. Podgórnej. Po wprowadzeniu widzów w temat przez miłą „książniczkę”, zabrał głos autor.

- Dlaczego tak późno opisałem swoje dzieje, pytają mnie ludzie – zaczął. – Mi zaraz przyszło do głowy, że jego dzieje nie są tylko jego dziejami, ale tysięcy, a może i milionów ludności cywilnej deportowanej ze wschodnich Polskich Kresów zajętych przez Armię Czerwoną. Mnie –siedmioletniego chłopca – „deportacja” wyrwała z rodzinnego domu w majową noc – dokładnie z 14 na 15 maja 1940 roku – mówił dalej Pan Wiesław. Wtedy zabrano matkę z trójką dzieci, wsadzono na ciężarówkę i wywieziono do punktu zbornego, którym było stare więzienie w Równem.

Mojego ojca z nami nie było. Był kapitanem Wojska Polskiego i już wcześniej poszedł na wojnę. – Dopiero po kilku tygodniach zawieźli nas na stację kolejową gdzie już stał podstawiony pociąg z wagonami do transportu bydła. Wagony te służyły nam wszystkim zgromadzonym do podróży w nieznane.

Jak odbywała się podróż do miejsc przeznaczenia, które znajdowały się w różnych regionach „Radzieckiego Raju” i jak się z niego wydostawano oraz dalsze losy polskich tułaczy zostały opisane w książce i nie będę o tym pisał. Pan Wiesław, odpowiadając na wspomniane wcześniej pytania zadawane mu prze ludzi, odpowiedział, że nie był w stanie, wcześniej wejść w tak bliski kontakt uczuciowy wymagany do opisania w sposób zrozumiały, interesujący i jednocześnie pobudzający czytelnika uczuciowo, bo mógłby tego nie wytrzymać psychicznie. – Było to dla mnie za bolesne, abym mógł na swoje i moich bliskich zmagania z brutalnym losem, a szczególnie
śmierć matki u progu wolności, patrzeć z dystansem umożliwiającym pisanie książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Tadeusz bardzo dobry tekst, jak zwykle przemawia prze Ciebie głęboki patriotyzm. Napisałeś: Dobrze by było, aby historycy przybliżyli ludziom rozmiar owego „głazu”, który ja bym nazwał „Zsyłki i Deportacje Drugiej Wojny Światowej”. Należało by to zrobić, chociażby dlatego, aby mógł on znaleźć odpowiednią pozycję w świadomości i odczuciach kolejnych pokoleń ludzkości." Tadeusz to bardzo trudne. Wczoraj jeden historyków powiedział, że nasze archiwa są dla badaczy rosyjskich otwarte, korzystanie z ich archiwów jest dla nas znacznie trudniejsze. Ponadto nie ma u nas woli zajęcia się problemem deportowanych Polaków. Nie ma Pana M. Płążyńskiego, więc nie mam pojęcia co z tym problemem będzie dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Antoś! Wątek się rozmywa, bo nadal występują przyczyny koniunkturalne. Ciekaw jestem do czego dotrą w śledztwie dotyczącym katastrofy Gibraltarskiej? Czyżby pozbycie się Wodza Naczelnego było komuś na rękę?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.12.2010 16:42

Wspominasz Tadeusz, że cyt. "Otóż pan Wiesław powiedział, że Polska, już po zakończeniu wojny, została zdradzona przez koalicyjne Mocarstwa Zachodnie. Zdrada polegała na tzw. „zmowie milczenia”. Tak Amerykanie, jak i Anglicy w procesie norymberskim z przyczyn koniunkturalnych nie podjęli zdecydowanych działań zmierzających ku wyjaśnieniu zbrodni katyńskiej – mimo że występowały ku temu powody, m.in. znane publicznie poszlaki i fakty."
Nie jest to novum, wielu autorów publikacji poruszało ten wątek, ale jakoś rozmywa się on w gąszczu polityki pro alianckiej. Lub nie każdy chce to dostrzec i nadawać sprawie bieg....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.12.2010 16:36

W Polsce są dwa oblicza historii, polityczna i medialna. W związku z tym mam pytanie co się dzieje z historią prawdziwą? Piszą ludzie wspomnienia, wydają je w postaci książek ale i tam znaleźć można wiele nieścisłości. Poświęciłem wiele czasu na drążenie tematu poświęconego żołnierzom AK. Cezary Chlebowski w swojej książce zatytułowanej Wachlarz opiera się na wspomnieniach byłych żołnierzy AK, oraz na dokumentach jakie udało mu się od nich uzyskać. Opisuje tam, nawet negatywne działania niektórych członków i żołnierzy AK. Natomiast w innych publikacjach innego autora te same osoby kreowane są na bohaterów... Kto ma rację, kto pisze prawdę? Pytania, pytania.... Nadal bez konkretnej odpowiedzi. Dlatego do wspomnianej przez Tadeusza książki też podchodzę ze sceptycyzmem. Artykuł sam w sobie jest naprawdę dobry i tu uznanie dla Tadeusza 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert! Zwycięzcy są poza podejrzeniem. A tak, między "Bogiem a Prawdą", czy historia jest zapisana samą prawdą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Krysiu! Oto moja rymowanka, którą kiedyś napisałem. Powinna pasować, bez większego błędu , tak do jednostek osobowych, jak i państw.

Jeśli nie zadbasz sam o siebie,
Nie licz, że zadba ktoś o ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tadeuszu, musimy przede wszystkim znać naszą historię czytając takie wspomnienia, jakie Pan nam przybliżył. Nie liczyłabym na zachodnie mocarstwa. Polityka jest bezduszna. Poza tym obywatele państw zachodnich znają zaledwie swoją historię, często wyrywkowo, pamiętając raczej o swoich zasługach. Nie chcieli umierać za Gdańsk, nie będą się bić za prawdę o różnego rodzaju zbrodniach wojennych.
Powinniśmy reagować, gdy mówi się o "polskich obozach koncentracyjnych". Może kiedyś zweryfikowane będą podręczniki do historii najnowszej. Historię trzeba znać między innymi po to, by się nie powtórzyła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To rzeczywiście bardzo ciekawe. Piszę o wątku katyńskim na procesie norymberskim. Bo jeśli prokurator radziecki był wspomagany przez prokuratorów alianckich w oskarżaniu i ferowaniu wyroku dot. zbrodni katyńskiej w stosunku do niemieckich zbrodniarzy, to tym samym brał udział w ukrywaniu i fałszowaniu prawdy i ukrywaniu prawdziwych - radzieckich zbrodniarzy. Tym samym powinni być objęci dochodzeniem IPN. Może po stronie zachodniej łatwiej byłoby wykryć przestępcę i go ukarać. Może, Tadeuszu, powinniśmy donieść do IPN o tym, fakcie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Serdeczne dzięki Pani Krysiu za odwiedziny i wpis. Powiadają, że powinniśmy cieszyć się wszystkim, co nas spotyka. Ja właśnie usiłowałem zwrócić uwagę na to co spotyka Polaków ze strony sąsiadów. Muszę przyznać, że mi się nie udało. Boleję bardzo nad tym, jako że powinniśmy reagować na polaków dzieje - w sposób szczególny - te bolesne. Akurat obecnie mają miejsce gesty - niby przyjazne - od sąsiadów ze wschodniej strony. Wolałbym, żeby sąsiedzi owe gesty potwierdzili czynem - pożyjemy zobaczymy? Jak na razie fundują nam "Grubą Rurę" po dnie Bałtyku. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękny tytuł książki: "Kiedy Bóg odwrócił wzrok"...
To naturalne, że dopiero po wielu latach czuje się potrzebę spisywania wspomnień. Przebyta droga pozwala lepiej zobaczyć to, co nam się przydarzyło...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.