Facebook Google+ Twitter

Destrukcja stereotypów. Recenzja filmu "Szpieg"

O tym, że "Szpieg" jest antytezą kina akcji w stylu Jamesa Bonda czy Jasona Bourne'a napisali chyba już wszyscy. Warto jednak ten truizm powtórzyć, bo obraz Tomasa Alfredsona pokazuje pracę wywiadu niebo lepiej, niż wszystkie hity kinowe ostatnich dziesięcioleci razem wzięte.

 / Fot. Materiały prasoweW filmie "Szpieg" padają cztery strzały. Nie ma w nim żadnych spektakularnych pościgów, niesamowitych detonacji, innymi słowy wszystkiego tego, co pokazuje kino szpiegowsko-sensacyjne (jeżeli takowe w ogóle istnieje). Przywołany już Jason Bourne to przy bohaterach Alfredsona superman, amant i mistrz sztuk walki.

Można snuć porównania jeszcze długo, ale w gruncie rzeczy nie ma to większego sensu. O ile bowiem filmy o Bondzie to rozrywka w czystej formie, ocierająca się momentami o prymitywizm, o tyle "Szpieg" jest filmem, który wywraca do góry nogami nasz sposób postrzegania świata agentów i wywiadów. Mało tego, ten mroczny i brutalny obraz wwierca się w nasze umysły i dokonuje destrukcji stereotypów, które przychodzą nam do głowy, gdy słyszymy dwa złowieszcze słowa - "służby specjalne".

"Szpieg" jest ekranizacją powieści Johna le Carré pt. "Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg". Fabuła jest pozornie prosta. Grany przez Gary'ego Oldmana George Smiley ma znaleźć "kreta" na szczycie brytyjskiego wywiadu. Wszystko to dzieje się w realiach zimnej wojny. Na tym kończy się podobieństwo do klasycznych szpiegowskich historii, wchodzimy bowiem w brudny, przesycony śmiercią świat, którego manifestem nie jest paradoksalnie ścielący się gęsto trup lecz permanentna gra: pozorów, na zwłokę i psychologiczna.

"Szpieg" to triumf szczegółu nad narracją prowadzoną wybuchami i seriami z karabinów maszynowych. Sposób, w jaki go nakręcono przypomina bardzo obrazy z lat 50. i 60. Szukałem długo słowa, którym mógłbym w prosty sposób oddać klimat dzieła Tomasa Alfredsona. Pomógł mi Łukasz Muszyński z serwisu Filmweb, który użył przymiotnika "analogowy".

Jeżeli Gary Oldman za rolę w "Szpiegu" nie otrzyma Oscara w kategorii "Najlepszy aktor pierwszoplanowy", pojadę w przyszłym roku do Hollywood i dokonam samospalenia. Od dawna jestem miłośnikiem gry aktorskiej Oldmana, jednak to, co pokazał w opisywanym filmie przerosło moje oczekiwania. Perfekcja z jaką oddał postać emerytowanego pracownika wywiadu, który w wyniku afery wraca do gry, godna jest nagrody na wielu festiwalach. Specyficzna charyzma (choć bardziej pasuje tu określenie anty-charyzma) z jaką to zrobił, plasuje tę rolę w kanonie światowego kina.

Nie będę owijał w bawełnę. "Szpieg" nie jest dla wszystkich. Zwolennicy wartkiej, dynamicznej akcji będą zawiedzeni, znudzeni, a nawet rozgniewani. Fani "strzelanek" mogą nawet czuć się oszukani. Miłośnicy dobrego kina będą natomiast zadowoleni, bo "Szpieg" to film roku, a może nawet dekady.





Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Podpisuję się pod tym co napisał Rafał :-) Film naprawdę świetny!

Komentarz został ukrytyrozwiń
xawery.romer
  • xawery.romer
  • 05.12.2011 21:31

Zgadza się co do joty. I ta fenomenalna scenografia, swoiste teatrum hibernowanego w przerysowanej szczegółowości, muzeum starzyzny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.