Facebook Google+ Twitter

Derby dla Arsenalu, Fabregas zachwycił

W spotkaniu 11. kolejki Premier League rozegranym na Emirates Stadium, Arsenal pokonał 3:0 innego rywala z Londynu, Tottenham. Przyjezdni, bez Defoe i Lennona w składzie, byli bezsilni w pojedynku z dobrze grającym dziś Arsenalem.

Fabregas. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Fabregas_newcastle_emirates.jpg"Kanonierzy" coraz szybszym krokiem zbliżają się, ramię w ramię z Manchesterem United, do prowadzącej w tabeli Chelsea Londyn. Podopieczni Arsene Wengera, którzy w meczach z poważniejszymi rywalami ostatnio zawodzili, odnoszą już drugie ważne zwycięstwo z rzędu. W tę środę w 4. rundzie Pucharu Ligi odprawili z kwitkiem Liverpool (2:1) i awansowali do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z Manchesterem City. Dziś w kolejnym ważnym spotkaniu odnieśli pewne zwycięstwo w derbowym pojedynku z Tottenhamem.

Pierwsza bramka padła w 43. minucie, kiedy to w pole karne "Kogutów" dośrodkowywał Bacary Sagna, a van Persie strzałem z podeszwy pokonał Gomesa. To co się stało kilka chwil później musiało wstrząsnąć, a jednocześnie wprawić w zdumienie, kibiców Tottenhamu. Tuż po wznowieniu gry piłkę po złym podaniu przejął Fabregas i nie oglądając się za siebie błyskawicznie i z niebywałą łatwością przedarł się przez wszystkie formacje drużyny gości, a będąc w sytuacji sam na sam z Gomesem nie dał mu szans, umieszczając piłkę w siatce mocnym strzałem tuż obok słupka. Hiszpan dokonał czegoś niesamowitego i z pewnością obserwatorzy z największych klubów w Europie wstali z miejsc, by wyciągnąć notesiki ze swoich tylnych kieszeni i zanotować coś przy dniu rozpoczynającym okienko transferowe. W nie mniej niecodziennych okolicznościach padła trzecia bramka dla Arsenalu. W 60. minucie na prawym skrzydle z piłką rozpędzał się Sagna, lecz zwolnił, gdy boczny arbiter podniósł chorągiewkę w górę. Zwolnili również obrońcy Tottenhamu, a piłkarz Arsenalu widząc, że sędzia główny zastosował przywilej korzyści, przyspieszył i dograł piłkę do van Persiego, który nie miał problemów z pokonaniem Gomesa.

Na uwagę zasługuje fakt, że pierwszy strzał w światło bramki, grający od początku tego meczu Crouch, oddał dopiero w 85. minucie spotkania. Był to kiepski występ gracza Tottehamu, jak i reszty jego drużyny. Choć robił co mógł Robbie Keane, to taktyka, która opierała się na wrzucaniu piłki na głowę wysokiego Anglika zupełnie nie zdała egzaminu. Nie sprawdzało się to już tydzień temu, w meczu ze Stoke City, w którym "Koguty" przegrały na White Hart Lane 0:1.
Mimo dobrych humorów w ekipie Arsenalu, nie do końca zadowolony z tego spotkania może być Niclas Bendtner, który w 37. minucie z powodu kontuzji pachwiny został zmieniony przez Eduardo da Silvę. Z kolei Chorwat w ogóle dzisiaj nie zachwycił, a wynik mógłby być jeszcze wyższy gdyby w sytuacji sam na sam pokonał Gomesa.

W następnej kolejce angielskiej Premier League (7-8. listopada), Tottenham na własnym stadionie podejmował będzie Sunderland, natomiast Arsenal czeka wyjazdowe spotkanie z Wolverhampton

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.