Facebook Google+ Twitter

Desperat z placu Wolności przebywa na obserwacji psychiatrycznej

Zakorkowane miasto, zdezorientowani pasażerowie i akcja służb miejskich za ponad kilkanaście tysięcy złotych. Wszystko to, za sprawą łodzianina, który wczoraj zablokował na ponad trzy godziny plac Wolności.

Krótko po godzinie 12:00 policjanci zmusili Roberta Ch. do poddania się. / Fot. Mateusz TrzuskowskiGodzina 9, poranny szczyt komunikacyjny, centrum miasta, plac Wolności. 37-letni Robert Ch. mieszkaniec łódzkiej dzielnicy Polesie, zażądał natychmiastowego uwolnienia żołnierzy, niedawno aresztowanych, w związku z zabójstwem cywilów w Afganistanie.

Zapowiadał, że jeśli nikt nie spełni jego żądania, podpali się oraz zdetonuje ładunek wybuchowy, który miał ponoć w plecaku. Po trzygodzinnej akcji łódzkich policjantów z komend miejskiej i wojewódzkiej, desperat został obezwładniony i zatrzymany. W plecaku zamiast ładunku wybuchowego miał ubrania, ładowarkę do telefonu komórkowego oraz kilka kabli elektrycznych.

Desperat z promilami


Po przewiezieniu do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, okazało się, że niedoszły samopodpalacz ma we krwi aż 1,2 promila alkoholu. Późnym popołudniem policjanci przewieźli mężczyznę na obserwację do szpitala psychiatrycznego przy ulicy Aleksandrowskiej w Łodzi. Na chwilę obecną trwa oczekiwanie na opinię lekarzy.

- Jeśli łodzianinowi zostaną postawione zarzuty, odpowiadać będzie za kierowanie gróźb karalnych z art. 190 Kodeksu Karnego - powiedział gazecie Wiadomości24.pl Mirosław Micor, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Co więcej rzecznik Micor potwierdził nam, że łódzcy policjanci dobrze znają 37-letniego Roberta Ch. Był już wcześniej notowany w policyjnych kartotekach.

Jeden człowiek sparaliżował pół miasta


Ewakuowano wszystkich w kwadracie ulic: Zachodnia, Więckowskiego, Wschodnia, Ogrodowa. Na zdjęciu przechodnie przyglądający się z daleka akcji policjantów, na ulicy Próchnika przy Piotrkowskiej.  / Fot. Mateusz TrzuskowskiDesperat skutecznie sparaliżował ruch w centrum Łodzi. Zamknięto wszystkie ulice dojazdowe do placu Wolności, w kwadracie ulic: Zachodnia, Więckowskiego, Wschodnia, Ogrodowa. Komunikacja miejska kursowała objazdami a gigantyczne korki tworzyły się m.in. Kilińskiego, Zachodniej czy Pomorskiej. Normalny ruch został przywrócony późnym popołudniem.

Wtorkowa akcja służb miejskich kosztowała kilkanaście tysięcy złotych.


Przeczytaj także:
- Łódź: Policja obezwładniła mężczyznę, który chciał się podpalić

Zobacz zdjęcia z placu Wolności
- Łódź: desperat na Placu Wolności

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

tylko 1,2 w dolnych granicach polskiej normy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daniel, nie prowokuj :]
Na pewno ilość alkoholu we krwi wpłynęła na jego zachowanie, ale wypowiedzieć się może jedynie psychiatra, a nie psycholog...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mógłby to zrobić normalny człowiek, ale w przypadki kiedy zostałby doprowadzony do ostateczności... Tak mi się wydaje, choć tutaj powinien wypowiedzieć się psycholog... Może Lucy jako przyszła psycholożka się wypowie :-]?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Normalny człowiek, by tak nie robił:) Tak mi się wydaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.