Facebook Google+ Twitter

Derby Śląska na remis

27. kolejkę Orange Ekstraklasy zaingerowały derby Śląska. W Bytomiu zaciekle walcząca o utrzymanie Polonia zremisowała z Ruchem Chorzów 1:1. Bramki zdobywali Pavol Balaz i Mariusz Solecki.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków zawodników Polonii, którzy za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę już w początkowych fragmentach meczu. Bytomianie nie potrafili jednak poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Krzysztofa Pilarza. W kolejnych minutach na boisku nie działo się nic ciekawego, gra toczyła się głównie w środku pola. W 16 minucie zawodnicy Polonii pokonali golkipera Ruchu, jednak gol nie został uznany, ponieważ Wolański przyjmował piłkę ręką.

Sześć minut później Marcin Nowacki oddał sprytny strzał z połowy boiska, ale Michał Peskovic nie dał się zaskoczyć. W 31 minucie ładną akcją w polu karnym Ruchu popisał się Jacek Zieliński, jednak w ostateczności obrońcy z Chorzowa oddalili zagrożenie spod bramki Pilarza. W odpowiedzi Michał Pulkowski strzelał z 25 metrów sprawiając niemałe problemy bramkarzowi gospodarzy.

Tuż przed końcem pierwszej połowy, najgroźniejszą akcję w tej części gry przeprowadzili bytomianie, ale w ostateczności Wolański z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później to Niebiescy objęli prowadzenie. Nykiel dośrodkował, Peskovic niepewnie interweniował, co skrzętnie wykorzystał Pavol Balaz. Do przerwy Ruch Chorzów prowadził z Polonią 1:0.

Drugą część meczu fenomenalnie rozpoczęli Niebiescy, ale w polu karnym źle zachował się Fabusz i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Nie ulega wątpliwości, że to chorzowianie przeważali w początkowych fragmentach drugiej połowy, kilkukrotnie zagrażając bramce Peskovica.

Od 60 minuty zarysowywała się jednak lekka przewaga Polonistów, czego efektem była strzelona bramka w 68 minucie przez Mariusza Soleckiego. Młody zawodnik pojawił się na boisku zaledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej. Bytomianie podbudowani tym faktem rozpoczęli szturmowanie bramki Krzysztofa Pilarza. Były bramkarz Odry Wodzisław spisywał się jednak bez zarzutów.

W 82 minucie groźnie z rzutu wolnego strzelał Pavel Stano, ale Ireneusz Adamski był na posterunku i w ostatniej chwili wybił futbolówkę spod własnej bramki. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.