Facebook Google+ Twitter

"Dersu Uzała" - film o świecie, którego już nie ma

Niebezpieczna wyprawa do nieprzystępnej tajgi, nieustanna walka z żywiołem, wielka przyjaźń między rosyjskim kapitanem a chińskim myśliwym, piękna sceneria i dramat – po obejrzeniu „Dersu Uzały” z 1975 roku w reżyserii Akiry Kurosawy byłem szczerze urzeczony. Film z pewnością na długo zapadnie mi w pamięci

 / Fot. MOSFILmPiękno "Dersu Uzała" objawia się w prostocie. Bohaterowie nie boją się w prosty i naturalny sposób wyrażać swoich uczuć - szczerze i autentycznie. Każdy świt ujrzany w tajdze, świadczy o tym, że znowu udało się zwyciężyć siły natury, co jest wielkim powodem do radości.

Dersu Uzała - stary myśliwy, który przypadkiem natknął się na pionierski oddział rosyjskiego wojska, zgadza się objąć funkcję przewodnika. To rzeczywisty syn tajgi, którego wychowały dziewicze lasy. Zna każde zwierzę żyjące na tych terenach, potrafi z nieprawdopodobną dokładnością odczytywać tropy i przewidywać anomalie pogodowe. Szeregowi żołnierze początkowo pobłażliwie lekceważą dziarskiego staruszka. Tylko początkowo - niezłomny myśliwy i tropiciel, który czyta z tajgi, jak z otwartej książki już wkrótce zaczyna cieszyć się zasłużonym i niekłamanym respektem.

To, co zachwyca w osobie Dersu Uzały, to nie tylko umiejętności tropicielskie. Przede wszystkim jest dobrym, poczciwym człowiekiem nieskażonym cywilizacją. Żyjąc z dala od osiedli ludzkich nauczył się szanować każdą żywą istotę i bezinteresownie pomagać innym. Jest niemal "reliktem człowieczeństwa", gdyż takich ludzi zwyczajnie nie ma! Dersu traktuje zwierzęta żyjące w tajdze, jak ludzi, zostawia żywność w szałasie dla innych podróżników, którzy mogą w przyszłości tędy przechodzić, prosi tygrysa, aby odszedł, gdyż nie chce zabić pięknego stworzenia. Poczciwość i dobroduszność myśliwego w dużym stopniu przypomina mi Georgija, który opuścił rodzinne strony w poszukiwaniu syna w niedawno recenzowanym radzieckim filmie "Ojciec żołnierza". Pewnych porównań nie udało się uniknąć - chociaż filmy różnią się zdecydowanie fabułą i scenerią.

Maksim Munzuk - rosyjski aktor pochodzący z Republiki Tuwy, grający postać Dersu Uzały, pokazał w pełni kunszt artystyczny. Jego gra, w której widać stanowczość i siłę woli połączoną z gołębim sercem, może się podobać.

Film składa się z dwóch części i w zasadzie każdą można oceniać oddzielnie. W pierwszym odcinku oddział kapitana Arsenjewa wraz z Dersu Uzałą przemierza dziewicze wschodnie lasy, natrafiając na wiele niebezpieczeństw. Najlepszym przykładem jest scena, gdy walczący o życie Dersu i kapitan ostatkiem sił budują szałas z wysokich traw, w którym mogą przetrwać noc. Tylko hart ducha i pomysłowość myśliwego ratuje ich od śmierci. Wkrótce musi nastąpić rozstanie, wszak mimo zawartej męskiej przyjaźni uświęconej wspólną walką o przetrwanie, bohaterowie reprezentują dwa odmienne światy. Rozłąka nie przyjdzie im łatwo, niemal z łzami w oczach, oddalają się w przeciwnych kierunkach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Widziałem film wielokrotnie. Mam też na półce książkę Arsieniewa.
Historia prostego animisty jest piękna. Warto wiedzieć, że nie jest to historia fantastyczna. Była to postać autentyczna, tak jak sam Arseniew i jego oddział. W tym oddziale był również Polak

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.