Kilka tysięcy kibiców przyszło na stadion przy ul. Bukowej 1 w Katowicach, żeby zobaczyć mecz

pomiędzy miejscową GieKSą a Widzewem Łódź. Spotkanie było o tyle interesujące, że już dzisiaj goście mogli zapewnić sobie awans do ekstraklasy, natomiast gospodarze ciągle liczyli się w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju. Niestety, tylko liczyli...
Pierwsi do ataku ruszyli piłkarze Widzewa, którzy przez całą pierwszą połowę dominowali na boisku. W 13. minucie Łukasz Grzeszczyk strzałem głową starał się zaskoczyć bramkarza GieKSy, Jacka Gorczyce, jednak ten bez najmniejszych problemów złapał piłkę. W 20 min. mocnym uderzeniem popisał się Krzysztof Ostrowski i piłka zatrzepotała w siatce. Radość piłkarzy w czerwonych koszulkach jednak nie trwała długo, bo po chwili sędzia podniósł chorągiewkę, sygnalizując

spalonego.
GKS również miał swoje szanse na objęcie prowadzenia. W 28. minucie, Piotr Plewnia strzelił prosto w bramkarza, natomiast chwile później, Tomasz Hołota uderzył minimalnie obok prawego słupka Macieja Mielcarza.
Widzew rządził i dzielił na boisku, a konsekwencją tego była bramka strzelona w 34. minucie spotkania, po efektownych podaniach "klepką" pomiędzy Marcinem Robakiem, a Tomaszem

Lisowskim. Ten ostatnim w sytuacji sam na sam z golkiperem nie pomylił się i łodzianie mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie.
Druga połowa również rozpoczęła się po myśli gości. W 55. minucie meczu, Tomasz Lisowski strzelił pomiędzy nogami Jacka Gorczycy i futbolówka po raz drugi zatrzepotała w siatce. GieKSa próbowała ruszyć do ataku, jednak każda akcja kończyła się niedokładnym dośrodkowaniem albo niecelnym strzałem. W 90 minucie, kropkę nad "i" postawił Marcin Robak, zapewniający tym samym awans Widzewa Łódź do ekstraklasy. GieKSa przynajmniej na rok, musi zapomnieć o najwyższej klasie rozgrywkowej .
Bramki:
Widzew: 34. min i 55. min- Tomasz Lisowski, 90 min- Marcin Robak
Widzów: ok. 6, 7 tysięcy kibiców