Facebook Google+ Twitter

"Detektyw i panny", czyli perypetie prowincjonalnego komisarza

Czy życie na prowincji musi być nudne? Czy mieszkańcom zdarza się czasem poczuć dreszczyk emocji? Jak jest naprawdę, przekonuje się Dirk Tielke, bohater powieści "Detektyw i panny" Magdaleny Lewańskiej.

okładka / Fot. JanKaMłody i ambitny komisarz Dirk Tielke zostaje oddelegowany do miasteczka Kirchdorf, położonego blisko byłej granicy z NRD. Uważa, że propozycja objęcia tamtejszego komisariatu jest uznaniem jego umiejętności. Liczy, że samodzielne stanowisko przyniesie mu rozgłos i sławę. Jednak szybko zostaje sprowadzony na ziemię. Wreszcie Dirk przestał się łudzić. Zrozumiał, że nie potrzebowano w Kirchdorfie ani jego kryminalistycznej intuicji ani wybitnych umiejętności w strzelaniu czy walce wręcz. Potrzebowano kogoś młodego, z perspektywą długoletniej służby. Spokojni obywatele Kirchdorfu dość mieli zmian szefów policji co trzy, cztery lata.

I rzeczywiście początkowo nic się nie dzieje w tym spokojnym i trochę nudnym miasteczku. Jedynymi rozrywkami są plotki i seriale kryminalne. Panie Hinz i Kunz spotykają się pod miejskim zegarem i czekają na swojego Jamesa Bonda, zaś starsze mieszkanki Kirchdorfu oglądają porucznika Columbo. Pewnego dnia ten uporządkowany świat zostaje zburzony, gdy do komisariatu przychodzi atrakcyjna Alke z tajemniczym listem adresowanym do jej zmarłej ciotki. Jego nadawca planował w nim zemścić się na ludziach, przez których doznał wielu cierpień w życiu. Korespondencja ta niejako stanowi przyznanie się do winy. Dirke od razu dostrzega w tym swoją szansę na zaspokojenie zawodowych ambicji. Ale czy komisarzowi uda się wytropić mordercę i stać się bohaterem?

Powieść podzielona jest na dwie części: "Chiński kurczak" i "Mysz zastępcza". Stanowią one dwie odrębne historie z życia prowincjonalnego komendanta policji. W pierwszej z nich znamy sprawcę prawie od początku. Nie psuje to jednak lektury, gdyż ważniejsze są motywy nim kierujące, które poznajemy z czasem. Warto wspomnieć, że są one tak wstrząsające, że czytelnik zaczyna odczuwać litość wobec mordercy i po części go usprawiedliwia. W tej części autorka bardziej skupia się na wzajemnych relacjach bohaterów, zarysowuje ich portret psychologiczny. Tę część można zakwalifikować do powieści obyczajowej z elementami kryminalnymi. Druga historia już bardziej przypomina typowy kryminał - jest tajemnicza zbrodnia i drobiazgowe śledztwo. Choć wątek przestępstwa jest najważniejszy, to motywy popełnienia zbrodni są także istotne. Oczywiście są one naiwne i nierealne, jednak znów morderca wzbudza współczucie czytelnika.

Atutem powieści, oprócz kryminalnej zagadki, jest cała gama barwnych postaci. Zostają one dość dobrze sportretowane, znamy ich marzenia, niepokoje, myśli. Najważniejszą z nich jest tytułowy detektyw Dirk Tielke, który marzy o policyjnej karierze, kieruje się ideałami, jednakże ma jedną osobliwą wadę - boi się myszy. Jest to komiczne zważywszy, że człowiek ten ma do czynienia z przestępcami. Wokół Dirka, jak wskazuje tytuł powieści, kręcą się atrakcyjne kobiety - ambitna i stanowcza Alke, marzycielska i trochę postrzelona Isia oraz doświadczona i niezwykle zaradna Edeltraud. Niestety przedstawione w powieści postacie są trochę naiwne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.