Facebook Google+ Twitter

Derby Śląska: Chorzów dał przykład!

Wszyscy piłkarze, trenerzy i każdy kto był w niedzielę na Stadionie Śląskim podkreślali, że 90. derby Śląska były niezwykłe. Być może jest to początek nowej, lepszej ery w polskiej piłce klubowej?

Jest rok 2012. W związku z zbliżającymi się mistrzostwami Europy, które Polska wspólnie zorganizuje z Ukrainą, ekstraklasa zaczęła rozgrywki zdecydowanie wcześniej, wzorem najlepszych europejskich lig. I tak 4 lutego, na jeszcze pachnącym świeżością stadionie w Wrocławiu miejscowy Śląsk podejmuje łódzki Widzew. Po bardzo dobrym meczu Śląsk wygrywa 2:1 po golach ciągle bramkostrzelnego Adriana Sikory (32-latek mimo propozycji wyjazdu za granicę pozostał w Polsce, a jego gol z Widzewem był już 9. w tym sezonie) i kapitalnie grającego Radosława Majewskiego. Lider naszej kadry narodowej po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych zawodników w lidze i… po raz kolejny kategorycznie zapowiedział, że nigdzie po sezonie się nie wybiera. Chcąc to udowodnić stwierdza, że na dniach podpisze nowy, 5-letni kontrakt.

W Chorzowie niezadowolenie

W Chorzowie zaś na Stadionie Śląskim Ruch Chorzów po raz 98. gra prestiżowe derby z Górnikiem Zabrze. Na stadion przychodzi 43 tysiące widzów, co bardzo… rozczarowało organizatorów. Spodziewano się - po tym jak rozbudowano chorzowskiego giganta - co najmniej piętnaście tysięcy więcej. Niestety, pogoda zrobiła swoje – gęsty śnieg narozrabiał na całym Śląsku, i mimo że masywnie wyglądający dach gwarantuje oglądanie spotkania w komfortowych warunkach, część kibiców po prostu zrezygnowała.

Tak niska frekwencja tym bardziej rozczarowała, że we wspomnianym Wrocławiu przyszedł komplet 55 tysięcy. Na Wisłę Kraków z Jagiellonią przyszło 48 tys., a na poznańskiego Lecha w meczu z Cracovią komplet 46,5 tysiąca. Tymczasem na dopiero co otwartym stadionie Narodowym w Warszawie Legia przy dopingu ponad 50-tysięcznej publiczności wygrywa z GKS-em Bełchatów. Na innych, mniejszych stadionach nie jest źle – średnio 15 tysięcy.

Reprezentacja kierowana przez Leo Beenhakkera wygrywa mecz za meczem. Niestety, holenderski selekcjoner narzeka na brak spotkań o punkty, w których nasi zawodnicy poczuliby przedsmak zbliżającego się Euro.

Można zrobić piłkarskie święto!

Rozmarzyłem się, wiem… Jednak po tym, co można było zobaczyć w niedzielę na Stadionie Śląskim dochodzi się do wniosku, że to jest możliwe! I nie chodzi tutaj tylko o frekwencję, ale o całą oprawę, o wszystkie drobne szczegóły, które zlały się w jedną całość, tworząc piłkarskie święto.

Można, dzięki odpowiedniej kampanii zaprosić rzesze spragnionych dobrej piłki kibiców. Kibiców, którzy nawet jeśli – delikatnie mówiąc – nie przepadają za sobą, potrafią przez pełne 90 minut (a i długo przed spotkaniem) dopingować swój zespół i wspierać go w trudnych momentach. Na mecze reprezentacji już od dawna, na długo przed spotkaniem brakuje biletów. Teraz pora na kluby!

Organizacyjnie - perfekcja

Organizacyjnie działacze Ruchu stanęli na wysokości zadania – począwszy od rozwiązań logistycznych na samej oprawie meczu kończąc. Wjazd na parking trwał pięć minut – wyjazd podobnie, wszystko bardzo sprawnie pokierowane przez policję. Wejście na stadion zajęło niespełna minutę (z pokazaniem się do kamery i kontrolą włącznie). Kiedy już się było w środku brak nudy zapewnił zespół Kindla i spóźniona oraz niezbyt przychylnie przyjęta Doda. Każdy kibic dostał proporczyk i mógł za darmo pomalować swoją twarz w barwy klubowe.

Mecz to już wisienka na torcie – piłkarze dostosowali się do poziomu kibiców (a przecież grałī dopiero ósmy i jedenasty zespół w tabeli!). Konferencja prasowa w dwóch językach (po raz pierwszy w historii ligi!) – polskim i niemieckim. Po samym meczu nie było problemów z opuszczeniem Śląskiego. Drugiego dnia derby Śląska widnieją na okładce niemal wszystkich gazet.

Derby Śląska początkiem?

Na Lech Poznań już kilka razy przychodziło prawie 30 tysięcy. To również bardzo dobry wynik. Górnik Zabrze – regularnie 18 tysięcy, Wisła Kraków podobnie. Porównując te wyniki z tymi sprzed kilku lat, zauważamy wyraźną poprawę. Podobnie jak widzimy poprawę bezpieczeństwa na stadionach, co wiążę się bezpośrednio z frekwencją. A ta z kolei niesie za sobą coraz większe pieniądze pompowane w kluby.

Polska piłka klubowa wychodzi na prostą i teraz brakuje jeszcze sukcesu w Lidze Mistrzów, by nasze kluby również mogły pokazać się na europejskiej arenie. Miejmy nadzieję, że derby Śląska są takim dobrym początkiem. Oby takich meczów było jak najwięcej – zarówno ze strony sportowej, jak i organizacyjnej. Być może wtedy nie będziemy musieli tylko marzyć…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

(+) Lubię takie fantazjowanie bo może się okazać prawdą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.