
Niekonwencjonalny podkład już 55 lat temu wypróbowali charakteryzatorzy studia filmowego Barrandov. Kosmetyk wykreowany przez Czechów, od zaraz zyskał przychylność hollywoodzkich profesjonalistów, którzy po wypróbowaniu fluidu, postanowili wykupić prawo do jego produkcji...
Na opakowaniu czytamy: „Dermacol to profesjonalny podkład zakrywający, który, nawet przy użyciu cieniutkiej warstwy, odznacza się doskonałymi właściwościami maskującymi. Doskonale wyrównuje i tuszuje wszelkie niedoskonałości cery. Ponadto zawiera składniki, chroniące skórę przed działaniem wilgoci i wody morskiej. Jest niezwykle trwały (testowany dermatologicznie, nie zawiera konserwantów).” Fakt, producent nie kłamie.
Jednak słowem nie wspomina o defektach kosmetyku.
Mistrzowskie krycie, zero naturalnościNiewielkie pudełeczko, zawierające tubkę (28g) podkładu, wyglądem przypomina maść apteczną. Samą konsystencje Dermacolu można przyrównać do gęstej, spoistej pasty, którą trudno rozsmarować na twarzy. Ciężkie „smarowidło” wymaga nie lada ostrożności podczas dozowania. Substancja nałożona w nadmiarze gwarantuje mało dyskretny „efekt maski”, a ten z kolei - sztuczny, teatralny wygląd buzi.
Jeżeli jesteś zwolenniczką naturalnego makijażu, ten kosmetyk nie jest dla ciebie. Chyba że użyjesz go punktowo. Cienka, równomiernie nałożona, warstwa specyfiku, świetnie tuszuje niedoskonałości cery (zaczerwienienia, blizny, plamy, cienie pod oczami, krosty). Nienaturalny, silne kryjący "Dermacol", w kwestii korekty okazuje się być niezastąpiony.
Użycie grozi plamą!Ten lepki, oleisty kosmetyk intensywnie brudzi dłonie. Powstałej tłustej plamy, nie zmywa nawet mydło . Zatem po aplikacji podkładu odradzam kontakt ręki lub ubrania z twarzą.