Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4653 miejsce

Detektyw Monk w opałach?

Powieści Lee Goldberga to prawdziwa gratka dla miłośników serialu Detektyw Monk. Kto raz po nie sięgnie, będzie do nich wracał. Jakie tym razem śledztwo poprowadzi? Odpowiedzi na to pytanie szukajcie w książce "Detektyw Monk w Opałach".

okładka / Fot. RebisNa pewno wiele osób słyszało o Adrianie Monku - ekscentrycznym, ale niezwykle genialnym detektywie, który potrafi rozwikłać najbardziej skomplikowaną zagadkę kryminalną. Jest tak precyzyjny, że w swoich przypuszczeniach jeszcze nigdy się nie pomylił. Niestety ma jedną wadę, panicznie boi się niemalże wszystkiego. A jego lista fobii wciąż rośnie. Na szczęście nie przeszkadza mu to być najlepszym detektywem. A może to właśnie one pomagają mu rozwiązywać nawet najtrudniejsze sprawy i zauważać to, czego nie dostrzegają inni?

W Muzeum Gorączki Złota w Opałach zostaje zamordowany pracujący tam strażnik. Na miejsce zostaje wezwany detektyw Monk, który na co dzień pracuje w San Francisco. Tam dowiaduje się, że w 1962 roku w tym niewielkim kalifornijskim miasteczku bandyci napadli na pociąg i wyrzucili z niego sztabki złota. Choć wydarzyło się pół wieku temu, niektórzy nadal odwiedzają to miejsce i szukają zaginionego skarbu. Nic więc dziwnego, że Monka zaczyna interesować ta sprawa tak samo jak morderstwo. Szczególnie, że może mieć wiele wspólnego z Opałami...

Bowiem, w czasie gorączki złota w Opałach mieszkał... Artemis Monka, który był równie ekscentryczny jak Adrian. Jest to tak niebywały zbieg okoliczności dla Natalie - asystentki Monka, że zaczyna czytać pamiętniki Abigail, która opisała losy Artemisa. I dochodzi do wniosku, że panowie muszą być ze sobą spokrewnieni:
- Z całą pewnością jest pan potomkiem Artemisa. On również nienawidził przyrody i bał się solanek kolczastych.
- To tak samo jakbyś powiedziała, że ja jestem z nim spokrewniony, bo zjadam posiłki, piję wodę i oddycham powietrzem.


Książka pisana jest w pierwszej osobie. Możemy spojrzeć na świat z perspektywy Natalie, która w zabawny sposób komentuje opisywane wydarzenia. Do tego dochodzi wiele zabawnych dialogów, szczególnie tych, w których Monk twardo obstaje przy swoich poglądach, a Natalie przy swoich. Śmieszny jest również jego sposób postrzegania świata. Jak choćby lęk przed przyrodą. Jego zdaniem: przyroda, to jedno wielkie gnicie. Ale to dopiero początek. Wystarczy, że na sekundę spuścisz ją z oczu, a cię zabije. Zgnilizna, trucizna i śmierć. Oto przyroda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.