Facebook Google+ Twitter

Desperacja, wymóg komercyjny czy jawna poetycka prostytucja?

Coraz częściej spotykam się z barbarzyństwem i gwałtem na poetach i ich twórczości - w postaci życzenia sobie od nich opłaty za swoje wystąpienie.

Poetka na spotkaniu poetyckim w bibliotece, tutaj się nie płaci za salę. / Fot. Michał ŻukowskiCoraz częściej spotykam się z barbarzyństwem i gwałtem na poetach i ich twórczości - w postaci życzenia sobie od nich opłaty za swoje wystąpienie. W zasadzie nie wymagałoby to komentarza, bo wiadomo, że pisanie poezji to ciężka praca i wynagrodzenie za to się należy. Jednak mimo krytyki i potępiania takiego zachowania różnych klubów, kawiarni czy innych instytucji, znajdują się tacy twórcy, którzy, o zgrozo, zapłacą za swoje wystąpienie.
I ja tego nie rozumiem. Wszyscy narzekają i klną na takie propozycje, ale jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że pieniądze zawsze się znajdą. Czy to desperacja, a może komercja, siła pieniądza, nowe prawa kapitalizmu czy jakiś inny diabeł? Jedno jest pewne, przez takich ludzi - pseudopoetów, bo prawdziwy poeta ceni siebie i swoją twórczość, nie ma pieniędzy na kulturę i wynagrodzenia dla artystów. Po co przeznaczać budżet na honoraria dla twórców skoro ich stać na zapłacenie za swój występ? Czy prawdziwych poetów już po prostu nie ma? Kto stanie w obronie pracy kulturalnej, poetyckiej, jak nie jej twórcy? Nie rozumiem, czemu ludzie sami pozbawiają się dochodu za własną pracę? Przecież każdy ma jakieś zobowiązania finansowe. W dzisiejszych czasach, trudnych i ciężkich czasach, liczy się każdy pieniądz. Pisanie poezji to praca jak każda inna, a nawet więcej, bo większość zawodów wykonuje się machinalnie, nie trzeba myśleć. Kasjerce się płaci, pani w przedszkolu, a nawet prostytutce. Koncerty, sztuki teatralne, opera, filharmonia- za to wszystko płacimy kupując bilet. Dlatego płacimy, bo tego wymaga kultura, bo to czyjaś praca. Czy ktoś widział aktora, który płaci reżyserowi za swoje wystąpienie w filmie? Pomijam problem łapówek. Każdy ceni swój zawód, bo to często źródło utrzymania. Wbrew pozorom uprawianie poezji to ciężki kawałek chleba. Wymaga dużo czasu i zaangażowania. W tych czasach poeta musi być i swoim managerem, prowadzącym, negocjatorem. Pisze tony maili do instytucji z zapytaniem o spotkanie. Często dostaje salę za darmo, ale za to nie otrzymuje wynagrodzenia. Promocja to ważna rzecz i trzeba się pokazywać, wyrabiać nazwisko. Niestety, co najdziwniejsze, za swoje spotkania płacą osoby, które mają już jakiś dorobek literacki. Tak artystów przyzwyczajają instytucje kulturalne do wołania pieniędzy za udostępnianie sali. Opłata często nie zawiera nawet poczęstunku, czy mikrofonu i jest na ograniczony okres czasu. Spotkałam się też z dyskryminowaniem osób czy stowarzyszeń, które chciałyby skorzystać z miejsca za darmo. Dyskryminacja polegała na wielu ograniczeniach, np. zabieraniu terminów dla tych, którzy mogą i chcą zapłacić. W ogóle zastanawia mnie też fakt, że kawiarnie godzą się wynająć pomieszczenie na wieczór poetycki za darmo. Jednak czy to faktycznie za darmo? Bo wiadomo, że prawie każdy zaproszony gość kupi kawę/herbatę czy ciastko. A co z tego ma artysta? Może sprzeda jakiś tomik? Czy na samej satysfakcji da się wyżyć? Oczywiście, że nie! Samym powietrzem nie da się żyć, choć potrzebne jest do życia. Mówi się, że z poezji nie da się wyżyć, dałoby radę, gdyby poeci samych siebie traktowali poważnie. Ktoś, kto płaci za swoje wystąpienie nie jest godzien uprawiać żadnego rzemiosła. Prawdziwy poeta się ceni. Jego dzieła to jego dzieci. Kto przy normalnych zmysłach odda swoje dziecko i zapłaci jeszcze za to? Artyści, którzy płacą za siebie, dorabiają rogi nam poetom prawdziwym. To zdrada i gwałt na naszej pracy. Takich pseudopoetów trzeba potępiać, szykanować do bólu. To nie są prawdziwi artyści z krwi i kości, prawdziwy artysta sam sobie nie wbija noża w plecy. Prawdziwy artysta chce godnie żyć, jak każdy człowiek. Bo poeta to przede wszystkim człowiek. Jeść musi, płacić rachunki musi, wyglądać musi, bo wygląd artysty to jego wizytówka, tym zarabia na życie. Poezja wymaga oprawy, a oprawa to nie tylko kasa, to dbanie o gardło, ćwiczenie przed lustrem. Tak samo jak szykujemy się do pracy - elegancki ubiór, makijaż, uśmiech na twarzy. Kto ma własną firmę, to wie ile trzeba włożyć w nią serca, żeby były zyski. Poeta to pracownik, ma tak samo jak każdy inny, tylko zatrudnia go poezja. To więcej niż etat, nie liczy się godzin, pisząc utwory. Poezja musi być doceniona honorarium. Nie dajmy odebrać nikomu tego przywileju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

"(...)prawdziwy artysta sam sobie nie wbija noża w plecy".

To prawda... ale... ucho to czasem sam sobie pozwoli uchlastać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze w tak ważnym dla poezji i poetów temacie, każda postawa komentatorów cieszy bo nie problem nie pozostał obojętny. Pozdrawiam wszystkich czytelników i życzę miłego weekendu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

/... wiadomo, że pisanie poezji to ciężka praca.../

A jak niemoc twórcza dopadnie, to nawet barbarzyństwo i gwałt. Piszącego na sobie samym ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, świetnie to ująłeś. A na poważnie...
To nie prawda, że dla poetów pracodawcą jest poezja. Poeta produkuje poezję, tak jak szewc buty, potem trzeba to sprzedać. Poeta może pisać dla kogoś (wydawcy na przykład) i wówczas on mu płaci, albo sam jest swoim pracodawcą, czyli jednoosobową firmą. Czy US przyczepia się za bezpłatne udostępnienie sali? Nie, a przecież jest to konkretna wartość. Gdyby handlowiec dostał za darmo pomieszczenie na handel bibelotami, fiskus by się upomniał o swoje...
I na zakończenie mego wywodu, w24 oferuje swoje "łamy" również dla poetów, za darmo, nikt nie musi za nie płacić. Kiedyś gazety drukowały wiersze początkujących, też za darmo. Tzn. poeta nie musiał płacić, a przecież to konkretna powierzchnia, którą można sprzedać pod reklamę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też uważam, że komercyjne traktowanie poetów jest wysoce naganne. Sam fakt, że ktoś kleci wierszydła już powinien - z automatu - powodować przysporzenie mu atencji i splendoru. Przecież pisanie częstochowskich rymowanek to rzeczywiście ciężka niewolnicza robota, a już białe wierszyska to harówa ponad siły człowiecze...

Ba! Na dodatek uważam, że to lekarz powinien pacjentowi płacić za wizytę, wszak nie może on - krwiopijca jeden - żerować na biednym człowieku, którego jakieś choróbsko dopadło. Przysięgał przecież...

Co to się porobiło na tym świecie... Też się z tym nie zgadzam i krew się w e mnie gotuje...!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziwię się, że ja już się nie dziwię… To prawdopodobnie moje realistyczne podejście do głosu o tym decyduje, ale do rzeczy. Hasłowo.

Sala – ktoś jest jej właścicielem, więc oczekuje zysków, dla mnie to nic zaskakującego. Autorka tekstu napisała, że taka sytuacja nie ma miejsca w bibliotekach i to też mnie nie dziwi:) Jest to miejsce użyteczności publicznej, które ma zupełnie inne cele do realizacji niż komercyjna sala. Ona ma przynosić zyski.

Problem leży gdzie indziej. W przypadku prozy promocją książki zajmuje się wydawca. On dba o wynajęcie sali, reklamę, informacje w prasie itp. Poezji prawie nikt nie chce promować, na poezji niewiele się prawdopodobnie zarabia. Czy tak powinno być? Tak niestety jest… Nawet na W24 rzadko, kiedy jakiś tomik poezji - recenzja trafia na główną stronę. Ilość odsłon jest niestety bardzo mała. Niewiele osób interesuje się poezją:(

„W ogóle zastanawia mnie też fakt, że kawiarnie godzą się wynająć pomieszczenie na wieczór poetycki za darmo. Jednak czy to faktycznie za darmo? Bo wiadomo, że prawie każdy zaproszony gość kupi kawę/herbatę czy ciastko. A co z tego ma artysta?”
Oczekuje Pani zysków od sprzedanych towarów? A Pani odda część pieniędzy za sprzedane tomiki poezji? Tylko, jaki to interes dla właściciela kawiarni, który zarobi dużo więcej?

Prostytucja – spore nadużycie określenia… gdyby za salę poeci musieli „płacić ciałem”…

Własne pieniądze na promocję - są ludzie, których stać na opłacenie sali, to mamy ich za to „palić na stosie”? Niech opłacają. Według Pani: "to nie są prawdziwi artyści z krwi i kości, prawdziwy artysta sam sobie nie wbija noża w plecy". Ależ oni nie wbijają sobie noża, oni bardzo często osiągają podwójny sukces: artystyczny i ... komercyjny.

Wniosek
Kiedyś to państwo było mecenasem sztuki. Dzisiaj, w przypadku poezji, nikt nie chce zająć tego opuszczonego miejsca… Nie od dziś wiadomo, ze bogatym łatwiej, ale to truizm, więc rozwijanie tej myśli daruję sobie.

Jednak spora grupa poetów potrafi się przebić, zaistnieć na rynku wydawniczym. JAK TO ROBIĄ? Wszyscy są bogaci?

Mamy na portalu W24 kilku poetów, którzy lepiej ode mnie znają realia. Są wśród użytkowników W 24 miłośnicy poezji, stąd moje pytanie skierowane do nich: czy opłacanie sali, promowanie twórczości, z własnych funduszy, to faktycznie coś nagannego? Z zainteresowaniem przeczytam wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.