Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32357 miejsce

Depresja, nerwica lękowa... czyli po co nam te emocje

Mężczyźni przychodzący do gabinetu psychoterapeuty potrafią określić zwykle swoje dwa stany emocjonalne zadowolony albo wkurzony. My kobiety możemy być z siebie dumne, bo potrafimy nazwać aż trzy do pięciu uczuć, których doznajemy ;).

Jesteśmy społeczeństwem tak nastawionym na rozumowe opisywanie świata, że właściwie każdy z nas jest w jakimś stopniu emocjonalnie niedorozwinięty.

Nasze emocje nie podlegają ocenie moralnej, ponieważ pojawiają się mimowolnie. Dla przykładu samo pojawienie się zazdrości jest jedynie pomocną informacją, ale jej świadome pielęgnowanie i podsycanie jest już niszczącym mnie grzechem. W naszych rodzinach często istnieje przyzwolenie na okazywanie jednych emocji i niepisany zakaz wyrażania innych. Chłopcy często strofowani są za okazywanie smutku, przypadku dziewczynek najczęściej nie ma przyzwolenia na okazywanie złości. A, że jedne stany emocjonalne mogą maskować drugie, złość, na którą przyzwolenia w rodzinie nie ma, może się zamienić w akceptowany smutek. Gdy dziecko jest krytykowane za okazywanie smutku, to uczucie może doskonale zostać zamaskowane przez niepokój lub lęk. I tak w dorosłym życiu osoba cierpiąca na depresję może uważać się za ofiarę nerwicy lękowej. Emocje są na gruncie psychicznym tym czym potrzeby fizjologiczne dla ciała, dlatego można je ignorować, ale tylko do czasu. Nasze uczucia muszą się w końcu w jakiś sposób ujawnić. Dobra wiadomość jest taka, że ten system zawsze działa na naszą korzyść. Nasz smutek, nasz lęk sygnalizuje, że coś w naszym życiu jest na niewłaściwym miejscu. Czujemy się źle, by móc sprawy uporządkować i poczuć się dobrze. Jeśli zależy Ci na czasie w dochodzeniu do siebie, to możesz po prostu zastosować kod świętego Augustyna: "Jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu".

Skomplikowany jest ten świat naszych emocji, ale na początek można poobserwować siebie i spróbować nazywać swoje uczucia. W przypadku trudnych dla nas uczuć, zastanawiać się dlaczego to czuję. Nieraz złość okazuje się dobrym doradcą, bo informuje nas, że nasza granica została przez kogoś przekroczona. Warto też pytać częściej bliskich „Co czujesz”? I wysłuchać odpowiedzi z niepodzielną uwagą, by nie zranić ich uczuć ;)


p.s.
Dziś usłyszałam, że badania (zapewne amerykańskich naukowców;) udowodniły, że utrzymująca się zazdrość czy zawiść prowadzi do miażdżycy, lęk do nadciśnienia. To tak, żeby było na koniec i całkiem rozumowo.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.