Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

65539 miejsce

Derby AZS: Warszawa - Częstochowa. Triumf gości

Derby zawsze wywołują dodatkowe emocje. Nie inaczej sytuacja przedstawiała się w Warszawie, gdzie miejscowy Neckermann podejmował gości spod Jasnej Góry. Po zaciętym spotkaniu ze zwycięstwa mogli się cieszyć przyjezdni, którzy wygrali 1:3.

Pierwsze akcje premierowej odsłony to dobra postawa w bloku Ardo Kreeka, co było spowodowane precyzyjnymi serwisami kubańskiego rozgrywającego, Maikela Salasa. Już na początku kibice zgromadzeni w Arenie Ursynów mogli oglądać długie wymiany, zwiastujące wyrównany pojedynek. Gospodarze osiągnęli kilkupunktową przewagę. Po punkcie z zagrywki Marcina Nowaka zrobiło się już 12:6. Sporo punktów przynosiły akcje ze środka. Częstochowa w połowie partii odrobiła kilka "oczek", a gdy na tablicy widniał wynik 15:14 szkoleniowiec stołecznych akademików poprosił o przerwę. Warszawiacy po udanym rozpoczęciu "stanęli" - nie mieli żadnych argumentów, by przeciwstawić się ekipie spod Jasnej Góry. Gdy na potrójnym bloku "złapany" został Oleksandr Statsenko, szkoleniowiec Politechniki Warszawskiej desygnował do gry Roberta Prygla i Bartłomieja Neroja. Na niewiele się to jednak zdało, błąd w komunikacji pozbawił miejscowy AZS ważnego punktu, co w konsekwencji przyczyniło się do porażki do 22. - W przeciwieństwie do rywali nie stanowiliśmy zespołu - próbował wytłumaczyć kiepski rezultat Robert Prygiel.

Drugi set to znów wyrównana walka, jednak już po chwili goście "odskoczyli" na cztery punkty (2:6). Wtedy to Radosław Panas przywołał zawodników do siebie. Gdy Inżynierowie nie mogli skończyć akcji ze skrzydeł, rozgrywający uruchamiał swoich środkowych. Zameldowanie się w polu serwisowym Michała Kubiaka pozwoliło na zmniejszenie dystansu do rywala. Jednak przewaga Częstochowy stale się utrzymywała. Znów punktową zagrywką popisał się Marcin Nowak - stołecznej ekipie udało się doprowadzić do remisu po 21, jednak to był ostatni punkt, jaki w tym secie udało się zdobyć. - Szkoda, że brakuje nam koncentracji i woli walki w decydujących momentach. Na pewno mamy nad czym pracować, bo gdy gramy z przeciwnikami w naszym zasięgu, nie potrafimy pokazać pełni swoich umiejętności - podkreślił po zakończeniu spotkania Radosław Panas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.